Będzie pomnik kawalerii pod Komarowem

Juliusz Rómmel - dowódca 1 Dywizji Jazdy podczas bitwy pod Komarowem. 1918 r. / CBN Polona

  

Pomnik chwały polskiej kawalerii stanie w miejscu bitwy pod Komarowem, stoczonej przez Polaków z bolszewikami w 1920 r., uważanej za jedno z największych starć jazdy w XX w. W sobotę wmurowano akt erekcyjny pod jego budowę.

W sobotę rozpoczęły się dwudniowe obchody 99. rocznicy bitwy pod Komarowem. Na polu walki odprawiona została polowa msza św. w intencji poległych żołnierzy i odbył się capstrzyk kawaleryjski. Wmurowano akt erekcyjny pod budowę pomnika Chwały Kawalerii i Artylerii Konnej.

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak w liście do uczestników uroczystości podkreślił, że kawaleria ma szczególne miejsce w tradycji i dziejach polskiego oręża.

Żołnierze na koniach zaszczytnie zapisali się na kartach naszej historii od najdawniejszych czasów. Dziś z dumą wspominamy wielkie zwycięstwa polskich rycerzy, husarii i ułanów. Bitwa pod Komarowem jest jednym z najbardziej chlubnych epizodów polskiej kawalerii. Mimo porażki w bitwie warszawskiej wojska radzieckie pozostawały groźne, szczególnie I Armia Konna, która nie brała udziału w ataku na polską stolicę. W wielkim starciu oddziałów konnych polscy kawalerzyści ostatecznie odebrali inicjatywę Rosjanom, zadając poważne straty i wypierając ich z Zamojszczyzny.

– napisał Błaszczak w liście, który odczytał wiceminister obrony narodowej Marek Łapiński.

Wojewoda lubelski Przemysław Czarnek powiedział, że pomnik zwycięstwa pod Komarowem powinien był stać już od lat, co jest absolutnie konieczne do tego, żebyśmy kształtowali naszą ojczyznę w duchu chrześcijańskim, tych tradycji, które przyświecały kawalerzystom w tym miejscu 99 lat temu.

1920 rok to był czas, kiedy na zachodzie Europy czekano niemal z otwartymi rękoma na rewolucję komunistyczną. Gdyby oni przeszli wówczas to pole, doszliby do Gibraltaru, zajęliby całą Europę. Tu na tym polu 99 lat temu uratowano chrześcijańską Europę na kolejne 100 lat. Tego trzeba mieć świadomość i dlatego ten pomnik, monument wielkich rozmiarów, musi tu stanąć. 

– powiedział Czarnek.

Budowa pomnika pod Komarowem planowana była już przed wojną. 

To nie myśmy ten pomnik wymyślili, to inicjatywa uczestników bitwy, kawalerzystów II Rzeczypospolitej, my spełniamy ich testament. 

– powiedział Tomasz Dudek, przewodniczący stowarzyszenia Bitwa pod Komarowem, które jest inwestorem pomnika.

Pomnik ma stanąć w pobliżu miejscowości Wolica Śniatycka, na szczycie wzgórza, o które toczyły się walki w 1920 r. Monument o wysokości 18 metrów będzie górował nad okolicą. Jego głównym elementem mają być husarskie skrzydła wykonane z betonu, między nimi ustawione zostaną brązowe odlewy szarżujących jeźdźców. Projekt nawiązuje do planów pomnika sporządzonych przed wojną.

Pomnik zostanie wzniesiony na mauzoleum, do którego będzie można wejść. Umieszczone mają być w nim znaki pułków kawalerii, które walczyły pod Komarowem, a na zewnątrz znaki innych polskich jednostek kawaleryjskich. Pomnik będzie pełnił jednocześnie rolę platformy widokowej, wokół niego po polu bitwy poprowadzone zostaną ścieżki edukacyjne. Prace nad wykonaniem pomnika już trwają. Ma być gotowy w przyszłym roku, na setną rocznicę bitwy.

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: pap.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Koszalin: ruszył proces gangu narkotykowego

/ Pixabay

  

Przed Sądem Okręgowym w Koszalinie ruszył proces 37-letniego Tomasza L., oskarżonego o zorganizowanie gangu narkotykowego, oraz 13 domniemanych członków tej grupy. Sąd wznowił przerwaną w poniedziałek rozprawę, wcześniej odraczaną. Wyjaśnienia składał główny oskarżony.

Zorganizowana grupa przestępcza miała działać w województwie zachodniopomorskim, z którego pochodzą wszyscy oskarżeni, od 2013 r. do czerwca 2017 r. Według prokuratury, grupa wprowadziła do obrotu w Białogardzie, Kołobrzegu, Karlinie i Czaplinku co najmniej 42 kg marihuany, 13 kg amfetaminy, 350 g mefedronu i 1300 tabletek extasy - łącznej wartości ponad 2,2 mln zł.

Prokurator Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Joanna Struś–Prokop odczytała w sali rozpraw akt oskarżenia. Tomasza L. oskarżyła o kierowanie grupą przestępczą, która wprowadzała do obrotu znaczne ilości narkotyków, a pozostałe osoby o udział w tej grupie. Struś-Prokop miała to zrobić na poniedziałkowej rozprawie, ale ta - wcześniej już odraczana - została przerwana ze względu na niestawiennictwo jednego z obrońców.

Przed sądem wyjaśnienia składał główny oskarżony Tomasz L. z Białogardu. Przed zatrzymaniem zarządzał firmą transportową żony. Nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Zaznaczył, że "nie wywodzi się z nizin społecznych", a jego status finansowy przez lata "się poprawił", nie miał zatem powodów, by "zajmować się narkotykami". Przyznał, że incydentalnie kupował papierosy bez akcyzy czy tabletki meldonium, by podnieść wydolność organizmu.

Jego zdaniem rozmowy telefoniczne, które prowadził ze znajomymi, w tym współoskarżonymi, pozyskane podczas działań operacyjnych przez policję, "są wyrwane z kontekstu", "są w nich cytaty z gazet, z filmów", nie "mają formy nakazu, trybu zastraszania", "to rozmowy między znajomymi". Poinformował, że mimo aresztowania zgromadził część dokumentów, które potwierdzą zasadność prowadzonych rozmów i dowiodą, iż "dotyczyły wyłącznie spraw firmowych i przysług koleżeńskich", m.in. odbierania faktur, robienia zakupów do firmy.

Zaznaczył, że nie stosował wobec pozostałych oskarżonych gróźb, przemocy psychicznej czy fizycznej. Przyznał, że miał ofertę przewozu narkotyków, ale jej nie przyjął.

Oskarżony podtrzymał treść protokołów z przesłuchań w śledztwie, które przeczytał sędzia. Nie ustosunkował się w nich do treści odtwarzanych mu rozmów telefonicznych i obciążających go zeznań innych podejrzanych.

Prokuratura Okręgowa w Koszalinie oskarżyła Tomasza L. o zorganizowanie i kierowanie grupą przestępczą, a 15 innych osób o udział w niej. Poza tym oskarżonych było także pięć osób, które - według prokuratury - nie były członkami grupy.

W marcu te 21 osób stanęło przed sądem. Sędzia Katzig poinformował wówczas o możliwości zakończenia sprawy poprzez poddanie się karze. Skorzystanie tego zadeklarowali oskarżeni niebędący członkami grupy i trzej jej członkowie. Sąd wyłączył wtedy do odrębnego rozpoznania postępowania wobec 8 osób. Wobec trzech zapadły już wyroki. Jedna z tych osób została skazana na bezwzględne więzienie, dwie mają wyroki w zawieszeniu. Sprawę czterech oskarżonych rozpoznaje sąd w Drawsku Pomorskim. Natomiast sprawa jednego z domniemanych członków grupy przestępczej została ponownie włączona do procesu gangu, bo ostatecznie nie doszło do dobrowolnego poddania się karze.

Zorganizowanie lub kierowanie grupą przestępczą jest zagrożone karą do 10 lat pozbawienia wolności, udział w niej - do 5 lat więzienia, a za wprowadzanie do obrotu znacznych ilości narkotyków grozi do 12 lat w zakładzie karnym.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl