Nauczycielka zdradza plan: "zablokujemy ten kraj". Gdzieś to już słyszeliśmy... WIDEO

Zdjęcie ilustracyjne / fot. screen z twitter.com @waldemar_kowal

  

Czy strajkującym nauczycielom chodzi jedynie o podwyżki pensji? Patrząc na ten film, można mieć wątpliwości. W Łodzi niektórzy zebrali się na "apolitycznym" proteście... przed siedzibą PiS. Następnie wygłaszano płomienne przemówienia, a jedna z nauczycielek zdradziła intencje. "Zablokujemy ten kraj, zablokujemy gospodarkę tego kraju" - grzmiała.

Łódzcy nauczyciele spotkali się na pikiecie pod siedzibą Prawa i Sprawiedliwości. Na akcję „Łańcuch Światła dla Nauczycieli” zaprosiła nieformalna grupa „Protest z Wykrzyknikiem”. Choć apelowano, żeby protest odbył się bez "emblematów partyjnych", to jednak ustalono nieprzypadkowe miejsce spotkania, do tego w płomiennych przemówieniach nie zabrakło polityki.

Oddajemy głos Marcie Szymczyk - łódzkiej nauczycielce, feministce, aktywistce społecznej w Stowarzyszeniu Łódzkie Dziewuchy Dziewuchom. Jakie miała przesłanie dla kolegów i koleżanek po fachu?

"Musimy trwać w strajku. Dlaczego? Kolejny tydzień, ten tydzień po świętach, jest tygodniem kluczowym. Bo wtedy 26 kwietnia jest zakończenie roku szkolnego dla klas maturalnych. A żeby oni mogli ukończyć szkołę, to musi się odbyć klasyfikacja, muszą być rady klasyfikacyjne. Ja przypominam, że my jesteśmy w strajku i nie przerywamy tego strajku"

- powiedziała.

Padły także szokujące słowa, które odsłoniły prawdziwe intencje strajkujących nauczycieli.

"Jeżeli PiS sobie myśli, że ktokolwiek z nas odpuści, to nie ma takiej możliwości. Będziemy strajkować dotąd, dopóki nie zaczniecie nas szanować. Nie poddawajcie się, trwajmy w tym strajku i naprawdę uwierzcie mi, że jeżeli jeszcze ten tydzień po świętach wytrzymamy, to my po prostu zablokujemy ten kraj. Po prostu zablokujemy gospodarkę tego kraju"

- dodała Szymczyk.

Dlaczego nauczyciele z takim uporem dążą do sparaliżowania egzaminów i "zablokowania gospodarki kraju"? I z jakich powodów dążenia związkowców są tak gorliwie wspieranie przez "totalną opozycję"? Jak już wcześniej zwracaliśmy uwagę, strajk generalny nauczycieli znalazł się w instrukcji obalenia rządu w Polsce, przygotowanej swego czasu przez Bartosza Kramka z Fundacji Otwarty Dialog. Padały tam wprost odniesienia do ZNP i strajku nauczycieli.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: twitter.com, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rosyjscy urzędnicy dostali podwyżki

zdjęcie ilustracyjne / 3dman_eu CC0

  

W Rosji pensje wysokich rangą urzędników państwowych wracają do poziomu z 2015 roku. Po raz pierwszy nie ukazał się w tym roku antykryzysowy dekret prezydenta o zmniejszeniu pensji urzędników o 10 procent.

Kreml uzasadnił przywrócenie płac nadwyżką budżetową.

O tym, że dekret nakazujący obniżenie pensji nie ukazał się w tym roku - po raz pierwszy na przestrzeni czterech lat - poinformował dziś portal gospodarczy RBK. Źródła zbliżone do Kremla i do rządu Rosji potwierdziły, że od 1 stycznia br. pracownicy administracji (kancelarii) prezydenta i kancelarii rządu otrzymują pensje w takiej wysokości, w jakiej dostawali je przed 1 maja 2015 roku.

W 2015 roku prezydent Władimir Putin podpisał dekret o czasowym obniżeniu o 10 procent pensji najwyższych rangą urzędników państwowych. W dokumencie mowa była o prezydencie, premierze, wicepremierach i ministrach rządu, szefach służb specjalnych, sekretarzu Rady Bezpieczeństwa. Cięcia dotyczyły także prokuratora generalnego Rosji, szefa Komitetu Śledczego, rzecznika praw człowieka i członków Centralnej Komisji Wyborczej. W 2015 roku obniżono także pensje parlamentarzystów, pracowników administracji prezydenta i kancelarii rządu.

Kreml informując o obniżeniu płac wskazywał na „bieżącą koniunkturę gospodarczą”, czyli problemy budżetu wywołane zachodnimi sankcjami i spadkiem cen ropy.

Co roku Putin podpisywał dokument przedłużający cięcia. W 2019 dekret taki się nie pojawił, choć nie pojawił się także komunikat o przywróceniu płac do poprzedniego poziomu. W styczniu br. parlamentarzysta Władimir Żyrinowski, lider populistyczno-nacjonalistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (LDPR) mówił publicznie, że dochody deputowanych wzrosły o 10 procent, do 330 tys. rubli (ponad 5,1 tys. USD).

Z oficjalnych danych wynika, ze pensja Władimira Putina po przywróceniu jej do poziomu z 2015 roku wyniosłaby 741,5 tys. rubli (ok. 11,5 tys. USD), a pensja premiera Dmitrija Miedwiediewa - 593,2 tys. rubli (ok. 9,2 tys. USD). Jest to wyłącznie wysokość samych poborów rządzących. Wysokość comiesięcznych dodatków pieniężnych nie jest ujawniana.

Na pensje ministrów resortów siłowych i szefów służb specjalnych składa się według RBK wynagrodzenie podstawowe w wysokości 179,1 tys. rubli (ponad 2,7 tys. USD), comiesięczna nagroda w wysokości 1 mln rubli (15,5 tys. USD) i nagroda kwartalna w wysokości podstawowej pensji miesięcznej. Ogółem więc zarabiają oni miesięcznie ponad 1,24 mln rubli (19,2 tys. USD).

RBK podaje, że od 2002 roku przeprowadzono dziesięć podwyżek wynagrodzenia prezydenta i premiera i że wzrosło ono ogółem ponad jedenastokrotnie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl