Próby porównywania obecnej sytuacji w kraju do stanu wojennego

Mamy do czynienia z próbą podejmowaną, z resztą nie od dziś, odwracania pojęć, próby pisania historii na nowo, próby zestawiania ze sobą wydarzeń, których zestawić się nie da. Krótko mówiąc z taką klasyczną próbą manipulowania rzeczywistością na użytek polityczny. Ona ma służyć bieżącym celom politycznym, tylko dziś nie ma już takiego zasięgu, jaki miało choćby na początku lat 90-tych, kiedy udawało się opinią publiczną manipulować, kiedy opinia publiczna nie miała kompletu wiedzy. To jest próba skierowana wyłącznie do tego najtwardszego elektoratu, czyli tych, którzy uczestniczyli w tych wydarzeniach, tylko po drugiej stronie. Ale także do ludzi młodych, którzy nie mają żadnej, albo bardzo mglistą wiedzę na ten temat i są gotowi w takie zestawienia uwierzyć

- mówił minister Soboń.

Ustalenia szczytu unijnego a polski sektor energetyczny

Jak zauważył polityk, to były twarde negocjacje, w których Polska, podobnie jak w przypadku praworządności, realizowała w pierwszej kolejności swój interes narodowy.

Naszym interesem jest sprawiedliwa, rozłożona w czasie, planowa transformacja, ale także transformacja wsparta środkami publicznymi tak, aby zbudować bezpieczne, stabilne, konkurencyjne źródła zasilania. To nie szczyt jest powodem konieczności naszej transformacji w sektorze elektroenergetyki, tylko regulacje, które już od jakiegoś czasu kształtują rynek, powodują iż w dłuższej perspektywie jest zagrożenie bezpieczeństwa Polski, konkurencyjności cen polskiej energii opartej na węglu i stabilności dostaw

- mówił Soboń.

Jak dodał, "jeśli nie zbudujemy stabilnych źródeł zasilania w miejsce węgla, to oczywiście to zagrożenie będzie narastało".

Stąd też UE, która stawia te kwestie neutralności klimatycznej na pierwszym miejscu swojej polityki podniosła tę poprzeczkę - podkreślił.

Opozycja wciąż niezadowolona

Redaktor Rachoń przypomniał słowa Jarosława Kaczyńskiego, który w wywiadzie dla "Gazety Polskiej" powiedział, że podczas szczytu obroniliśmy swoją suwerenność, z kolei opozycja nadal twierdzi, że groźba weta była niepotrzebna i tylko ośmieszyła Polskę przed innymi krajami Unii Europejskiej.

Opozycja albo kompletnie nie rozumie polityki europejskiej, albo jest tak zacietrzewiona przeciwko obecnym rządom PiS, Zjednoczonej Prawicy w Polsce, że nie widzi rzeczywistości wokół. Pierwszą osobą, co do której - jeśli mielibyśmy być uczciwi i stosować tego typu retorykę - powinien być przewodniczący Parlamentu Europejskiego, który już od razu po lipcowym szczycie krytykował ustalenia i doprowadził do napięcia, które mieliśmy przed szczytem grudniowym. Zatem to PE powinien być stawiany za ten ośrodek, który wprowadził największe perturbacje, bo państwa członkowskie się w lipcu co do pewnych zasad porozumiały

- podkreślił Soboń.

Polska na tym szczycie osiągnęła trzy cele, jeśli chodzi o kwestie strategiczne. Po pierwsze rozbudowany budżet UE - 770 mld zł dla Polski. Po drugie w ramach tych 770 mld - 620 mld w postaci środków bezzwrotnych i tylko nieznaczna część w formie pożyczek. I wreszcie pewność prawa, czyli jasność przepisów popartych konkluzjami

- dodał.