Znany dziennikarz został zatrzymany 2 grudnia. Prokurator przedstawił mu zarzuty podrobienia dokumentów umożliwiających uzyskanie kredytu i przedłożenia ich w banku oraz doprowadzenia banku do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości. Po przesłuchaniu prokuratura przesłała do sądu wniosek o aresztowanie podejrzanego. Sąd go nie uwzględnił.

Sąd Rejonowy Katowice-Wschód odmówił aresztowania podejrzanego. Argumentował m.in., że choć powaga czynu zarzucanego dziennikarzowi jest bezdyskusyjna, jednak prokuratura nie wykazała, że podejrzany mógłby utrudniać śledztwo i tylko aresztowanie jest w stanie zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania.

„Warto przypomnieć, że nie ma czegoś takiego jak prawo precedensowe w Polsce, to znaczy, że jeżeli w jednej sprawie sąd skazuje, musi skazać w innej. Za każdym razem sprawa jest indywidualnie rozpatrywana. W sprawie Kamila Durczoka, ale też w sprawach wielu celebrytów, osób znanych, mam wrażenie sądy trochę łagodniej traktują te osoby, też z takiego względu, że boją się krytyki środowisk opiniotwórczych i być może będzie to przekładało się na ich pracę, ewentualne awanse itd.”

– powiedział w rozmowie z niezalezna.pl radca prawny, radny Prawa i Sprawiedliwości Dariusz Lasocki.

„W tym przypadku uważam, że sąd popełnił jeden zasadniczy błąd, dał społeczeństwu jasny sygnał, że takie zbrodnie – pamiętajmy, że jest to bardzo mocno sankcjonowane przestępstwo i byłoby bardzo edukacyjne i wychowawcze wobec społeczeństwa, gdyby się okazało, że za takie sprawy jednak grozi mocniejszy środek zapobiegawczy np. w postaci tymczasowego aresztowania” – mówi nam Dariusz Lasocki.

Wobec Durczoka zastosowano 200 tys. poręczenia majątkowego, dozór policji połączony z zakazem zbliżania się kontaktowania ze świadkami oraz zakazem opuszczania kraju z zatrzymaniem paszportu.

„Uważam, że w przypadku tak wysokiej kwoty, a ta sięga kilku milionów złotych, to podrobienie podpisu jest rzeczą niebagatelną i myślę, że rzeczywiście w polskim wymiarze sprawiedliwości brak jest nie tyle wytycznych, co czasami logiki, zdrowego rozsądku i doświadczenia życiowego”

– ocenia radny PiS.

Nasz rozmówca zaznaczył, że przecież sędziowie mieszkają wśród nas, są naszymi sąsiadami i wydawać by się mogło że mają czy też powinni mieć podobne do nas poczucie sprawiedliwości.

Brak poczucia tej właśnie sprawiedliwości wśród społeczeństwa narasta, że są różne grupy, które różnie się ocenia z poziomu prawa karnego. To nie powinno mieć miejsca. Dobre są przykłady mówiące o tym, że ktoś ukradł batonika i dostał miesiąc ograniczenia wolności, czy pozbawienia wolności. W przypadku Kamila Durczoka mówi się, że mu się upiekło, i faktycznie w tej sprawie można tak powiedzieć”

– powiedział nam radny.

Zdaniem naszego rozmówcy społeczeństwo polskie powinno wyroki i orzeczenia sądów komentować i o nich dyskutować.

Żyjemy w wolnym kraju, ostatnie 30 lat wszyscy nam mówili, że wyroków sądowych się nie komentuje. Ja jako prawnik, radca prawny zadaję pytanie: dlaczego, któż nam zabronił krytykować sędziów, za to, że wydają takie, a nie inne wyroki. Nikt nam tego nie zabraniał i nie powinniśmy w tę retorykę wchodzić. Musimy komentować i debatować nad poziomem orzecznictwa, ale też nad poziomem zdrowego rozsądku sędziów i poziomem doświadczenia życiowego, które przekłada się na orzeczenia. Czasami tego brakuje i mam wrażenie sędziowie są trochę odrealnieni - nie mówię o całym systemie sądowniczym w Polsce, ale zauważalny jest taki trend, że logika i takie życiowe doświadczenie szwankuje

– dodał Dariusz Lasocki.