Relacje z Trumpem, wojska USA w Polsce i imperialna polityka Rosji. Prezydent dla Niezalezna.pl

/ www.prezydent.pl/Jakub Szymczuk

Lidia Lemaniak

Dziennikarka portalu Niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

- Nie można milczeć, jeżeli nie będzie zdecydowanych działań wspólnoty międzynarodowej przeciwko agresji, przeciwko łamaniu prawa międzynarodowego, przeciwko wojnie, to będą następne agresje. Wszyscy już dziś chyba widzą, że imperialna polityka Rosji odżyła - mówi w rozmowie z Lidią Lemaniak prezydent RP Andrzej Duda.

Lidia Lemaniak, Niezalezna.pl: Panie Prezydencie, jest Pan tuż po wizycie USA, została podpisane przez Pana i prezydenta Donalda Trumpa deklaracja, zgodnie z którą do Polski trafi tysiąc dodatkowych żołnierzy amerykańskich. Co nam daje, poza bezpieczeństwem, stała obecność wojsk USA w naszym kraju?

Prezydent Andrzej Duda: Myślę, że dużo pewniejszą realizację artykułu 5 traktatu północnoatlantyckiego, czyli o wspólnym stawaniu na straży bezpieczeństwa państw członkowskich. O tym, że jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Dowodem na to jest obecność armii USA i armii innych państw NATO w naszym kraju. Prezydent Lech Kaczyński mówił do nas w 2008 roku: "Słuchajcie, w momencie, kiedy na naszym terenie znajdą się instalacje militarne i wojska amerykańskie, to będzie oznaczało dla całego świata, że to nie jest już rosyjska strefa wpływów". To nie jest już rosyjska strefa wpływów, bo dziś 4,5, a niedługo 5,5 tysiąca amerykańskich żołnierzy będzie na naszej ziemi. Jest budowana tarcza antyrakietowa w Radzikowie, są budowane inne instalacje militarne. Ta obecność amerykańska tutaj, a więc rzeczywiście silna wschodnia flanka NATO i bezpieczna Polska, jest dzisiaj faktem. 

Na wspólnej konferencji prasowej Donald Trump powiedział o Panu: "w bliskim czasie staliśmy się przyjaciółmi". Jak wyglądają Pana relacje z prezydentem USA?

Mogę powiedzieć śmiało, że moje relacje z panem prezydentem Trumpem są dobre. Pewnie dlatego, że ja wielokrotnie podkreślałem, doskonale rozumiem jego politykę i to, dlaczego postępuje w taki sposób, a nie inny. Ja patrzę na swoje obowiązki prezydenckie, tak jak na swoje obowiązki prezydenckie patrzy Donald Trump. On ma przede wszystkim obowiązek realizowania interesów amerykańskich, zarówno w sensie państwowym, jak i w sensie narodowym. To jest jego obowiązek, to są jego wyborcy, to jest jego ojczyzna. Ja za wszelką cenę mam walczyć o interesy Polaków, wyborców w moim kraju i mojego państwa, na którego urząd prezydencki mnie wybrano. Tam, gdzie te interesy amerykańskie i polskie się zbiegają, tam mamy bardzo dobre relację. Tak się w tej chwili dzieje.

1. września w Warszawie, podczas obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, wygłosił Pan bardzo odważne przemówienie. Równie odważne było Pana ostatnie przemówienie w ONZ. Nie wprost, ale wszyscy wiedzą, że w mocnych słowach wyraża się Pan o Rosji. Czy ma Pan poczucie obowiązku, że musi Pan przestrzegać świat i przywódców przed działaniami Rosji?

Proszę przypomnieć sobie wystąpienie pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi, w obronie Gruzji, kiedy najechały na nią wojska rosyjskie. Prezydent wtedy powiedział: "Jesteśmy tutaj, dlatego, że jest agresja i kto wie co będzie dalej. Dziś jest Gruzja, jutro być może będzie Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może mój kraj - Polska". To się po części zrealizowało, w 2008 roku Rosja napadła na Gruzję, a w 2014 roku napadła na Ukrainę. Nie można milczeć, jeżeli nie będzie zdecydowanych działań wspólnoty międzynarodowej przeciwko takiej agresji, przeciwko łamaniu prawa międzynarodowego, przeciwko wojnie, to będą następne agresje. Wszyscy już dziś chyba widzą, że imperialna polityka Rosji odżyła.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

W Hadze o zbrodniach w Birmie

gmach Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze / OSeveno; https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/deed.en

  

Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze wyraził zgodę, aby jego prokuratorzy wszczęli śledztwo w sprawie wypędzenia muzułmańskiej mniejszości Rohingja z Birmy do Bangladeszu i ustalili, czy była to zbrodnia przeciw ludzkości.

W 2017 roku ponad 700 tysięcy Rohingjów uciekło do Bangladeszu przed przemocą ze strony birmańskich sił zbrojnych oraz buddyjskich milicji. Jak wynikało z ustaleń misji rozpoznawczej ONZ, podczas ucieczki Rohingjowie padali ofiarą masowych zabójstw oraz gwałtów zbiorowych, dokonywanych przez birmańskie wojsko. Działania władz Birmy wobec Rohingjów spotkały się z powszechnym potępieniem na świecie. Władze birmańskie zaprzeczają jednak, by miały tam miejsce czystki etniczne.

Pierwszy wniosek prokuratury w tej sprawie pojawił się w kwietniu 2018 roku. Wówczas prokurator MTK Fatou Bensouda zwróciła się do sędziów o otwarcie wstępnego śledztwa wyjaśniającego, czy deportacje Rohingjów były zbrodnią przeciwko ludzkości i czy jurysdykcja MTK obejmuje tę sprawę, skoro Birma nie jest członkiem Trybunału. Sędziowie argumentowali, że członkostwo Bangladeszu w MTK oraz transgraniczny charakter deportacji były wystarczającymi podstawami do uznania, że MTK ma prawo zająć się tą sprawą.

We wrześniu 2018 roku MTK uznał, że jest uprawniony do zbadania sprawy.

"Jurysdykcja Trybunału w zakresie zbrodni przeciwko ludzkości obejmuje sprawę domniemanej deportacji ludności Rohingja z Birmy do Bangladeszu, ponieważ miała częściowo miejsce na terytorium państwa będącego stroną (tj. Bangladeszu - PAP)"

- argumentowali wówczas sędziowie.

W czwartkowym oświadczeniu MTK stwierdził, że prokuratorzy otrzymali pozwolenie na zbadanie czynów, które mogą kwalifikować się jako powszechne lub systematyczne zbrodnie przeciwko Rohingjom, w tym deportacji, zabójstw oraz prześladowań ze względu na pochodzenie etniczne lub wyznanie.

MTK jest drugim sądem międzynarodowym, który bada domniemane zbrodnie przeciwko Rohingja. W poniedziałek Gambia wniosła do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (MTS) pozew przeciwko Birmie w sprawie ludobójstwa na mniejszości muzułmańskiej. MTS jest najwyższym sądem ONZ do rozstrzygania sporów między państwami.

Zanim rozpoczęła się ucieczka Rohingjów, ich liczbę w Birmie szacowano na około milion. Stanowili oni większość w leżącym na zachodzie tego kraju stanie Arakan (Rakhine). Według ONZ są oni jedną z najbardziej prześladowanych mniejszości etnicznych na świecie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl