Małgorzata Manowska to profesor nadzwyczajny Uczelni Łazarskiego, dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, w 2007 r. podsekretarz w Ministerstwie Sprawiedliwości kierowanym przez Zbigniewa Ziobrę. Jest ona zdecydowanie kojarzona z obozem „nowych” sędziów.

Według Tomasza Sakiewicza, który gościł dziś w TVP Info i komentował ten wybór, sędzia Małgorzata Manowska jest dobrze przygotowana od strony merytorycznej do pełnienia swojej funkcji, w przeciwieństwie do sędziego Włodzimierza Wróbla, o którym też sporo się mówiło. 

- Włodzimierz Wróbel był autorem tekstu, w którym wskazywał, jak dokonać obstrukcji wyborów. Obstrukcja w instytucjach państwowych jest działaniem na szkodę państwa. Jak taki szkodnik miał zostać wybrany na I Prezesa Sądu Najwyższego? Byłoby to niedopuszczalne

- stwierdził Sakiewicz

- Pragnę podkreślić jedno: dziś jest symboliczny koniec instytucji postkomunistycznych na poziomie państwa, na poziomie władzy centralnej. Ta ostatnia instytucja, która miała duże znaczenie w państwie polskim, a była wprost na sowieckich czołgach tu przywieziona, a przynajmniej obyczaje i tradycje, została zlikwidowana poprzez zmiany personalne. Wracamy w pełni do Polski niepodległej, bo bez względu na to, kto tam będzie w tym Sądzie Najwyższym, to społeczeństwo polskie ustanowiło prawo, na podstawie którego wybrano I prezesa Sądu Najwyższego i niemal wyrównał się skład tych, którzy pochodzili z poprzednich nadań prezydenckich, a nawet Rady Państwa, i tych którzy zostali wybrani na podstawie nowego prawa

- powiedział redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie" w rozmowie z TVP Info. 

- Można powiedzieć, że postkomunizm w wymiarze sprawiedliwości symbolicznie zaczyna się kończyć

- dodał. 

Tomasz Sakiewicz podkreślił, że w Sądzie Najwyższym jest jeszcze wielu tzw. "starych sędziów", ale widoczny jest kierunek zmian w tej instytucji. 

- Pan kapitan Iwulski jest jeszcze w Sądzie Najwyższym i wstydu nie ma, że w ogóle jest w tym sądzie. Jak kogoś delegowały służby specjalne, to jaki on jest niezależny? Może zmienił tylko rozkazodawcę, ale o niezależności nie ma mowy, a nawet o wrażeniu niezależności mowy być nie może. Takich ludzi trochę jest, ale proces oczyszczania się zaczął, oni nie będą już specjalnie chronieni. Bardzo dużo zależy od wyboru prezydenta, dziś prezydent przesądził pewien kierunek zmian, ale będą je próbowali zatrzymać. Gdyby był inny prezydent, to pewnie te zmiany by spowolniły albo by je blokowano

- wskazał Sakiewicz. 

Na pytanie o najważniejsze zadania dla prezes Małgorzaty Manowskiej, Sakiewicz odpowiedział:

- Trzeba ukrócić uprawianie polityki przez Sąd Najwyższy i podważanie niepodległości państwa polskiego (...) Kończymy z nadzwyczajną kastą. Bardzo dużo tu zależy od I prezes Sądu Najwyższego.