"Proszę i to najważniejsze przykazanie: nie dzielcie się wtedy, kiedy nie ma takiej oczywistej potrzeby. Nie wierzcie tym, którzy mówią, że blisko 40 procent to jest nic, do wyrzucenia. Nie - to było możliwe dlatego, że trochę żeście się połączyli. Dla mnie oczywistym wnioskiem z ostatnich wyborów jest to, że to było połączone i szerokie, a że zabrakło to tylko dlatego, że nie było dość połączone i dość szerokie. A nie odwrotnie"

- przekonywał wczoraj Donald Tusk.

O jego wystąpienie Sasin był pytany dzisiaj w TVN24. "My nigdy nie pogardzamy żadnym przeciwnikiem, żadnym konkurentem. Wiemy, że to jest konkurent poważny i trzeba naprawdę mocno pracować, żeby wybory (parlamentarne) wygrać" - podkreślił wicepremier.

Jak dodał, PiS nie odczuwa "szczególnego strachu" przed zaangażowaniem byłego premiera Donalda Tuska w kampanię wyborczą opozycji.

"Zresztą wczoraj Donald Tusk po raz kolejny pokazał swoją bytnością w Gdańsku i swoimi wystąpieniami, że jakimś szczególnie mocnym elementem polskiej sceny politycznej nie jest"

- mówił Sasin.

"Zawsze jest pewne zderzenie rzeczywistości z zapowiedziami. Ja od bardzo wielu miesięcy słyszałem o tym, że 4 czerwca Donald Tusk ma się pojawić, wygłosić jakieś przełomowe w historii Polski przemówienie, odmienić scenę polityczną, wywrócić ją właściwie do góry nogami"

- zaznaczył wicepremier. "Nic takiego chyba wczoraj nie miało miejsca" - ocenił wicepremier.