Panie Profesorze, eksperci podkreślają, że koronawirus roznosi się drogą kropelkową, ale co to tak naprawdę znaczy? Jak można się zarazić?

Droga kropelkowa to rozprzestrzenianie choroby za pomocą mikrokropelek naszej śliny i wydzieliny dróg oddechowych uwalnianych podczas kichnięcia, kaszlu, ale także zwykłego oddychania. Kiedy oddychamy, to produkujemy właśnie rodzaj aerozolu zawierającego mikrokropelki, które zawierają wszystko, co znajduje się w naszej jamie ustnej i drogach oddechowych. Jeżeli jesteśmy zakażeni jakimś drobnoustrojem, to poprzez taki materiał możemy zarazić innych. Drobnoustroje albo osiadają na jakiejś powierzchni i przez ręce dostają się do jamy ustnej, albo są po prostu wdychane. Warto dodać, że musimy zwracać uwagę na nasze ręce. Nie zdajemy sobie sprawy z faktu, że człowiek bezwiednie dotyka nosa i ust nawet 200 razy na dobę. A przecież również dotykamy powierzchni, na których osiadają mikrokropelki. Dlatego bądźmy ostrożni, nie dotykajmy niepewnych powierzchni.

Co z osobami, u których stwierdzi się koronawirusa? Jak wysokie jest zagrożenie dla życia takiej osoby?

Takie zagrożenie oczywiście występuje, ale ono nie jest bardzo wysokie. Tutaj trzeba uspokajać, to nie jest wyrok śmierci. Zakażenie koronawirusem wywołuje chorobę przeziębieniową u 80 proc. osób o łagodnym lub umiarkowanym nasileniu. To oznacza, że mają objawy przeziębienia, muszą zostać w domu, zażywać leki objawowe i to wszystko. Pozostałe 20 proc. ma cięższy przebieg, w tym 5 proc. bardzo ciężki. Sama umieralność jest na dość niskim poziomie, maksymalnie 5 proc. Warto podkreślić, że to nie jest umieralność wyższa niż w innych postaciach zapalenia płuc lub na przykład grypie sezonowej. Wrażenie robią wielkie liczby, jeżeli mamy zachorowania epidemiczne, to chorują bardzo duże grupy ludzi i bezwzględna liczba przypadków ciężkich i zgonów jest duża.

Jaka jest szansa na całkowite wyzdrowienie, jeżeli ktoś zachoruje?
Bardzo duża dla większości chorych. Obecnie już wielu ludzi wyzdrowiało, ponad 60 tysięcy, więc, jak wspomniałem, to nie jest wyrok śmierci. Ze wstępnych danych wynika jednak, że ten wirus nie daje odporności po przechorowaniu, więc jest możliwość zachorowania kilka razy. Ale zwrócę uwagę, że to również nie jest niczym nadzwyczajnym.

Zachorowanie na grypę daje odporność przeciwko danemu wirusowi w danym sezonie, później już nie. Należy jednak podkreślić, że kolejne zachorowania mają na ogół łagodniejszy przebieg.


Całość wywiadu w najbliższym numerze tygodnika "Gazeta Polska"