Tusk, Kopacz i Rostowski przed Trybunał Stanu? Szef komisji ds. VAT: To moja rekomendacja

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Raport z komisji śledczej dowodzi, że wzrost luki vatowskiej w Polsce zależał od tego, kto był u władzy - powiedział podczas obrad Sejmu przewodniczący komisji śledczej ds. VAT Marcin Horała, przedstawiając raport komisji. - Rekomenduję, żeby postawić w stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu prezesów Rady Ministrów i konstytucyjnych ministrów - dodał.

"Państwo polskie nie było w stanie wywiązać ze swojego podstawowego konstytucyjnego obowiązku, czyli możliwości pobierania daniny ze swojego terytorium" - mówił Horała.

Zaznaczył, że świadczą o tym dane z opracowań i raportów zarówno polskich, jak i międzynarodowych instytucji, m.in. Komisji Europejskiej, polskich organizacji, a później nawet Ministerstwa Finansów.

Podkreślił, że skala wyłudzeń w badanym przez komisję okresie wzrosła o kilkaset procent: w 2007 r. była najniższa w Europie i wynosiła 8 proc., by w ciągu kilku lat wzrosnąć do 25-27 proc.

"Polska jest jedynym fenomenem, gdzie kalendarz wzrostu wyłudzeń, wzrostu luki vatowskiej, tak wprost przekłada się na kalendarz tego, kto był u władzy" - mówił. 

Podczas debaty nad raportem komisji ds. VAT w Sejmie jej przewodniczący Marcin Horała powiedział, że "tu nie chodzi o to zjawisko, że ktoś nie płaci, że ktoś produkuje, handluje, prowadzi działalność gospodarczą i powinien jakiś podatek zapłacić".

Najgorsze, co było w tym zjawisku, to to, że były zorganizowane grupy przestępcze, które wprost kradły pieniądze z budżetu państwa, które nie prowadziły żadnej działalności gospodarczej. Albo ona miała charakter tylko przykrywkowy, fikcyjny, polegała tylko na fałszowaniu dokumentów, tworzących fikcję pewnego obrotu gospodarczego, po to, aby na końcu wyłudzić, czyli ukraść "żywą" gotówkę z budżetu państwa

- podkreślił.

Horała, podając przykłady działalności rozszczelniającej polski system podatkowy, wymienił wprowadzenie rozliczeń kwartalnych dla nowo zarejestrowanych podmiotów. "Nowo zarejestrowany podmiot w karuzeli VAT-owskiej na tzw. słupa, dopiero po kwartale musiał złożyć jakiekolwiek sprawozdanie, pojawiał się w polu widzenia organów skarbowych. (...) Realnie kontrola wchodziła po 5-6 miesiącach". Ocenił, że "to czas wystarczający, aby w karuzeli VAT-owskiej wyłudzić dziesiątki milionów złotych, wytransferować i na koniec łapano tego przysłowiowego słupa - bezdomnego bez majątku". "Organizatorzy karuzeli pozostawali bezkarni, w tym czasie rejestrowali kolejne spółki (...) wyłudzali kolejne dziesiątki milionów złotych" - dodał.

Kolejny przykład to zniesienie obowiązku składania zabezpieczeń w procedurach importowych "wbrew jednoznacznemu stanowisku wydziału w Departamencie Towarów i Usług w Ministerstwie Finansów (...) że ta zmiana rodzi poważne ryzyko wzrostu przestępczości". "Pomimo to , po osobistej interwencji wiceministra Kapicy (Jacka) akurat te zabezpieczenia zniesiono i nie zadbano o to, aby wprowadzić alternatywne (...) skuteczne zabezpieczenia" - zaznaczył. Dodał, że "efekt był taki, że w obszarze podatku pobieranego przez Urzędy Celne wpływy do budżetu przez 4 lata zmalały o 18 mld zł".

Jako kolejne działanie rozszczelniające wymienił wprowadzenie obowiązkowego odwróconego VAT dla podmiotów rejestrowanych za granicą. "W tym ciągu obrotu gospodarczego, gdzie jest cały czas naliczany VAT, kompensowany, rozliczany, występował moment, kiedy pojawiał się podmiot, który miał go nie naliczać, a zatem występowało dodatkowe prawo do zwrotu i dodatkowy moment, gdzie mógł pojawić się +znikający podatnik+". Dodał, że "zwroty wypłacane takim podmiotom wzrosły w przez Urząd Skarbowy Warszawa - Śródmieście II, w jeden rok wzrosły z 5 do 10 mld zł".

Horała przytaczał także przykłady na opóźnienia w uszczelnianiu systemu podatkowego, z powodu których - jak ocenił - "z roku na rok skala wyłudzeń rosła". Wymieniał m.in. wprowadzenie odwróconego VAT. "Można go (odwrócony VATP) zakwalifikować jako pomagający danej branży, przedsiębiorcy w danej branży oddychali z ulgą, bo oszuści byli wypychani w tej branży, ale wypychana do innych branż po prostu i skala wyłudzeń jeszcze rosła" - dodał.

Podkreślił, że działania uszczelniające system podatkowy "czyniono tak powolnie, z latami opóźnień, że jeszcze spokojnie, przez lata mogli sobie przestępcy wyłudzać w danym towarze, po czym przenosić się na inny towar". 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Niemcy. Protest przeciwko... samochodom

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

Przed terenem, na którym we Frankfurcie nad Menem odbywa się doroczny Międzynarodowy Salon Samochodowy (IAA) , w sobotę doszło do wielotysięcznej demonstracji przeciwników aut i silników spalinowych. Uczestnicy domagali się jak najszybszej transformacji systemu transportowego.

Podczas pierwszego dnia salonu IAA otwartego dla publiczności, przed terenem, na którym odbywa się ta jedna z największych i najbardziej znanych wystaw samochodowych na świecie, zgromadziło się około 25 tys. osób. Demonstracja została zorganizowana przez związek #austeigen (niem. wysiadać), w którego skład wchodzą organizacje zajmujące się ochroną przyrody, broniące praw zwierząt, czy zrzeszające miłośników rowerów.

Uczestnicy domagali się natychmiastowej rezygnacji z silników spalinowych, zaprzestania produkcji aut terenowych, przesiadania się na małe elektryczne auta miejskie i pełnej neutralności klimatycznej ruchu ulicznego do 2035 roku. Żądali też większych udogodnień dla rowerów i transportu publicznego.

#austeigen oskarża przemysł motoryzacyjny o spowalnianie tych zmian poprzez produkcję - ich zdaniem - szczególnie szkodliwych dla środowiska miejskich SUV-ów. Biorący udział w demonstracji dawali wyraz swojej niechęci wobec samochodów, a szczególnie miejskich terenówek, przynosząc transparenty z takimi napisami, jak np. "Nienawidzę aut", "Geje przeciwko SUV-om", czy "SUV-y to g...".

Kwestia ochrony klimatu jest obecnie szczególnie ważna dla Niemców. Według opublikowanego w sierpniu sondażu dla telewizji RTL jest to dla nich najważniejszy problem, z którym musi zmierzyć się ich kraj; uważa tak 37 proc. ankietowanych. Na drugim miejscu znalazła się kwestia migracji (29 proc.), a na trzecim - niezadowolenie z polityków (25 proc.).

Jednocześnie przemysł samochodowy należy do jednej z najważniejszych branż niemieckiego przemysłu. Jest od niego zależnych ok. 1,8 mln miejsc pracy. Auta i części do nich są też najważniejszym składnikiem eksportu RFN - jego wartość wyniosła w 2018 roku 230 mld euro (na drugim miejscu znalazły się maszyny - 194 mld euro).

Miejskie terenówki są z kolei coraz ważniejszym produktem w ofercie niemieckich koncernów samochodowych. 43,7 proc. wszystkich samochodów sprzedanych przez BMW w pierwszym półroczu 2019 r., to były SUV-y i auta terenowe. W przypadku Audi jest to 40 proc., a Daimlera - 32,3 proc. Wyraźnie rośnie też popularność tego typu nadwozi nad Renem. W 2016 roku zarejestrowano 715 tys. nowych SUV-ów i terenówek. W 2018 - 934 tys. Według prognoz w 2019 r. ich liczba przekroczy 1 mln (do czerwca - 552 tys.)

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl