Podczas konwencji wyborczej Władysława Kosiniaka-Kamysza nie brakowało zaskakujących sformułowań. Sam kandydat na prezydenta popisał się... drwinami z obecnej głowy państwa. Padły słowa o "Adrianie", wykorzystywane często przez tzw. totalną opozycję w narracji politycznej. 

- Przyzwyczajono nas, że prezydent albo żyrandola pilnuje, ale na klamce do drzwi prezesa wisi. Ja nie mam nad sobą ani żadnego prezesa, ani żadne przewodniczącego. Ja na audiencje na Żoliborz jeździć nie będę. Adriana z siebie zrobić nie pozwolę

- grzmiał lider PSL. 

W akcji obserwować mogliśmy także żonę polityka. Paulina Kosiniak-Kamysz zrobiła wyraźny przytyk do obecnej pierwszej damy Agaty Kornhauser-Dudy. 

-  Nie będę żoną, która milczy, nie ma swojego zdania, chowa się za ogrodzeniem prezydenckiego pałacu i tylko statystuje swojemu mężowi

- powiedziała.

Dziś te słowa są szeroko komentowane w mediach. Rzecznik prezydenta RP Błażej Spychalski był zaskoczony tym, co działo się na konwencji Polskiego Stronnictwa Ludowego. Postanowił więc przypomnieć Polakom, jakie "osiągnięcia polityczne" przez lata miał Władysław Kosiniak-Kamysz. 

– Patrzyłem na te konwencje opozycji z lekkim niedowierzaniem na to, co się podczas tych konwencji działo. Jeżeli chodzi o konwencję PSL, to rzeczywiście stało się tam coś, co było pewnego rodzaju zmianą narracji politycznej tego środowiska politycznego. Otóż podczas tej konwencji bardzo mocno i bardzo agresywnie zaatakowano obecnie urzędującego prezydenta Andrzeja Dudę, ale także, co jest wyjątkowo podłe, pierwszą damę. Prezes Władysław Kosiniak-Kamysz, który był przez wiele lat popychadłem Donalda Tuska, pan prezes który przeprowadził wbrew Polakom tzw. reformę emerytalną, podwyższając wiek emerytalny, wypowiadając takie słowa, powiedziałbym że lekko chyba się zagalopował

– stwierdził Błażej Spychalski w rozmowie z Konradem Piaseckim w „Rozmowie Piaseckiego” TVN24.