"Nie będę żył na kolanach. Umrę stojąc”: to słowa najmłodszej ofiary stanu wojennego

Emil Barchański / fot. IPN/mat.pras.

Robert Tekieli

Dziennikarz, publicysta, animator kultury niezależnej, poeta lingwistyczny. Jest felietonistą „Gazety Polskiej\" i „Gazety Polskiej Codziennie\". Od maja 2017 jest zastępcą redaktora naczelnego stacji

Kontakt z autorem

  

„Miałam syna Emila” to wywiad - rzeka z Krystyną Barchańską-Wardęcką, matką Emila Barchańskiego, licealisty, którego zamordowano w odwecie za atak na bolszewicki symbol – pomnik sadystycznego mordercy Feliksa Dzierżyńskiego.

Był młodszy ode mnie o cztery lata. Został zamordowany, bo myślał w taki sposób: „Mamo, ty i tata należycie do pokolenia przestraszonych. Was już przestraszyli, a mnie jeszcze nie zdążyli. Ja się ich nie boję. Nie będę żył na kolanach. Umrę stojąc”. Emil Barchański. Najmłodsza ofiara stanu wojennego. Pierwsza ofiara stanu wojennego w Warszawie. Ostatnia ofiara krwawego Feliksa. Razem z czterema kolegami 10 lutego 1982 r., dwa miesiące po wojskowym zamachu stanu, oblał czerwoną farbą, obrzucił butelkami z benzyną i podpalili pomnik Feliksa Dzierżyńskiego. Cztery miesiące później Emil nie żył.

Wcześniej przesłuchiwano go, bito, kopano, miażdżono palce, wkładając między drzwi. Robili to szesnastoletniemu licealiście ludzie, którzy do dziś pozostają bezkarni.

Na pierwszej z rozpraw, tuż przed śmiercią, powiedział, co nagrodzono brawami: „Ci panowie, kiedy biją, nie przedstawiają się, ale jestem gotów w każdej chwili ich rozpoznać”. Na drugiej rozprawie zeznawać mogła już tylko matka:

Oskarżałam ich wszystkich. Mówiłam spokojnie, głośno i dobitnie. Wcale się ich nie bałam. Nie miałam już nic do stracenia. Straciłam syna. Widziałam, jak jedzą go robaki. Co gorszego mogli mi jeszcze zrobić?

Po śmierci Emila jego matka była przez SB-ków dręczona. Nie włożyli ciała chłopca do lodówki. Odwlekali rozpoznanie. Dwa dni upału zrobiły swoje. „Do trumny włożyliśmy zmasakrowane ciało syna w czarnym worku”.

Wyrok anulowano dopiero w 2017 r., po 35 latach. W uzasadnieniu napisano:

Nie budzi żadnej wątpliwości, że przedstawione zachowanie Emila Barchańskiego miało związek z działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, którą poprowadził z innymi osobami w ramach powołanej przez grupę młodych ludzi tajnej, wzorowanej na Armii Krajowej organizacji »Piłsudczycy«, której celem była walka konspiracyjna o niepodległy byt Państwa Polskiego. (…) 16-letni Emil Barchański na rozprawie sądowej 17 marca 1982 r. stwierdził: »Chciałbym widzieć Polskę silną; bogatą – mam na myśli dobrobyt ludzi; demokratyczną; sprawiedliwą i wolną«”.

Musimy upamiętnić każdą ofiarę komunistycznej okupacji Polski lat 1944–1989. Szczególnie zaś tych, którzy podnieśli rękę na zbrodniczego potwora. To nasz obowiązek. Również wobec nas samych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, gpcodziennie.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kuriozalny proces Nitras kontra Cenckiewicz. Poseł PO się nie przygotował

/ Lukasz Szelemej/Gazeta Polska

  

Dziś w Sądzie Okręgowym w Szczecinie odbył się proces w trybie odwoławczym, który Sławomirowi Cenckiewiczowi wytoczył poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras. Kulisy całej sprawy są dość absurdalne, bo chodzi o... podanie dalej memów na Twitterze. Cenckiewicz informuje, że Nitras - znany z "obrony sądów" - nie wziął na rozprawę nawet dowodu osobistego.

Cenckiewicz został zobowiązany do usunięcia z Twittera treści, które nie spodobały się Nitrasowi, choć o wyroku i samej rozprawie dowiedział się z Twittera.

Sprawa ma dalszy ciąg - tym razem w trybie odwoławczym.

[polecam:https://niezalezna.pl/284309-slawomir-cenckiewicz-prosi-o-wsparcie-chodzi-o-proces-z-nitrasem-za-podanie-dalej-memow]

Nitrasa oburzyło to, że Cenckiewicz podał dalej na Twitterze memy dotyczące jego osoby.

Dzisiejszą rozprawę na swoim internetowym portalu opisuje Radio Szczecin.

Zdaniem posła PO-KO sugerują one, że jest złodziejem. Polityk opozycji twierdzi, że do tej pory ludzie wyzywają go na ulicy. 

Takich przypadków są co najmniej dziesiątki, jeśli nie setki. Żeby nie być gołosłownym, ostatnio, gdy wychodziłem wraz z rodziną z pizzerii na ulicy Poniatowskiego, starsza pani nazwała mnie bandytą, złodziejem, który powinien siedzieć w więzieniu 

- mówił w sądzie Nitras.

Mecenas Zbigniew Bogucki - obrońca Sławomira Cenckiewicza - odpowiadając Nitrasowi powiedział, że "kto sieje wiatr, ten zbiera burzę"

Jest posłem, który budzi jedne z największych emocji, ale pewnie na tym mu zależy, a skoro mu na tym zależy, to wpisuje w ten sposób w swoją działalność niejako przyzwolenie na to. Skoro ja w ten sposób walczę i takim mieczem wojuje, to mogę od tego miecza również zginąć 

- mówił.

Cenckiewicz stwierdził zaś, że to, co spotyka na ulicach Nitrasa, nie ma związku z podanymi przez niego dalej wpisami na Twitterze.

Ciekawe sytuacje miały miejsce jeszcze przed rozprawą. Nitras - znany z "obrony sądów" nie wziął ze sobą dowodu osobistego. Nie podał też ręki prof. Cenckiewiczowi.

Wyrok w tej sprawie zapadnie 4 września.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: radioszczecin.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl