Jutro mija termin podjęcia decyzji w sprawie dalszego losu sędziego Ryszarda Milewskiego. Po pół roku urlopów lekarskich i wypoczynkowym (na zmianę) 19 kwietnia Milewski wrócił do pracy. - To gorszące - mówi portalowi niezalezna.pl Jarosław Gowin.

Ponad dwa tygodnie temu biegli zabezpieczyli oryginał nagrania rozmowy byłego prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszarda Milewskiego z rzekomym urzędnikiem kancelarii premiera Donalda Tuska. Treść rozmowy, w której Milewski ustalał z kancelarią Tuska skład sędziowski i termin posiedzenia decydującego o areszcie dla prezesa Amber Gold, "Gazeta Polska Codziennie" ujawniła 13 września. Ryszard Milewski został zdymisjonowany ze stanowiska prezesa Sądu Okręgowego, jednak nadal jest sędzią, może prowadzić sprawy i wydawać wyroki.

- Postępowanie wobec Milewskiego jest gorszące, ponieważ koniecznym atrybutem autorytetu sędziowskiego jest niezawisłość. Sposób rozmowy prezesa Milewskiego z rzekomym pracownikiem premiera stawia pod znakiem zapytania to, czy sędzia Milewski atrybut nieścisłości posiada - mówi portalowi niezalezna.pl były minister sprawiedliwości, poseł PO Jarosław Gowin.

- Dopóki byłem ministrem, uznawałem za niewłaściwe komentowanie tej sprawy, bo mogłoby być to odebrane jako nacisk na sędziego dyscyplinarnego. Teraz mogę powiedzieć otwarcie jako obywatel: ta sprawa jest papierkiem lakmusowym wiarygodności środowiska sędziowskiego - mówi Gowin. Jak podkreśla, wszyscy w Polsce mieli możliwość zapoznania się ze "sposobem, w jaki prezes Milewski rozmawiał z rzekomym przedstawicielem kancelarii premiera". - Czy środowisko sędziowskie będzie w stanie wyciągnąć adekwatne konsekwencje wobec sędziego Milewskiego, czy też schowa głowę w piasek? - pyta były szef resortu sprawiedliwości.

Więcej jutro w „Gazecie Polskiej Codziennie”