To co się teraz dzieje to jest próba obejścia i odejścia od tego, co postanowiono na szczycie lipcowym. W konkluzjach zapisano, chyba w punkcie 23., że będzie mechanizm ochrony budżetu Unii, a nie mechanizm tzw. praworządności. W tej chwili usiłuje się odwrócić kota ogonem i nie tylko Parlament Europejski, co było do przewidzenia, ale także Rada Europejska przegłosowała formułę, która jest tak naprawdę zmodyfikowaną zaledwie kosmetycznie propozycją z 2018 roku rozporządzenia o ochronie praworządności

- uważa Jacek Saryusz-Wolski.

Zaznacza on, że do oceny praworządności w krajach członkowskich służyć ma jeden sposób - procedura z artykułu siódmego traktatu. "Jest to próba oszukania sygnatariuszy porozumienia lipcowego i Polska i Węgry mówią - nie" - dodał europoseł PiS.

Saryusz-Wolski zapytany został przez red. Gójską, czy weto Polski może spowodować pęknięcie Unii, chociażby na "starą i nową" oraz utworzenia własnego funduszu np. przez kilka państw. "Po pierwsze, to pęknięcie jest faktem" - odparł polityk. "Po drugie, na ogół jest tak, że wetują odważni, a mniej odważni się za nimi kryją. Wiemy z deklaracji, że będą to Polska i Węgry, a to wystarczy, żeby zatrzymać budżet" - dodał.

Europoseł przypomniał też, że przygotowany jest przez Komisję Europejską wariant awaryjny, w przypadku zawetowania budżetu. "Nota bene, te wielkości tam występujące, są dla Polski bardziej korzystne, niż to co miało by nastać" - powiedział.

Z kolei goszczący w programie europoseł Lewicy, Marek Balt zauważył, że spełniają się czarne scenariusze, w których próbuje się powiązanie wypłacania funduszy unijnych względem tzw. przestrzegania praworządności. 

Ja nie mówię tutaj o Polsce, bo generalnie mówi się o wszystkich krajach, których zasady mają dotyczyć jednakowo. Uważam, że mówiąc o wecie Polska idzie złą drogą. Powinniśmy iść drogą negocjacji, próbując zabezpieczać się, na wypadek gdyby te przepisy zostały wprowadzone

- powiedział Marek Balt. 

Europoseł Lewicy przypomniał też, że nie głosował za "mechanizmem praworządności", za co został pochwalony przez Saryusza-Wolskiego. "Nie głosowałem w tym głosowaniu, bo jestem przeciwnikiem odbierania Polsce, w ogóle jakiemukolwiek krajowi środków Unijnych" - powiedział Balt. "Ale pańska frakcja głosowała za, z pańskim chlubnym wyjątkiem, chylę czoła" - przyznał parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości.