Już nikogo nie dziwią jego wypowiedzi na najróżniejsze tematy. Swoimi licznymi występami przyzwyczaił opinię publiczną do najbardziej absurdalnych pomysłów.

Niedawno zapowiadał wielki, gwiaździsty marsz na Warszawę. Wczoraj mówił również o konieczności zaopatrzenia się w taczki.

Były prezydent udzielił wywiadu moskiewskiemu tygodnikowi "Sobiesiednik". Pytany, czy chciałby się spotkać z prezydentem Rosji Władimirem Putinem odpowiedział twierdząco. „Jeśli masz już zaproszenie, jestem gotowy” – powiedział i zaczął słodzić Putinowi.

Rozumiem ogromne problemy, z którymi zmaga się Władimir Putin w waszym dużym kraju. Rozwiązuje je na swój sposób, ma swój własny styl i należy to zrozumieć

– powiedział określając prezydenta Rosji mianem inteligentnego.

Wałęsa mówił o potrzebie naprawy stosunków polsko-rosyjskich. Według byłego prezydenta należy stworzyć trzy grupy: jedna do rozwiązywania problemów wojennych, druga miałaby mówić o komunizmie po wojnie.

"Niech obliczą, kto jest komu winien, przeliczą, udowodnią swoje obliczenia" – powiedział.

Trzecia grupa miałaby radzić nad tym, co zrobić, by zająć dobrą pozycję w Europie

„Władimir Putin mógłby kontrolować pracę tych komisji co sześć miesięcy” – przekonywał Wałęsa.

Dziennikarka zapytała byłego prezydenta o spotkanie z Borysem Jelcynem. Wówczas mieszkał na Kremlu, w dawnych mieszkaniach Stalina. Zagadnęła: „Jak się tam czułeś, zagorzały bojowniku komunizmu?”.

Na to Wałęsa odparł, że był czas, że komunizm był potrzebny, a podstawy komunizmu nie były złe, jednak „coś poszło nie tak”.

Zawsze staram się znaleźć na czas i sytuację. Był okres, kiedy potrzebny był komunizm. Wtedy kapitaliści nie byli dobrzy wobec robotników. Konieczne było zorganizowanie czegoś, aby dać im lekcję. Kiedy Stalin był u władzy, budowano fabryki. Ale komunizm trwał zbyt długo. Komuniści zajęli miejsce kapitalistów i zrobili coś gorszego niż kapitaliści. Ogólnie rzecz biorąc, podstawy tego pomysłu były dobre, ale potem coś poszło nie tak

– mówił były prezydent.