Obawy o to, że bezprzewodowa komunikacja jest niebezpieczna dla zdrowia, nie są niczym nowym. Już w XIX wieku dochodziło do protestów przeciwko budowie radiostacji. Każda kolejna innowacja techniczna sprawia, że zwolennicy teorii spiskowych doszukują się ukrytych zagrożeń, rzekomo wyciszanych przez rządy i koncerny. 

5G, superszybka sieć telefonii komórkowej, która obecnie jest budowana w wielu państwach świata, nie jest tutaj żadnym wyjątkiem. Od dawna wiele osób twierdzi, że budowa tej sieci niesie ze sobą istotne ryzyko dla zdrowia ludności, na przykład narażając ludzi na raka. Eksperci podkreślają, że nie ma nawet cienia dowodu na to, że 5G albo jakiekolwiek inne formy komunikacji bezprzewodowej mają takie działanie, ale zwolennicy tych teorii twierdzą, że dowodzi to jedynie, że są oni częścią spisku. 

Teorie spiskowe o 5G były jak na razie zjawiskiem raczej niszowym, ale pandemia chińskiego koronawirusa, która w wielu państwach zbiegła się w czasie z intensywnymi testami tej sieci sprawiła, że wiele osób zaczęło łączyć ze sobą te dwa fakty. Zwolennicy teorii spiskowych zaczęli twierdzić, że 5G wpływa na szybsze rozprzestrzenianie się koronawirusa albo wręcz, że żadna pandemia nie istnieje i została wymyślona przez rząd światowy aby przykryć ofiary testów nowej telefonii. 

Ta teoria zyskała w ostatnim czasie niezwykła popularność, w czym bardzo pomógł jej fakt, że zaczęło ją głosić wielu celebrytów. A ta popularność wywołała falę ataków na maszty telefonii 5G. Podpalenia zaczęły się w Wielkiej Brytanii, gdzie tylko w tym miesiącu doszło do ponad pięćdziesięciu. Coraz częściej dochodzi także do napaści na pracowników firm telekomunikacyjnych. Organizacja branżowa Mobile UK donosi, że w samej Wielkiej Brytanii było już ponad 80 takich ataków. O ile UK było pierwsze i tam problem jest najpoważniejszy, o tyle fala podpaleń rozlała się już na inne europejskie państwa. Doszło do nich także w Holandii, Irlandii, Belgi i na Cyprze, a wiele wskazuje, że to dopiero początek. 

Kto powiązał 5G z koronawirusem?

Sytuacja powoli robi się niebezpieczna. Fala podpaleń sprawia bowiem, że policja, która w czasie pandemii ma poważniejsze problemy niż pilnowanie masztów telekomunikacyjnych, musi przeznaczać swoje i tak nadwerężone siły. Dodatkowo te ataki zagrażają telekomunikacji jako takiej, co w obecnej sytuacji może być bardzo groźne dla walki z chorobą. Celem podpalaczy padają bowiem nie tylko maszty 5G - w co najmniej dwóch przypadkach podpalono maszty wykorzystywane wyłącznie przez służby ratownicze a wielu innych zwykłe wieże telefonii komórkowej.

Prawdopodobnym źródłem teorii łączących 5G z koronawirusem jest opublikowany w styczniu przez belgijski dziennik Het Laatste Nieus wywiad z lekarzem Krisem Van Kerckhovenem. Wtedy COVID-19 był jeszcze lokalną chorobą, która została zdiagnozowana dopiero u 440 mieszkańców Wuhan. Przeprowadzający ten wywiad dziennikarz zauważył, że od 2019 roku w Wuhan zbudowano kilka masztów 5G i spytał go, czy te dwa fakty są ze sobą powiązane. Van Kerckhoven zastrzegł, że nie prowadził w tym kierunku żadnych badań, ale jego zdaniem jest to możliwe. Redakcja dziennika usunęła ten wywiad ze swoich stron już po kilku godzinach, ale było już za późno. Jego kopie błyskawicznie rozeszły się wśród belgijskich i holenderskich fanów teorii spiskowych, a następnie dzięki mediom społecznościowym trafiły do całego świata. 

O ile belgijski lekarz rozpoczął te teorie, o tyle zdaniem wielu ekspertów za ich popularność odpowiada Rosja. Ryan Fox, który zajmuje się dezinformacją w amerykańskiej firmie Yonder, powiedział agencji AP, że w zeszłym roku zauważył w rosyjskich państwowych mediach nienaturalnie dużą liczbę artykułów dotyczących rzekomego negatywnego wpływu na zdrowie, szczególnie w kontekście raka. Jego zdaniem ta aktywność rosyjskich mediów, którą zwolennicy teorii spiskowych rozpropagowali na całym świecie, dała pożywkę obecnej sytuacji.  „Czy byli najgłośniejszym głosem w tamtym czasie i wzmocnili tą teorię spiskową tak bardzo, że odniosła długofalowy sukces? Tak” - powiedział agencji AP.

Jeśli nie Rosja, to kto?

Na tym jednak nie koniec. Coraz większa ilość ekspertów od cyberbezpieczeństwa zauważa bowiem, że rozwój jej popularności nie jest naturalnym zjawiskiem.

Zaczęła się w ostatnim tygodniu czy dwóch roznosić z UK, w którym doszło do tuzinów ataków na wieże 5G i inną strukturę komunikacyjną, na kontynentalną Europę. Zaczęliśmy widywać coraz więcej postów w mediach społecznościowych po holendersku, flamandzku i niemiecku, promujących tą szaloną teorię, że wieże 5G odpowiadają za COVID-19 a teraz widzimy już wiele grup wzywających do zniszczenia wież 5G w całej północnej Europie

 - powiedział portalowi Business Insider oficer holenderskiego wywiadu, którego fala ataków na 5G oderwała od walki z islamskim terroryzmem. 

Zarówno przedstawiciele belgijskiego, jak i holenderskiego wywiadu uważają, że popularność tej teorii spiskowej zaczęła się naturalnie, napędzana połączeniem lęku przed nowymi technologiami, paniki związanej z pandemią i faktu, że naukowcy nadal nie wiedzą wszystkiego o koronawirusie. Zgadzają się jednak ze sobą, że ktoś zaczął usilnie ją  promować w mediach społecznościowych, chcąc w ten sposób spowodować w zachodniej Europie jak największy chaos. I nie chodzi tutaj o zwykłą w takich wypadkach zbieraninę internetowych trolli – ich zdaniem sama skala operacji i jej skuteczność świadczy, że stoją za nią obce wywiady. 

Najczęściej podejrzenia padają na Rosję, chociaż równie popularna jest teoria, że to akcja Iranu. Teorie o zorganizowanej kampanii potwierdził pracujący dla Uniwersytetu Hamad bin Khalifa w Katarze specjalista od cyfrowych sieci dezinformacji Marc Owen Jones. Naukowiec przeanalizował 22 tysiące tweetów wspominających o związkach pomiędzy 5G i koronawirusem i doszedł do wniosku, że aktywność stojących za nimi kont każe podejrzewać, że nie są to żywi ludzie, a sieci botów. „Są bardzo poważne wskazówki, że część tych kont to operacja dezinformacyjna” - powiedział telewizji Al Jazeera. 

Uderzyć w Stany

Na razie oczywiście brak jakichkolwiek twardych dowodów na to, że to właśnie Rosja czy Iran stoją za tą kampanią dezinformacji. I wątpliwe, żeby takie dowody się pojawiły. Problemem z tego typu działalnością w sieci – i powodem, dla których jest tak atrakcyjna dla wywiadów – jest to, że niezwykle trudno jest złapać kogoś za rękę. Specjaliści od cyberbezpieczeństwa odkrywają prawdziwych zleceniodawców takich ataków na podstawie przesłanek, metod działania itp., ale ich praca niemal nigdy nie kończy się bezapelacyjnymi stwierdzeniami o tym kto stoi za danym atakiem. 

To nie jest jednak pierwszy raz, kiedy rosyjski wywiad został oskarżony o wykorzystywanie teorii spiskowych do siania chaosu w innych państwach. Dobrym przykładem może być tutaj ufundowane przez amerykański rząd laboratorium chorób zakaźnych Tbilisi Lugar w Gruzji, które obecnie prowadzi zaawansowane badania nad COVID-19. Rosjanie od lat prowadzą przeciwko niemu kampanię dezinformacji, zarówno z wykorzystaniem oficjalnych mediów, jak i mediów społecznościowych, rozpuszczając pod jego adresem fałszywe oskarżenia, od bycia źródłem epidemii grypy po produkcję broni biologicznej. 

W najnowszym ataku na to laboratorium rosyjska telewizja Ren TV wyemitowała wywiad z "ekspertem od wojskowości" Igorem Nikulinem, w którym stwierdził on, że Amerykanie stworzyli w nim koronawirusa, aby zaszkodzić Rosji, Chinom i Iranowi, a następnie zarobić na "odkryciu" szczepionki.