Na mazańcowickiej nekropolii parafii św. Marii Magdaleny spoczywa jeden z podkomendnych „Bartka” – Edward Biesok.

Ks. Marek Różycki, kapelan I drużyny harcerskiej, której patronem jest Henryk Flame, prosił, aby podczas mszy św. modlić się „o pokój duszy tych, co życie oddali w walce o wolną Polskę, ale także tych, którzy cały czas szukają żołnierzy wyklętych, odkrywają prawdę i próbują przez to całe kłamstwo, narastające przez lata, dojść do rzeczywistego obrazu naszych bohaterów narodowych; tych, którzy pielęgnują to dziedzictwo”.

Duchowny w homilii podkreślił, że żołnierze wyklęci „ginęli, ale nie umierali”.

Nigdy też nie przegrali. Ci, którzy żyją dla Polski, którzy żyją ideałami i pielęgnują wartość, tacy ludzie przegrać nie mogą. Ta walka się nie skończyła, bo nadal trzeba czuwać nad naszą wolnością, pilnować chrześcijańskiej wolności w życiu narodowym, politycznym i społecznym

- podkreślił.

Ks. Różycki mówił, że ci, których wspominamy w Dniu Pamięci, borykali się z wieloma rozterkami.

- Na pewno zmagali się z duchowymi przeżyciami, wątpliwościami, przeżywali dylematy – jak postąpić, gdzie są granice ofiary. Być może nie wszystko w życiu robili dobrze. (…) Ale nie oddaje się życia za Polskę, jeśli nie jest się człowiekiem pokoju. (...) Nie oddaje się życia za drugiego człowieka nie mając w sercu przekonania, że tak trzeba

- podkreślił.

Po mszy św. znicze i kwiaty złożone zostały m.in. na grobie wojennym, w którym spoczywa Edward Biesok. Upamiętnia on także pięciu jego podkomendnych.

Edward Biesok urodził się w 1927 r. w Mazańcowicach. W czasie okupacji został usunięty ze szkoły za manifestowanie niechęci do Niemców. Z powodu odmowy podpisania Volkslisty przez rodziców w wieku 13 lat został wywieziony na roboty do III Rzeszy, skąd uciekł. Ukrywał się w rodzinnym domu.

Od lata 1945 r. miał kontakty z partyzantami z oddziału Henryka Flame „Bartka”, którzy walczyli w okolicach Czechowic. We wrześniu 1945 r. poszedł do gimnazjum w Bielsku, lecz został z niego usunięty, prawdopodobnie w wyniku interwencji działaczy PPR oraz funkcjonariuszy UBP w związku z podejrzeniami o udział w NSZ. Dołączył do oddziału „Bartka”.

W styczniu i lutym 1946 r. na rozkaz Flamego organizował własną grupę, która rozpoczęła działalność wiosną. Liczyła osiem osób. Przeprowadzili kilkanaście akcji. Zajmowali się m.in. aprowizacją na rzecz całego Zgrupowania.

W maju 1946 r. "Edek” z oddziałem wziął udział w zlocie Zgrupowania „Bartka” na Baraniej Górze i defiladzie NSZ w Wiśle. Zginął na Błatniej w zwycięskim dla partyzantów starciu z plutonem kompanii operacyjnej milicji z Katowic.

Został pochowany w lesie. Jego grób został odnaleziony jesienią 2013 r. Szczątki „Edka” zostały ekshumowane i złożone na cmentarzu w rodzinnych Mazańcowicach. Rok później stał się on grobem wojennym. Na pomniku wyryto także nazwiska pięciu podkomendnych Biesoka, poległych i zamordowanych w 1946 r.: Jana Kłaptocza „Jaśka”, Franciszka Kołoczka „Gołębia”, Józefa Kupca „Wesołego”, Leopolda Sieklińskiego „Poldka” i Józefa Wójcickiego „Maćka”.

Zgrupowanie NSZ pod dowództwem Henryka Flamego działało w okolicach Bielska-Białej i na Żywiecczyźnie. Liczyło kilkuset żołnierzy i podobną liczbę współpracowników. Duża część żołnierzy NSZ została zamordowana w 1946 r. przez siły bezpieczeństwa podczas akcji przerzutu na Zachód, która okazała się ubecką prowokacją. Henryk Flame został zastrzelony przez milicjanta w 1947 r.

Narodowy Dzień Pamięci o "Żołnierzach Wyklętych" przypada 1 marca.

Niedzielną uroczystość zorganizowali: Związek Żołnierzy NSZ okręg Śląsku Cieszyńskiego, Stowarzyszenie Aktywnych Polaków, stowarzyszenie patriotyczne w Czechowicach-Dziedzicach, grupa rekonstrukcyjna Beskidy, a także czechowiccy harcerze.