Przedstawiciele opozycji, głównie politycy PO, zapowiadają, że złożą wniosek nieufności wobec ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego.

To jest normalny przejaw walki politycznej. Jeżeli gdzieś widzi się słaby punkt, to się atakuje.

Uważa Pan, że minister Łukasz Szumowski jest słabym punktem obecnego rządu?

Sytuacja jest tutaj złożona. Minister Szumowski był bardzo silnym punktem Prawa i Sprawiedliwości, jednak obecnie jego pozycja uległa zachwianiu. Składają się na to dwa powody. Po pierwsze, mamy sprawę tych słynnych maseczek niespełniających wymaganych norm. Tutaj rzeczywiście minister zdrowia podjął decyzję bardzo szybko, ale nie miał innego wyjścia, bo inaczej padałyby zarzuty, że naraża zdrowie personelu medycznego i obywateli. Działał w dobrej wierze i słusznej sprawie. Po drugie, obostrzenia, które on za wszelką cenę chce utrzymać, zdaniem wielu osób w obecnej chwili bardziej szkodzą Polakom niż im pomagają. Mówimy tu konkretnie o aspekcie gospodarczym.

Jeszcze jedną rzeczą, za którą minister zdrowia jest atakowany przez opozycję, jest jego majątek. Doszło do tego, że zarzucano mu nawet chęć wzbogacenia się na epidemii.

To jest zwyczajna odsłona politycznej batalii. Zawsze się tak atakuje przeciwnika. Trzeba zawsze rozróżniać, czy ten atak ma podstawy, czy jest zwykłą propagandą, a zarzuty wyssano z palca. Każda opozycja, gdy znajdzie się sposobność, będzie atakowała obóz rządzący. Nie ma w tym nic dziwnego.

Jak według pana zakończy się sprawa z ewentualnym wotum nieufności wobec Łukasza Szumowskiego?

Skończy się niczym. Rozejdzie się po kościach. Celem opozycji jest narobienie jak największego szumu. Za wszelką cenę będzie się stała ten szum jak najdłużej utrzymać. Ale prawda jest taka, że za tydzień już nikt o tej sprawie nie będzie pamiętał.