Dość ataków na Węgry i Polskę! – pisze włoska prasa. „Walczą także za naszą sprawę”

„Dość tych ataków na Węgry i Polskę – napisał wczoraj we włoskim dzienniku La Verità Massimo Gandolfini – walczą także za naszą sprawę”. Tymczasem Węgrów poucza maltański europoseł, skazany niegdyś za „revenge porn”!

Karolina Grabowska/pixabay.com/service/license/

Wściekłe ataki na węgierską ustawę, szantaż związany z możliwością zablokowania 7,2 miliardów euro pomocy z Funduszu Odbudowy – to próby wymuszenia na Węgrach wycofania się z ustawy, która ma chronić dzieci przed treściami pornograficznymi i związanymi z LGBT. Idą one wraz z atakami wymierzonymi w Polaków – przypomina Włochom autor tekstu – którzy wprowadzili u siebie zmiany w ustawie o aborcji, tak by zablokować aborcję eugeniczną i chronić życie nienarodzonych dzieci. Ten głos włoskiej gazety prawicowej pozostanie jednak w cieniu prasy i mediów głównego nurtu, które na rządy Orbàna i Morawieckiego wylewają kubły prasowych pomyj. 

Jednak przeglądając włoskie dzienniki natrafić można na inny ciekawy wątek, prowadzący nas do artykułów z Times of Malta, w których znajdziemy opis afery, jaka dekadę temu wstrząsnęła wyspą. Związana jest ona z posłem Parlamentu Europejskiego, obecnie będącego jednym z głównych rozgrywających batalię przeciwko Węgrom. Chodzi o członka maltańskiej Partii Pracy (Labour Party), Cyrusa Engerera, prowadzącego prace w sprawie rezolucji dotyczącej węgierskiego „homofobicznego prawa”.

Engerer „zabłysnął” w ostatnich dniach ostrymi wypowiedziami i groźbami skierowanymi w stronę Madziarów. „Unia Europejska nie jest miejscem dla uprawiania polityki nienawiści” – brzmiała jego wypowiedź dla Times of Malta – „Fakt, że Orbàn wprowadził homofobiczne prawo w rosyjskim stylu wewnątrz obszaru prawnego Unii Europejskiej powinno zostać napiętnowane i ukarane. Wszystkie ludzkie byty powinny być chronione”. Brzmi jak pouczenie wypływające z ust moralnego autorytetu, nieprawdaż? Tymczasem Cyrus Engerer, o czym zresztą donosiła kilka lat wcześniej ta sama maltańska gazeta, był niesławnym bohaterem skandalu i został skazany na pozbawienie wolności w zawieszeniu. Za co? Otóż, gdy w 2009 roku rozstał się ze swym partnerem (Cyrus jest homoseksualistą), czy też może gdy został przez niego porzucony, Engerer postanowił zemścić się na byłym kochanku i upublicznił zdjęcia pornograficzne, z byłym ukochanym w roli istotnej (nie wiem czy głównej, w te szczegóły wolę nie wnikać). Za ten szantaż i coś, co w języku debaty publicznej zwane jest „revenge porn” został w 2014 roku skazany na dwa lata. Jednak była to kara w zawieszeniu, co umożliwiło Egererowi, w zgodzie z prawem maltańskim, kandydowanie do Parlamentu Europejskiego. 

Teraz wystarczy przez chwilę skupić się, wyławiając z doniesień prasy włoskiej i maltańskiej meritum – oto człowiek, który został skazany za szantażowanie zdjęciami porno ukochanej wcześniej osoby, teraz – stawiając się w roli moralnego autorytetu – szantażuje Węgrów, żądając by ci wycofali się z ustawy chroniącej dzieci przez propagandą LGBT i pornografią. 

Paradne! Właściwie nawet nie trzeba tego komentować. Tak to więc tu zostawię, niech mówi samo za siebie…
 

 

Źródło: niezalezna.pl

#Węgry #Polska #media

Tomasz Łysiak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo