Nietypowe ogłoszenie pojawiło się w środę na jednym z popularnych ogólnopolskich portali z ogłoszeniami. Twórca anonsu napisał m.in. "Oferuję: auto na wyłączność lub zmiany, 65% od utargu dla kierowcy na rękę, (..), elastyczne godziny pracy". Minimalny osiągany obrót musi wynosić 1600 zł tygodniowo.

DO PRACY PRZYJMUJEMY TYLKO OBCOKRAJOWCÓW, ŻADNYCH POLAKÓW!!!

- zaznaczył jednak twórca ogłoszenia, wyraźnie pogrubiając font.

O sprawie napisał portal polsatnews.pl, którego dziennikarz skontaktował się z pracodawcą, podając się za studenta z Gdańska, który chciałby pracować jako kierowca. "Mówiący ze wschodnim akcentem mężczyzna przyznał, że woli nie zatrudniać Polaków, bo oni nie chcą pracować" - informuje portal.

Zatrudniałem trzech czy czterech Polaków, którzy robili na tydzień 300 złotych, 500 złotych, a chłopak-obcokrajowiec robi kasę: 2-2,5 tys. złotych

- oznajmił głos w słuchawce, informując zarazem swojego rozmówcę, że "osoby nie z Polski robią fajną kasę".

Jest to absolutnie niedopuszczalne ogłoszenie, jawna dyskryminacja. Przeczy wszelkim możliwym aktom prawnym wszystkich kategorii

- powiedział Adam Wojnarowski z Kancelarii Prawnej Consulti w Gdańsku. 

Uściślił, że oferta łamie m.in. artykuł 32. polskiej konstytucji, mówiący o zakazie dyskryminacji ze względu na narodowość. Wojnarowski dodał, że "zabraniają tego także Kodeks pracy oraz artykuł 45. fundamentalnego traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej". Jego zdaniem którego osoba odrzucona przez pracodawcę ze względu na to, że jest Polakiem, mogłaby przed sądem skutecznie dochodzić odszkodowania. 

Nawet w sytuacji, gdy pan stwierdzi, że może zatrudni osobę z Polski, to jednak nie oznacza, że dyskryminacji w ogłoszeniu nie ma

- powiedział Wojnarowski portalowi polsatnews.pl.