Grecja wraca do normalności

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/dimitrisvetsikas1969

  

Jesienią 2009 roku na światło dzienne zaczął wychodzić prawdziwy stan greckiej gospodarki. Jej zła kondycja w połączeniu z utratą zaufania przez inwestorów spowodowały głęboki kryzys finansowy. Po 10 latach Grecja zaczyna jednak wreszcie wracać do normalności.

„Rok 2010 będzie rokiem trudnym i rozstrzygającym. Trzeba, aby Grecy wybrali rząd, który będzie zdolny wyprowadzić kraj z tego kryzysu" – powiedział 2 września 2009 roku ówczesny premier Grecji Kostas Karamanlis w telewizyjnym orędziu do narodu, zapowiadając przedterminowe wybory.

Nie sposób stwierdzić, czy Karamanlis pod słowem „trudny” rzeczywiście rozumiał to, co naprawdę Greków czekało. Sytuacja w tamtym momencie okazała się bowiem tylko prologiem. W kolejnych miesiącach informacje o stanie greckiej gospodarki były coraz bardziej niepokojące, a wszelkie rządowe prognozy ekonomiczne zdecydowanie zbyt optymistyczne. Kraj wpadł w recesję, która na społeczeństwie odcisnęła olbrzymie piętno.

Na głębokie reformy w Grecji złożyło się m.in. podnoszenie podatków i cięcie pensji w sektorze budżetowym oraz świadczeń społecznych. Wysokość greckich emerytur obniżano ponad dziesięć razy. W szczytowym okresie bezrobocie przekroczyło 27 proc.

Przez kraj przetaczały się burzliwe protesty, a na popularności zyskiwały skrajne ugrupowania, w tym skrajnie nacjonalistyczny Złoty Świt. W wyborach w latach 2012-15 uzyskiwał około siedmioprocentowy wynik i wprowadzał do parlamentu od 18 do 21 deputowanych. Należący do partii Jorgos Rupiakas jest oskarżony o zamordowanie w 2013 roku walczącego z rasizmem rapera Pawlosa Fyssasa. W przypadku kilkudziesięciu innych członków Złotego Świtu trwa proces w sprawie przynależności do zorganizowanej grupy przestępczej.

Zgodnie z danymi opublikowanymi przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy od 2010 do 2018 roku PKB według parytetu siły nabywczej na mieszkańca Grecji wzrósł symbolicznie - z 28 955 dolarów do 29 123. W przypadku Polski wskaźnik ten w tym samym czasie poprawił się o ponad 50 proc. - z 21 079 do 31 939 dolarów.

Poza zadbaną i przyciągającą turystów okolicą Akropolu, redukcję wydatków publicznych widać w Atenach niemal na każdym kroku. Policja porusza się nieprodukowanymi od 14 lat Citroenami Xsara. Na jezdniach farba, którą wymalowano pasy i przejścia dla pieszych dawno się wytarła. Wiele jest zrujnowanych i opuszczonych obiektów.

„Większości z nich nie da się po prostu wyburzyć. Mają status zabytków i w grę wchodzi jedynie kosztowna renowacja. Ale sytuacja powoli się poprawia. Przez lata w Atenach nie wzniesiono żadnego nowego budynku, teraz znów widać ciężki sprzęt”

- powiedział Tassos Cikonturis, który w trakcie kryzysu pracę w agencji nieruchomości zamienił na branżę turystyczną i m.in. oprowadza żądnych kulinarnych wrażeń przyjezdnych.

Według Reutera od 2008 do końca 2017 roku ceny mieszkań w Grecji spadły o ponad 40 proc. Trend ten w końcu jednak odwrócił się, szczególnie w stolicy, gdzie w drugim kwartale tego roku podrożały rok do roku o 11,1 proc.

„Ludzie wreszcie przestają się bać o swoją przyszłość. Mają wrażenie, że gorzej już nie będzie i zaczynają kupować mieszkania, choćby po to, aby je potem wynajmować turystom. W ubiegłym roku przyjechało ich aż 33 mln, co jest rekordem. Swoje dokłada także program złotych wiz”

- ocenił Cikonturis.

Szukający dodatkowych dochodów rząd wprowadził możliwość zdobycia prawa pobytu w Grecji przez osoby spoza UE, jeśli zakupią nieruchomość o wartości minimum 250 tys. euro.

„Kiedy wprowadzono te przepisy, z niedowierzania aż łapałem się za głowę, bo kupcy w żaden sposób nie są sprawdzani. Wizę mogą zdobyć w ten sposób ludzie z kryminalną przeszłością z azjatyckiej mafii czy kolumbijskiego kartelu narkotykowego. Najwięcej chętnych jest z Chin. Są wyspecjalizowane agencje, które tylko ich obsługują”

- dodał.

W sierpniu 2018 roku zakończył się program pomocowy, w ramach którego przez osiem lat Grecja dostała ponad 280 mld euro kredytów. Kraj wciąż zmaga się z największym w UE długiem publicznym, który sięga 180 proc. PKB, a bezrobocie wynosi blisko 20 procent. Lipcowe wybory dały jednak nadzieję na stabilizację. Wygrała je Nowa Demokracja, która uzyskała samodzielną większość w 300-osobowym parlamencie. Poprzednio jedna partia była w stanie sformować rząd 12 lat temu. Złoty Świt natomiast nie przekroczył trzyprocentowego progu wyborczego.

„Nie jestem przesadnym optymistą, bo chciałbym zobaczyć w polityce nowe twarze. Niemniej kryzys przestaje być najważniejszą kwestią. Mamy mnóstwo problemów, którymi trzeba się zająć. Nie radzimy sobie odpowiednio dobrze z napływającymi imigrantami, a ubiegłoroczne pożary, w których zginęło ponad 100 osób obnażyły chaos w funkcjonowaniu służb. To było absolutnie przerażające”

- podkreślił Cikonturis.

Premierem został Kyriakos Micotakis, syn Konstantinosa, który funkcję tę pełnił w latach 1990-93. Wykształcony na Harvardzie i Stanfordzie 51-latek do parlamentu po raz pierwszy dostał się w 2004 roku. Nie trzeba go długo słuchać, aby dostrzec, że również jego zdaniem kraj jest w zupełnie innym miejscu niż 10 lat temu.

„Grecja nie jest już czarną owcą Europy. Jest państwem pewnym siebie” - powiedział na początku września. zapowiadając obniżki podatków i nowe inwestycje.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nitras docina Sawickiemu, a poseł PSL nie pozostaje dłużny: Sławek, rozliczaj siebie i KO

Sławomir Nitras i Marek Sawicki / na podst. fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska i Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Ależ emocje muszą panować w szeregach totalnej opozycji po ogłoszeniu wyników wyborów. Sławomir Nitras dał upust swojej powyborczej frustracji i... zaczął docinać posłowi PSL Markowi Sawickiemu. Ten jednak dość szybko odciął się politykowi Koalicji Obywatelskiej.

W rozmowie z RMF FM Sławomir Nitras postanowił znaleźć winnego wyborczej porażki swojej formacji politycznej. Wskazał na... polityka PSL Marka Sawickiego.

Największe pretensje mam szczerze mówiąc Marka Sawickiego. Uważam, że to on od początku robił wszystko, żeby ta formuła (szerokiej koalicji – przyp. red.) się nie udała. Pamiętam, jak mnie przekonywał jeszcze przed wyborami, że nikt z PSL nie zdobędzie mandatu europarlamentarnego, bo nasze „dwójki” przeskoczą ich „jedynki”, tak się nie stało, mówił, że nie mamy szans wygrać z PiS-em w tej formule. Mam pretensje do tych wszystkich mądralińskich, którzy wtedy powiedzieli, że tak będzie lepiej.
- żalił się Nitras.

Wywołany do tablicy Sawicki odpowiedział mu we wpisie na Twitterze, żeby rozliczał, ale Koalicję Obywatelską, bo „PSL wynik podwoiło”.

Sławek rozliczaj siebie i KO. PSL wynik podwoiło, wy podzieliliście na dwa.
- napisał Sawicki.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl