Od rana rozpoczęły się protesty w wielu zakładach w całym kraju – wynika z informacji zebranych przez portal Naviny.by i inne media niezależne. Są to m.in. Mińskie Zakłady Elektrotechniczne, Biełkard w Grodnie, Grodno-Azot, Biełaruskalij w Salihorsku, MTZ, MMZ, Kieramin i wiele innych.


Białoruski niezależny portal Tut.by podał, że w zakładach strajk się już rozpoczął i zamieścił zdjęcia, na których widać kilkuset protestujących robotników. Według portalu Naviny.by kilkuset pracowników zakładów wzięło udział w mityngu przeciwko fałszowaniu wyborów i przemocy wobec uczestników demonstracji.


Obecnie najważniejszym postulatem robotników i pracowników przedsiębiorstw państwowych jest ustalenie prawdziwego wyniku wyborów prezydenckich.

W mediach społecznościowych opublikowano już zdjęcia kilku wypowiedzeń państwowych urzędników - relacjonuje serwis Tut.by. Jak dodaje, są wśród nich pracownik administracji prezydenta i mińskiego miejskiego komitetu wykonawczego.

- Nie widzę już możliwości, by pracować jako prawnik w administracji państwowej" - napisał na Instagramie Artiom Proskałowycz, który pracował w administracji prezydenta.

Z pracy odchodzą także dotychczas prorządowi dziennikarze. W czwartek z pracy w telewizji państwowej ONT odszedł Dzmitryj Semczanka, stojący na czele grupy dziennikarzy pracujących przy prezydencie.

Według najnowszych informacji, kolumna pracowników Mińskich Zakładów Produkcji Traktorów (MTZ), wizytówki Białorusi, przeszła do centrum Mińska. Robotnicy ogłosili swoje postulaty – chcą m.in. dymisji Alaksandra Łukaszenki, przeprowadzenia uczciwych wyborów, zwolnienia więźniów politycznych.

Na ulicach Mińska są tysiące osób. Centrum miasta jest zakorkowane. Jak dotąd protest odbywa się pokojowo, bez interwencji milicji.

Do protestu MTZ dołączyli m.in. pracownicy państwowej telewizji STV – podało Radio Swaboda. Od rana napływają informacje o protestach robotniczych w zakładach w całym kraju. Na ulice wychodzą mieszkańcy wielu miejscowości.