Dziś Szwedzka Akademia ogłosiła, że polska pisarka została laureatką literackiego Nobla za rok 2018. Tokarczuk otrzymała nagrodę "za wyobraźnię narracyjną, która z encyklopedyczną pasją prezentuje przekraczanie granic jako formę życia". Ta jest autorką m.in.: "Podróży ludzi Księgi", "Prawieku i innych czasów", "Gry na wielu bębenkach", "Prowadź swój pług przez kości umarłych", "Ksiąg Jakubowych" oraz "Biegunów", za którą w 2018 r. otrzymała międzynarodową Nagrodę Bookera. 

Gratulacje Tokarczuk złożyli prominentni politycy obozu Dobrej Zmiany, m.in. prezydent Andrzej Duda oraz premier Mateusz Morawiecki.

"Serdeczne gratulacje dla Pani Olgi Tokarczuk! Wielki dzień dla polskiej literatury. Kolejna polska pisarka, po poetce Wisławie Szymborskiej, otrzymuje literackiego Nobla. Brawo!"

- napisała dziś głowa państwa.

Okazuje się, że autorka nie raz posuwała się w swoich wywodach do oszczerczych tez na temat m.in. Polaków. Portal Niezalezna.pl przypominał wypowiedzi pisarki pod koniec września br., w kontekście zgłoszenia jej do tytułu honorowego obywatela Wrocławia oraz nadania odznaki „Zasłużonej dla Powiatu Kłodzkiego”. Drugiemu odznaczeniu ostro sprzeciwiała się wówczas tamtejsza radna z ramienia Prawa i Sprawiedliwości Krystyna Śliwińska.

Poniżej zamieszczamy jedynie trzy cytaty, z których pisarka „zasłynęła” w debacie publicznej.

- Myślę, że trzeba będzie stanąć z własną historią twarzą w twarz i spróbować napisać ją trochę od nowa, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy, które robiliśmy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów;

- Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości. Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów;

- Zaczynam myśleć, że my śniliśmy własną historię. Wymyśliliśmy sobie historię Polski, jako kraju niezwykle tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości, w rzeczywistości zamietliśmy pod dywan pogromy w czasie wojny i okresie powojennym. Zaczęliśmy sobie wyobrażać, że jesteśmy narodem, który wyciąga ręce, walczy o wolność waszą i naszą. – Ale kiedy przyszedł test, okazuje się, że nie jesteśmy w stanie zdać tego egzaminu.

Dziś wyraz oburzenia postanowiła dać legenda opozycji z czasów PRL Adam Borowski.

Pani Olga Tokarczuk dostała Literacką Nagrodę Nobla. Czy powinniśmy się cieszyć? Minister Kultury i prezydent gratulują. W 2016 roku odbierając literacką nagrodę Nike obecna nobliska powiedziała: "Wymyśliliśmy historię Polski jako kraju tolerancyjnego, otwartego, jako kraju, który nie splamił się niczym złym w stosunku do swoich mniejszości. Tymczasem robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników, czy mordercy Żydów. Myślę, że trzeba będzie stanąć z własną historią twarzą w twarz i spróbować napisać ją trochę od nowa, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy". Być może w rodzinie pani Tokarczuk byli kolonizatorzy, właściciele niewolników, prześladowcy mniejszości narodowych, mordercy Żydów. Jeśli byli, to niech pani Tokarczuk staje twarzą w twarz z historią swojej rodziny, ale sama, bez nas - dumnych z polskiej historii

- mówi portalowi niezalezna.pl.

Szkoda że od lat literacki Nobel jest przyznawany lewakom, a taką jest Tokarczuk, aborcjonistka, propagatorka ideologii LGBTQ+ atakująca niewybrednymi słowami polskie władze i wszystkich, którzy są dumni z Polski

- ocenia Borowski.

Nie mogę się pogodzić, że Zbigniewowi Herbertowi nagrody nie przyznali

- podsumowuje.