Egzekucja komornicza na podstawie niedoręczonych dokumentów sądowych

Zdjęcie ilustracyjne / flickr.com/Warszawski Serwis Prasowy/CC BY-SA 2.0

  

Polacy na emigracji, jeśli mają nadal konto w polskim banku, mogą odkryć blokadę komorniczą, nawet gdy nic nie wiedzą o roszczeniach.

Problemem jest samo uzyskanie informacji, ponieważ brak procedur pozwalających wyjaśniać sprawy przez telefon. Jak mówili PAP i urzędnicy, i eksperci rynku finansowego, w lepszej sytuacji są dłużnicy, którzy mając problemy zamykają konto i wyjeżdżają z Polski, a komornik nie mogąc ich znaleźć, zamyka sprawę.

Fundacja Pomocy Zadłużonym Eurolege poinformowała PAP, że na podstawie obserwacji kierowanych do fundacji spraw notuje „średnio miesięcznie kilkadziesiąt przypadków, gdzie egzekucja komornicza prowadzona jest na podstawie dokumentów sądowych niedoręczonych na właściwy adres zamieszkania osoby pozwanej”. Eurolege wskazuje, że czasem rodzina lub pełnomocnik nie informują o korespondencji. Fundacja szacuje na podstawie doświadczeń, że „niewielki odsetek (ok. 2 proc.) stanowią osoby dotknięte skutkami doręczenia korespondencji sądowej/urzędowej na nieaktualny adres”. To problemy Polaków zarówno w Polsce jak i na emigracji.

Polaków na emigracji było na koniec 2017 r. ponad 2,5 mln – takie szacunki GUS przedstawił w listopadzie ub.r., a ponad 80 proc. mieszka poza Polską przynajmniej rok.

PAP w ostatnich miesiącach spotkała się z sygnałami od Polonii w Kanadzie o blokadach komorniczych na koncie, spowodowanych wysyłaniem przez polskich urzędników korespondencji na nieaktualne adresy, choć urzędnicy ci mieli do dyspozycji właściwe dokumenty. Urzędnicy kierowali sprawy do sądu, który orzekał o egzekucji komorniczej. Część takich spraw jest przez Polonusów zawiniona, ale w części winni są nierzetelni urzędnicy.

Proszący o anonimowość rozmówca PAP zorientował się podczas pobytu w Polsce, że komornik zajął konto w ING Banku Śląskim. Domyślił się, że sprawa może dotyczyć dawno sprzedanej nieruchomości.

„Wystarczyła stanowcza rozmowa, w tym o aktualnym adresie, i urząd gminy wycofał roszczenie jako niezasadne. Rzecz była względnie prosta, ponieważ byłem w Polsce”

- dodał.

Z kolei rozmówczyni, również zastrzegająca anonimowość, ponieważ sprawa trwa, dowiedziała się o blokadzie po zalogowaniu się na konto w Alior Banku.

„Komornik poprosił o osobiste stawiennictwo, a kiedy poinformowałam, że mieszkam w Toronto, nie znalazł rozwiązania”

- podsumowała.

Pani po samodzielnym dochodzeniu ustaliła, że jedna z warszawskich dzielnic domagała się zaległej opłaty, ale choć urzędnicy dysponowali adresem w Kanadzie oraz adresem polskiego pełnomocnika, wysyłali latami korespondencję pod nieaktualny polski adres, a następnie ten adres przekazali sądowi i komornikowi.

Biuro prasowe Alior Banku zapytane przez PAP o zasady przyjmowania blokad i weryfikacji danych odpowiedziało, że „zajęcie rachunku bankowego klienta następuje w formie elektronicznego zawiadomienia opatrzonego kwalifikowanym podpisem elektronicznym, wysłanego przez organ egzekucyjny za pośrednictwem systemu teleinformatycznego Ognivo (system prowadzony przez Krajową Izbę Rozliczeniową - PAP).

Zajęcie zostaje automatycznie założone na podstawie wskazanych na zawiadomieniu danych numerycznych, tj. NIP, REGON lub PESEL”. Bank podkreślił, że w przypadku omyłek to „organ egzekucyjny ma obowiązek poinformowania banku o zaistniałej sytuacji i anulowania zajęcia”, zaś „bank ma możliwość identyfikacji ewentualnych niezgodności dopiero po wpływie zajęcia, wtedy też, w zależności od wyniku weryfikacji może poinformować o tym fakcie organ egzekucyjny”.

Jednak w żadnym z opisanych przypadków bank nie zauważył, że adres klienta w bazie danych nie zgadzał się z adresem, którym posługiwał się komornik.

Rzecznik prasowy Izby Komorniczej w Warszawie Krzysztof Pietrzyk przekazał PAP, że komornik przesyła informację na adres podany przez wierzyciela sądowi, „a kiedy już wierzyciel udaje się do komornika, posługuje się tymi samymi danymi, których użył w sądzie”. Nie odpowiedział jednak na pytanie, czy sytuacje, jak opisane nie powinny być przyczynkiem do zmian w prawie.

Jak przekazał PAP Przemysław Barbrich, dyrektor Zespołu PR Związku Banków Polskich, stanowisko Zespołu Prawno-Legislacyjnego ZBP jest takie, że „banki posiadają odpowiednie procedury w zakresie egzekucji z rachunków bankowych, które zasadniczo uniemożliwiają popełnienie błędów w zakresie obowiązków ciążących na banku”. Jeśli natomiast chodzi o błędny adres, „w orzecznictwie przyjmuje się, że do skutecznego zajęcia rachunku bankowego dłużnika wystarczające jest podanie jego imienia i nazwiska, natomiast adres dłużnika, nawet błędny, nie ma znaczenia” - takie jest stanowisko Zespołu Prawno-Legislacyjnego ZBP.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ambasador Rosji przy ONZ wpadł w furię! Ależ dostało się Moskwie na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa

Rada Bezpieczeństwa ONZ / United Nations Photo/Flickr

  

Ambasador Rosji przy ONZ Wasilij Niebienzia zarzucił członkom Rady Bezpieczeństwa, że zwołane z inicjatywy Rosji posiedzenie Rady Bezpieczeństwa poświęcone problemom języka, przerodziło się w atak na jego kraj. Moskwę krytykowano za agresywną politykę wobec Ukrainy. Podczas sesji Rady doszło do spięcia między przedstawicielami Rosji i Ukrainy w związku z wchodzącymi w środę w życie przepisami, na mocy których ukraiński będzie jedynym oficjalnym językiem w sektorze publicznym Ukrainy. Przepisy nie zabraniają używania innych języków w obrzędach religijnych i do celów prywatnych.

Niebienzia zarzucił ukraińskim władzom próbę wykorzenienia języka rosyjskiego z ukraińskiej sfery publicznej przy użyciu drakońskich metod.

Nie mówię nawet, że jest to sprzeczne z jakąkolwiek konwencją o ochronie mniejszości narodowych i podstawowymi prawami człowieka. Mówię, że jest to sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i podstawowymi normami cywilizowanego zachowania.
- oznajmił.

Uznał też, że przyjęcie nowej ustawy jest naruszeniem porozumień mińskich i dlatego powinno być przedmiotem obrad Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Stały przedstawiciel Ukrainy przy ONZ Wołodymyr Jelczenko podkreślił, że kraj, który przez wieki tłumił język ukraiński i wymuszał zastąpienie go językiem rosyjskim we wszystkich sferach życia publicznego, nie powinien dyktować, w jakim języku mają Ukraińcy mówić i pisać. Ocenił, że przywołując temat na cztery dni przed wyborami parlamentarnymi na Ukrainie, Kreml usiłuje dostarczyć politycznego wsparcia prorosyjskim partiom, a jednocześnie odwraca uwagę od rzeczywiście ważnych problemów.

Mimo porozumienia (…) w sprawie zawieszenia broni począwszy od 8 marca 2019 roku rosyjskie wojska okupacyjne w Doniecku i Ługańsku pogwałciły je blisko 200 razy. Zakazanej porozumieniami mińskimi ciężkiej broni, w tym czołgów, ciężkiej artylerii i moździerzy użyto ponad 777 razy. W wyniku tych prowokacji zginęło 36 ukraińskich żołnierzy, a około 200 odniosło rany.
- podkreślił Jelczenko.

Zastępca sekretarza generalnego ONZ ds. politycznych i pokoju Rosemary DiCarlo przypomniała o zapewnieniu władz Ukrainy, że przepis dotyczący języka pozostaje w zgodzie z konstytucją tego kraju, choć w jej opinii budzi jednak pewne obawy.

Przypomniała, że Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka, które śledziło proces legislacyjny zaleciło rządowi opracowanie przepisów dotyczących mniejszości narodowych dla utrzymania równowagi między ochroną prawa mniejszości i zachowania języka państwowego jako narzędzia integracji społeczeństwa.

Członkowie Rady krytykowali Rosję za kontynuowanie agresywnych działań wobec Ukrainy. Przypomnieli, że na skutek konfliktu na wschodzie Ukrainy zginęło około 13 tys. osób.

Ambasador RP Joanna Wronecka powiedziała, że naruszanie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy stanowi bezpośrednie zagrożenie dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa.

Nawiązała do raportów specjalnej misji monitorującej OBWE na Ukrainie, które wskazują na setki przypadków naruszania zawieszenia broni, a także przytaczają przykłady rozmieszczania broni zakazanej porozumieniami mińskimi. Przypisywała to w większości wspomaganym i kontrolowanym przez Rosję nielegalnym formacjom militarnym w Donbasie.

Przypominając o rosyjskiej agresji, aneksji Krymu, łamaniu zakazu użycia siły, fikcyjnym referendum na Krymie, ataku rosyjskiej marynarki wojennej na ukraińską jednostkę w Cieśninie Kerczeńskiej i zatrzymaniu załogi, Wronecka uzasadniała, że Kijów ma prawo do promocji swego języka.

Polityczny koordynator stałego przedstawicielstwa USA przy ONZ Rodney Hunter przekonywał, że w obliczu rosyjskiej agresji i działań zmierzających do osłabienia Ukrainy, kraj ten staje się coraz bardziej zjednoczony, spójny, odporny i w ostatecznym rachunku - silniejszy.

Nasze sankcje związane z Krymem będą obowiązywać do czasu, gdy Rosja zwróci kontrolę nad półwyspem Ukrainie, a nasze sankcje wobec Rosji za agresję we wschodniej Ukrainie pozostaną w mocy do czasu pełnego wdrożenia porozumień mińskich.
- zadeklarował.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl