Pierwszą decyzję o nałożeniu sankcji na 30 przedstawicieli władz Białorusi, w tym na Alaksandra Łukaszenkę, państwa bałtyckie podjęły pod koniec sierpnia.

MSZ Litwy poinformowało w piątek, że na uzupełnionej czarnej liście państw bałtyckich znalazło się 98 białoruskich urzędników, m.in. sędziowie, funkcjonariusze administracji prezydenta i struktur siłowych.

Szef litewskiej dyplomacji Linas Linkeviczius powiedział agencji BNS, że decyzja o rozszerzeniu listy objętych sankcjami podjęto na skutek „opóźniania decyzji Unii Europejskiej o wprowadzeniu wspólnych sankcji” oraz potajemnej inauguracji prezydentury Alaksandra Łukaszenki, która odbyła się w środę w Mińsku.

Nałożenie unijnych sankcji na białoruskich urzędników blokuje Cypr, który domaga się stanowczych kroków wymierzonych w Turcję.

„Nadal pracujemy nad europejskim rozwiązaniem” - powiedział Linkeviczius. Zaznaczył, że „zdecydowana większość kolegów rozumie, że jest to konieczne”, ale, jak podkreślił, „czas ucieka, więc po konsultacji z Łotyszami i Estończykami zdecydowaliśmy się na rozszerzenie listy (osób objętych sankcjami - przyp. red) przez nasze kraje”.

„Minęło już sporo czasu i to jest najmniej, co możemy zrobić w odpowiedzi na bicie ludzi i prawdopodobnie popełniane przestępstwa” - dodał minister.

Zdaniem Linkevicziusa UE nadal powinna dążyć do wspólnych sankcji i negocjować pomoc dla ofiar represji na Białorusi.