Białoruski patrol oddał strzały w kierunku polskich żołnierzy. Takich prowokacji jest coraz więcej

Patrol służb białoruskich oddał w czwartek strzały w kierunku żołnierzy Wojska Polskiego, którzy ze Strażą Graniczną patrolują granicę. Prawdopodobnie było to przy użyciu ślepej amunicji – poinformowała rzeczniczka Straży Granicznej ppor. Anna Michalska. Jak ujawniła, tego typu prowokacje inicjowane są przez stronę białoruską coraz częściej.

strazgraniczna.pl

O szczegółach zdarzenia rzeczniczka SG poinformowała na piątkowej konferencji prasowej poświęconej sytuacji przy granicy polsko-białoruskiej.

Patrol służb białoruskich oddał strzały w kierunku żołnierzy Wojska Polskiego, którzy razem z nami patrolują granicę. Prawdopodobnie było to przy użyciu ślepej amunicji. Nikomu nic się stało.
- powiedziała ppor. Michalska.

Jak dodała, mogły być to strzały celowo chybione. Niepokojący jest natomiast wzrost tego typu incydentów. 

Polscy pogranicznicy nie dają się sprowokować stronie białoruskiej. Oczywiście, jeżeli będzie potrzeba, będziemy reagowali, ale w tej chwili staramy się zachować zimną krew. Służba funkcjonariuszy SG jest obecnie bardzo trudna i wiąże się z dużym napięciem i stresem. Na razie są to tylko atrapy bomb, strzały prawdopodobnie ze ślepej amunicji, więc oby tylko się na tym skończyło. 
- podkreśliła w piątek rzeczniczka Straży Granicznej ppor. Anna Michalska.

Od wiosny gwałtownie wzrosła liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy Białorusi z Litwą, Łotwą i Polską przez imigrantów z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki i innych regionów. UE i państwa członkowskie uważają, że to efekt celowych działań Białorusi w odpowiedzi na sankcje. 

Polska Straż Graniczna notuje coraz więcej osób, które próbują nielegalnie przedostać się do Polski z Białorusi. Od sierpnia odnotowano kilkanaście tysięcy takich prób. Zatrzymywane są też osoby podejrzane o pomocnictwo w nielegalnym przekraczaniu granicy - tylko w tym miesiącu to 57 osób. Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią obowiązuje stan wyjątkowy. 

Rzeczniczka Straży Granicznej przekazała w piątek, że „zatrzymano rodziny z dziećmi, czwórka dzieci trafiła do szpitali. Dwoje z tych dzieci ma porażenie mózgowe, jedno dziecko jest chore na covid. Cała czwórka ma zapalenie płuc, przebywają obecnie w szpitalu”.

Obecnie w szpitalach przebywa dokładnie czternaście osób: ośmioro dzieci i sześć osób dorosłych.
- ujawniła.

Podczas konferencji prasowej poinformowała też, że w czwartek zatrzymano również dziewięciu obywateli Turcji, w tym pięcioro dzieci.

Jeden z chłopczyków ma cukrzycę, te dzieci też są obecnie w szpitalach.
- przekazała Michalska.
 

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP, strazgraniczna.pl

Piotr Łukawski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo