Tomasz Hajto specjalnie dla Niezależna.pl: Remis z Węgrami? Nie ma się z czego cieszyć

- Strzelamy na wyjeździe trzy gole i nie wygrywamy?! No, ludzie! Nieobecność Kamila Glika na boisku, to jak wyrwanie sobie trzonowego zęba. Bez niego nasza obrona była dziurawa jak sito - 62- krotny reprezentant Polski Tomasz Hajto w rozmowie z Niezależna.pl nie krył rozczarowania remisem 3:3 w meczu z Węgrami, który otworzył eliminacje do mistrzostw świata 2022 roku.

Tomasz Hajto
youtube.com/print screen/@FreePanZdzichuPL

Piotr Dobrowolski: Nie jest pan zbyt surowy? Przecież Polska trzykrotnie przegrywała i za każdym razem udało się naszym piłkarzom odwrócić losy meczu.

Tomasz Hajto: Nie ma się z czego cieszyć. Z takim rywalem powinniśmy dominować, zamknąć Węgrów na ich połowie. Wszyscy zachwycają się naszym posiadaniem piłki, tym że wynosiło blisko 70 procent. Pytam się – gdzie my tą piłką graliśmy?! 30 – 40 metrów od własnej bramki. Gdybyśmy tak „klepali” na ich połowie, to owszem, można by było naszych chwalić. A w tym wypadku, to naprawdę żadna sztuka, tym bardziej, że przed swoim polem karnym nie byliśmy atakowani.

Powiedzmy sobie szczerze – Madziarzy to drużyna, która dopiero próbuje doszusować do europejskich średniaków. Wystarczyło, że odpowiednio przesuwali się na boisku, dobrze bronili i kontrowali. Gdyby nie fakt, że Robert Lewandowski jest w formie, to nie wiadomo, czy byśmy choćby zremisowali.

Boli mnie, że w Budapeszcie wyszliśmy bez Glika w podstawowej jedenastce. Kiedy Kamil trzyma w ryzach obronę, to ta jakoś wygląda. A przeciwko Węgrom defensorzy popełnili lawinę błędów. Bednarek w poprzednich dwóch meczach sprokurował dwa karne. Helik bezradny jak dziecko, a Reca i Bereszyński, którego mimo wszystko cenię wyżej od Recy, nie prezentują poziomu, który pozwalałby im na grę w reprezentacji. Nie ma spotkania, w którym „Bereś” przynajmniej dwa razy tak beznadziejnie nie przyjąłby piłki, że potem musiał ją gonić wślizgiem. Reca poza szybkością nie ma nic. Ani taktyki, ani ustawienia się, ani czytania gry. Przy nich Glik to polski Chiellini. Śmieszą mnie pseudo argumenty, że jest za wolny. Kamil ma wszystko to, co powinien mieć stoper światowej klasy. Nie musi biegać. Od tego są młodzi. On ma się ustawić, zablokować, przerwać akcję, odciąć rywala od podań. A dodatkowo dużo daje przy stałych fragmentach, gdzie głową strzelał ważne bramki. Posadzenie go na ławce uważam za niedorzeczne.

Z pana słów wynika, że Paulo Sousa zawalił swój debiut w roli selekcjonera?

Nie zamierzam go skreślać po jednym meczu. Byłem zadowolony, że to właśnie on będzie prowadził reprezentację Polski. Widać, że był bardzo dobrym piłkarzem, świetnie czuł boisko, szybko zareagował ze zmianami, które przyniosły nam dwa gole. Ale nie da się ukryć, że przeszacował umiejętności naszych piłkarzy i nie trafił z wyjściową jedenastką. Spójrzmy na Arka Milka. To dobry napastnik, ale czy można od chłopaka, który nie grał i nie trenował w Napoli przez siedem miesięcy, oczekiwać cudów? Przecież on po przejściu do Marsylii rozegrał zaledwie kilka spotkań. Milik będzie w formie, będzie strzelał bramki, ale gdzieś w okolicach sierpnia, kiedy odzyska meczowy rytm.

Generalnie uważam, że w tej reprezentacji coś pękło, skończyło się, po ćwierćfinale mistrzostw Europy w 2016 roku. Od tamtego czasu nie pamiętam meczu, w którym cała jedenastka walczyłaby z równym zaangażowaniem, a piłkarze umierali za siebie na boisku.

Drużynie narodowej, której byłem kapitanem wypomina się mundial w Korei, ale co by o nas nie mówić, jednego nikt nam nie zarzuci. Wszyscy na boisku zostawialiśmy serducho. A tu tego nie widzę. Sousa otoczył się swoimi ludźmi, cały sztab asystentów ma zza granicy. Odgrodzili kadrę od kibiców wysokim murem. Niepodobieństwem jest dowiedzieć się kilka godzin przed meczem, w jakim składzie zagramy. Skoro selekcjoner tak szczelnie odseparował się od kibiców, to niech się potem nie dziwi, że będzie surowo weryfikowany. Nie oczekuję tego, że Portugalczyk będzie śpiewał polski hymn. Mam świadomość, że to najemnik, który za określone wynagrodzenie ma wygrywać. No więc, skoro zarabia 100 tysięcy euro, to ja oczekuję od niego wyniku i trafnych decyzji personalnych.

Było o tych, którzy zawiedli, a kto wypadł w Budapeszcie na plus?

Lewandowski zrobił swoje, ale też nie ustrzegł się straty na trzydziestym metrze, po której straciliśmy bodaj drugiego gola. Mimo to na kapitanie można polegać. Życzyłbym sobie tylko, żeby w każdym meczu walczył i nie zatrzymywał się przez 90 minut, jak w wygranym 2:0 meczu z Niemcami za Nawałki. Dobrą zmianę dali Piątek i Jóźwiak. Jednak, czy ten drugi to już format reprezentacyjny, skoro w ponad dwudziestu meczach drugiej ligi angielskiej zdobył jedną bramkę i zaliczył jedną asystę?

Zmienił Szymańskiego, który będąc lewonożny grał na prawym skrzydle. Przez to ścinał i schodził do środka, pozostawiając prawą stronę pod opieką Bereszyńskiego, czyli bez opieki.

Co z tego, że Bereszyński miał udział przy golu, skoro zawodził w defensywie. A obrońca musi przede wszystkim bronić. Brakowało mi na skrzydle Kamila Grosickiego. On nawet nie grając w klubie, przez godzinę „dałby z wątroby” i wypracował przynajmniej jedną bramkę. I nie mówię tego dlatego, że się kumplujemy. W przeszłości „Grosik” też miewał problemy w klubach, ale na kadrze zawsze walczył z całych sił. Szkoda, żeby taki chłopak marnował się na ławce.

Jakie prognozy przed najbliższymi meczami Biało – Czerwonych – w niedzielę z Andorą i w środę z Anglią?

Żeby nie wyszło tak, że skoro cieszymy się z remisu z Węgrami, to będziemy zadowoleni i z podziału punktów z Andorą... Myślę, że ostatecznie w niedzielę wygramy, ale jeśli z Anglią zagramy tak źle w obronie, jak w Budapeszcie, to będzie naprawdę źle. Bo jeśli od Węgrów dostaliśmy lekko po głowie, to Wyspiarze mogą nas walnąć naprawdę porządnie.


 

Źródło: niezalezna.pl

#Tomasz Hajto #piłka nożna

albicla.com@Piotr Dobrowolski
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo