Na dzisiejszej konferencji prasowej wicemarszałek Senatu odniósł się do informacji o zwołaniu posiedzenia Izby na przyszły tydzień. Marszałek Senatu Tomasz Grodzki – po spotkaniu z przedstawicielami klubów opozycji – poinformował, że Senat będzie obradował od poniedziałku do środy.

"To wszystko wygląda coraz bardziej śmiesznie, to wszystko wygląda coraz bardziej skandalicznie. Nie spotyka się marszałek Grodzki na forum ani prezydium Senatu, ani konwentu seniorów. Jesteśmy pomijani we wszystkich ustaleniach dotyczących tego, jak ma pracować Senat. Przeciwko temu protestujemy"

– podkreślił wicemarszałek Pęk.

Poinformował, że od momentu kiedy został wicemarszałkiem Senatu – a więc od 13 maja – nie było żadnego posiedzenia prezydium Izby, nie był też wzywany na żadną oficjalną rozmowę ws. porządku obrad.

W ocenie Pęka Senat powinien zebrać się jeszcze w tym tygodniu.

"Po co ta zwłoka, po co ta przerwa? Jakie nowe okoliczności polityczne i prawne się pojawiają, że po raz kolejny o cały tydzień odsuwamy prace Senatu? Jest to według mnie działanie nieusprawiedliwione, nieuzasadnione i szkodliwe dla całej sytuacji związanej z wyborami, bo kalendarz wyborczy nam się skraca, przesuwa i to, co jest najważniejsze – żeby 7 sierpnia urzędował w Pałacu prezydent wybrany w nowych wyborach będzie coraz trudniejsze do zrealizowania"

– mówił.

Jego zdaniem kalendarz prac Senatu ustala przewodniczący PO Borys Budka i robi to "pod dyktando nowozgłoszonego kandydata na prezydenta Rafała Trzaskowskiego".

Zwrócił także uwagę, że czynności wyborcze, w tym zbieranie 100 tys. podpisów poparcia będzie z tego powodu trudniejsze.

"Winy za to nie może ponosić PiS, tylko obstrukcyjne działanie marszałka Grodzkiego"

– stwierdził.

Zapewnił, że "48 senatorów PiS jest gotowych do pracy, do tego, żeby zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami uchwalić jak najszybciej prawo wyborcze, które umożliwi przeprowadzenie wyborów prezydenta".