Senat bez 100 mln zł na Polonię? Dziedziczak: To element reformy, którą szykowaliśmy od dawna

Jan Dziedziczak / fot. Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

  

Poprawka złożona do budżetu na rok 2020 zakłada przeniesienie ponad 100 mln złotych ze środków przeznaczonych na Polonię z gestii Senatu na inne organa państwowe. - Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby w imię rywalizacji politycznej, polityka wobec Polonii różniła się od polityki państwa - mówił dzisiaj dziennikarzom pełnomocnik rządu ds. Polonii i Polaków za granicą, Jan Dziedziczak. Dzisiaj poprawką zajmie się komisja finansów publicznych.

Prawo i Sprawiedliwość przygotowało poprawkę do projektu budżetu na 2020 r., która zakłada przeniesienie ponad 100 mln zł środków przeznaczonych na Polonię z gestii Senatu m.in. do KPRM, MRPiPS, MEN, MSZ, MKiDN. Poprawka została zgłoszona do Biura Analiz Sejmowych we wtorek i jest w agendzie dzisiejszego posiedzenia sejmowej komisji finansów publicznych.

- Uważamy, że polityka wobec naszych rodaków za granicą powinna być elementem polityki zagranicznej państwa. Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby w imię rywalizacji politycznej, polityka wobec Polonii różniła się od polityki państwa. Jeżeli chcemy, żeby Polonia na przykład włączała się w obronę dobrego imienia Polski i była elementem naszej polityki zagranicznej, trzeba tu działać wspólnie i władza wykonawcza realizuje zadania władzy wykonawczej, a Senat jest izbą ustawodawczą

 - oświadczył Dziedziczak w czwartek, podczas rozmowy z dziennikarzami w Sejmie.

Dziedziczak był pytany czy to jest rodzaj wotum nieufności wobec byłego marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego (PiS), bo do tej pory tymi pieniędzmi dysponował Senat kierowany przez niego oraz czy wykorzystywanie wtedy tych środków było złe.

- Współpraca była dobra, natomiast z informacji i różnych zachowań, które mieliśmy w ostatnich miesiącach, możemy domniemać, że Senat chce prowadzić alternatywną politykę zagraniczną. Mając w gestii środowiska polonijne, (Senat) prowadziłby alternatywną wobec naszej polityki zagranicznej politykę polonijną. Jeśli chcemy, żeby Polonia i polityka polonijna była elementem polityki zagranicznej państwa, tak jak to robią wszystkie poważne kraje na świecie, to powinna być ona w sposób skoordynowany prowadzona przez władzę wykonawczą

 - przekonywał minister.

Przypomniał, że mówi o tym Konstytucja i podkreślił, że polityka zagraniczna to także polityka polonijna.

- Jeśli chcemy, żeby to działało sprawnie, musi być to pod kierownictwem rządu, a więc władzy wykonawczej

 - zaznaczył Dziedziczak. Na uwagę, że będzie to więc pod kierownictwem PiS, Dziedziczak odparł, że (pod kierownictwem) "rządu wskazanego przez Polaków".

Pytany, czy gdyby PiS miał teraz władzę w Senacie, to te pieniądze na politykę polonijną zostałyby w Izbie Wyższej, Dziedziczak zapewnił, że "nie".

- To jest element reformy, którą przygotowywaliśmy od dawna

 - podkreślił.

Dziedziczak mówił także o podnoszeniu wydatków na Polonię przez Zjednoczoną Prawicę.

- Kiedy obejmowaliśmy rządy, wydatki na Polonię wynosiły około pięćdziesięciu kilku milionów (złotych), i około 60 milionów zł w następnym roku. W tej chwili wydatki wynoszą 110 milionów zł w Senacie, plus 20 milionów zł jeszcze przez działania konsularne MSZ, a więc razem 130 milionów zł - poinformował. Według ministra, jest to dowód na "różnicę jakościową" w podejściu do Polonii.

Na uwagę, że gdy PiS rządziło Senatem, to tam były przekierowane środki na te cele, a gdy PiS nie rządzi Izbą Wyższą, to zabiera pieniądze na Polonię, minister zwrócił uwagę, że kierunek przekazania pieniędzy do rządu zapoczątkował za rządów PO-PSL ówczesny szef dyplomacji Radosław Sikorski.

- Uzyskując wsparcie od polityków PO-PSL - zaznaczył.

- Jeśli Senat pod wodzą Platformy Obywatelskiej, opozycji totalnej, daje wyraźne sygnały, że chce prowadzić alternatywną wobec wskazanego przez Konstytucję rządu do prowadzenia polityki zagranicznej, no to trzeba reagować. Robimy to po to, żeby Polonia nie była przedmiotem gier politycznych, tylko żeby mogła w sposób skoordynowany wspólnie z państwem polskim działać na rzecz Polski, żeby była ważnym partnerem. Po to wzrosły za naszych rządów tak bardzo wydatki na Polonię, Przypomnę, że z 50-u kilku milionów do 130, a więc 110 w Senacie i prawie 20 milionów przez MSZ, przez działania konsularne - podkreślił. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Szara eminencja opuszcza Kreml. Doradzał ws. separatystów na Kaukazie i terrorystów w Donbasie

  

Kreml potwierdził dziś oficjalnie odejście „szarej eminencji” Władisława Surkowa z funkcji doradcy prezydenta Władimira Putina. Informacja, że Putin podpisał dekret w tej sprawie, ukazała się na stronie internetowej Kremla. Surkow ten przez lata był doradcą rosyjskiego prezydenta ws. separatystycznych gruzińskich respublik a później terrorystów na okupowanych ukraińskich terenach.

Jak ogłosił Kreml dziś wieczorem, prezydencki dekret o zwolnieniu Surkowa wchodzi w życie z dniem jego podpisania.

O tym, że Surkow, uważany za jednego ze strategów rosyjskiej polityki wobec Ukrainy, odszedł ze służby państwowej, media informowały pod koniec stycznia. Później Kreml poinformował, że relacjami rosyjsko-ukraińskimi zajmować się będzie w administracji (kancelarii) Putina jej wiceszef Dmitrij Kozak. Jednak rzecznik Putina Dmitrij Pieskow podkreślał, że oficjalnej decyzji o odejściu Surkowa na razie nie ma.

[polecam:https://niezalezna.pl/4234-kremlowska-agentura-od-podszewki]

Surkow przez wiele lat uważany był za szarą eminencję Kremla. Od 1999 roku zajmował stanowisko najpierw zastępcy, a potem szefa administracji prezydenta. Na tym stanowisku kształtował politykę wewnętrzną Rosji i był jednym z najbardziej wpływowych urzędników, przyczyniających się do kluczowych decyzji. Uważany był za pomysłodawcę wielu projektów partii politycznych. Uznawano go także za autora terminu „suwerenna demokracja” na określenie ustroju wewnętrznego putinowskiej Rosji - władzy autokratycznej z formalnymi jedynie instytucjami demokratycznymi.

[polecam:https://niezalezna.pl/88127-wyciekly-plany-putina-dotyczace-ukrainy]

W latach 2011-2013 Surkow był wicepremierem w rządzie Rosji. Jego odejście ze stanowiska w administracji prezydenta wiązano wówczas z masowymi protestami z lat 2011-2012, gdy opozycja zarzuciła władzom fałszerstwa wyborcze. Z rządu Surkow odszedł w maju 2013 roku. W tym samym roku Surkow został doradcą prezydenta ds. współpracy z Abchazją i Osetią Południową - separatystycznymi regionami Gruzji wspieranymi przez Rosję. Na tym stanowisku odpowiadał również za współpracę z państwami poradzieckiej Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP) i za politykę wobec Ukrainy.

Po 2014 r. Surkow reprezentował stronę rosyjską jako wysłannik prezydenta na rozmowach z przedstawicielami władz USA (Victorią Nuland, a potem Kurtem Volkerem) o konflikcie w Donbasie. Po raz ostatni uczestniczył w rozmowach na ten temat w grudniu zeszłego roku, gdy w składzie delegacji rosyjskiej brał udział w spotkaniu przywódców „czwórki normandzkiej” (Ukraina, Rosja, Francja, Niemcy) w Paryżu.

[polecam:https://niezalezna.pl/286626-cala-prawda-o-wojnie-hybrydowej-wyciekly-szokujace-dokumenty-wplywowego-doradcy-putina]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts