Jak już informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl, znany aktywista LGBT Bartosz Staszewski zamieścił w mediach społecznościowych informację, jakoby sąd nakazał wstrzymanie dystrybucji "Gazety Polskiej". Tymczasem po pierwsze: żadne pismo do redakcji nie dotarło. Po drugie: z dokumentu, który w mediach zamieścił Staszewski wynika, że nakazano wycofanie z dystrybucji jedynie dodanych do tygodnika naklejek. Redaktor naczelny "GP" Tomasz Sakiewicz powiedział w rozmowie z Niezalezna.pl, że w zaistniałej sytuacji będzie się domagał od B. Staszewskiego rekompensaty za każdy zwrócony i niesprzedany egzemplarz tygodnika.

W wydanym postanowieniu sędzia Agnieszka Derejczyk zdecydowała o udzieleniu zabezpieczenia poprzez nakazanie wydawcy "Gazety Polskiej" wycofania z dystrybucji dodatku do nr 30 tygodnika "Gazeta Polska" z 24 lipca br. w postaci naklejki.[polecam: https://niezalezna.pl/281483-wazne-oswiadczenie-tomasza-sakiewicza-ws-dostepnosci-gazety-polskiej-w-kioskach]

W postanowieniu nie ma natomiast mowy o wstrzymaniu dystrybucji tygodnika, o czym informował w mediach społecznościowych znany działacz LGBT i organizator Marszu Równości w Lublinie, Bartosz Staszewski.
[polecam:https://niezalezna.pl/281493-lisiewicz-wszyscy-do-kioskow-wyprzedzmy-terrorystow-naklejka-w-kazdym-polskim-domu ]
 
Tymczasem dziennikarz „Do Rzeczy” Wojciech Wybranowski na Twitterze przypomniał, że pracująca w IV Wydziale Cywilnym Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Agnieszka Derejczyk, która wydała decyzję ws. nalepek dołączonych do „Gazety Polskiej”, wcześniej orzekała w sprawie „Do Rzeczy”. Wówczas wydała postępowanie nakazujące usunięcie z portalu DoRzeczy.pl taśm z rozmową Kalisz- Kwaśniewski.

 
„Sędzia Agnieszka Derejczyk (ta od zakazu kolportażu GazPola) w 2015 wydała nakaz usunięcia z portalu DoRzeczy.pl taśm z rozmową Kalisz- Kwaśniewski, ujawnionych przez Cezarego Gmyza; skasowania komentarzy internautów, zablokowania YouTube i cenzury zawartości tygodnika "Do Rzeczy". Rok później sąd, w innym składzie uznał, że mieliśmy prawo publikować taśmy Kalisz- Kwaśniewski, bo działaliśmy w ważnym interesie społecznym. Minęły 4 lata i jak widać zapędy cenzorskie i ograniczanie wolności mediów nadal są u pani sędzi”.
- napisał Wybranowski.

Kulisy całej sprawy opisywaliśmy w 2015 roku na łamach portalu niezalezna.pl. „Do Rzeczy” ujawniło fragment nagrania rozmowy byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z lewicowym posłem Ryszardem Kaliszem. Sąd uznał jednak, że tygodnik nie może publikować materiałów na ten temat. Co więcej, nakazano usunięcie nagrania ze strony internetowej pisma. Postanowienie jest nieprawomocne. Decyzje skomentował na Twitterze Cezary Gmyz:

„Sąd łże w uzasadnieniu”
- napisał wówczas dziennikarz.
 
Rozmowa Kwaśniewski-Kalisz miała miejsce w restauracji „Sowa i Przyjaciele” w październiku 2013 roku. Politycy dyskutowali ponad cztery godziny.
 
O czym rozmawiano? O stanie polskich służb, o rzekomej korupcji w Ministerstwie Obrony Narodowej. Nie zabrakło wątków obyczajowych, dotyczących spraw intymnych i zdrowotnych.