Zatrzymania rozpoczęły się, gdy przed siedzibą prezydenta, a naprzeciwko kordonu sił bezpieczeństwa pozostały tylko niewielkie grupy ludzi.

Z relacji mediów niezależnych i ich czytelników wynika, że milicja zatrzymuje rozchodzące się po mieście mniejsze grupy ludzi, którzy wcześniej uczestniczyli w demonstracji.

 

 

W czasie protestu jeden z funkcjonariuszy prysnął gazem (nie wiadomo jakim) w kierunku demonstrujących po tym, gdy jeden z nich napisał obraźliwe słowa pod adresem Aleksandra Łukaszenki na samochodzie służącym do rozpędzania demonstracji.

W chwili, gdy poinformowano o nowych zatrzymaniach podczas demonstracji, Centrum praw człowieka Wiasna obliczyło, że w Mińsku zatrzymano w niedzielę co najmniej 169 osób.