Polki i Włoszki dokładnie 10 lat temu w Łodzi po raz ostatni stanęły na podium mistrzostw Europy. Reprezentacja Italii triumfowała w turnieju, z kolei biało-czerwone sięgnęły po brązowy medal. Włoszki dwa lata później znalazły się w najlepszej czwórce, lecz przegrały z Turcją mecz o brąz. W kolejnych edycjach oba zespoły nie potrafiły zakwalifikować się do najlepszej czwórki.

Dla biało-czerwonych sam awans do półfinału to ogromny sukces w przeciwieństwie do Włoszek, które przed mistrzostwami typowane były jako jeden z głównych kandydatów do złotego medalu. Podopieczne Jacka Nawrockiego w półfinale nie sprostały Turczynkom przegrywając 1:3. Polki tylko w trzecim secie zagrały na swoim poziomie, ale w połowie czwartej partii, przy prowadzeniu 13:11, oddały inicjatywę rywalkom.

Trener Jacek Nawrocki ocenił po półfinale:

Dzisiaj parametry zagrywki Turczynek były kosmiczne. Dodatkowo Karakurt, która weszła na boisko w trzecim secie, też "siadła" zagrywka. Jeśli nie można przyjąć takiego serwisu, to co zrobić? Po prostu zagrywać lepiej od nich. Trochę to nam udało się w trzecim secie. I może gdybyśmy utrzymali taką konsekwencję na zagrywce, moglibyśmy pokusić się o dalszą walkę.

Ta publiczność im pomogła. Ktoś powiedział, że w Łodzi by z nami nie wygrali, ale spokojnie - Turcja to jest zespół, który grał w ostatnich finałach, o medale, zakwalifikował się do Final Six Ligi Narodów. Te zawodniczki potrafią grać takie spotkania. My byśmy sobie mentalnie z tą publiką poradzili, gdybyśmy utrzymali przyjęcie zagrywki, ale tego dzisiaj nie było. Chciałbym, aby jutro dziewczyny zagrały z Włoszkami jak najlepsze spotkanie, ale pamiętajmy, że jest to zespół kompletny, posiadający swoje atuty, który także przyjechał po medal. Bedzie to trudny mecz, ale walczymy dalej.

Mecz Włochy - Polska o godz. 16:00. Transmisja TVP i Polsat Sport