Istotne ustalenia angielskiego laboratorium. Macierewicz przypomina rok 2012 i "jedno z największych oszustw"

/ faktysmolensk.gov.pl

  

- Przełomowymi informacjami były badania przeprowadzone przez polską stronę w roku 2012. Polscy specjaliści już wtedy stwierdzili, że był tam obecny materiał wybuchowy. Tyle, że wówczas środowisko tzw. wojskowych prokuratorów doprowadziło do jednego z największych po latach stalinizmu w Polsce oszustw. Mówię to z olbrzymią przykrością - tak Antoni Macierewicz, przewodniczący podkomisji smoleńskiej, komentował w Telewizji Republika niedawne ustalenia brytyjskiego laboratorium, które potwierdziło, że w próbkach z miejsca katastrofy smoleńskiej znaleziono trotyl.

Gościem dzisiejszego wydania programu "10/04/2010. Fakty" w Telewizji Republika był przewodniczący podkomisji smoleńskiej, były minister obrony narodowej, Antoni Macierewicz. Komentował w studiu wyniki badań angielskich uczonych, którzy potwierdzili, że w próbkach z miejsca katastrofy Tu-154M przekazanych do ekspertyzy przez Prokurature Krajową znajdują się znaczące ilości trotylu. Potwierdza to ustalenia podkomisji smoleńskiej, poczynione w czerwcu 2018 r. 

Antoni Macierewicz zwracał uwagę na nieścisłości, jakie pojawiły się w tygodniku "Sieci". Na okładce magazynu napisano "A jednak był trotyl", zaś wewnątrz, w tekście była mowa o "śladach substancji używanych do produkcji materiałów wybuchowych".

– Tytuł oddaje to, co rzeczywiście ustalono – a mianowicie, że znaleziono trotyl, a nie części czy substancje, z których się produkuje trotyl. Choć trotyl tam dominuje, to różnorodność substancji wybuchowych jest niesłychanie istotna, bo świadczy o tym, że mieliśmy do czynienia z konstrukcją, która wymagała różnych materiałów wybuchowych dla uzyskania efektu niszczącego 

– tłumaczył w TV Republika Antoni Macierewicz.

Były szef MON zaapelował do dziennikarzy, by ich teksty "były precyzyjne".

– Nie można dopuścić do sytuacji, gdzie pisze się słusznie i zgodnie z prawdą na stronie tytułowej, że znaleziono trotyl, a potem w tekście pojawia się błąd, że to były części składowe dla trotylu, bo to tworzy możliwość dla takich „miłych” ludzi, jak pan Lasek czy „Gazeta Wyborcza”, gdy oni mogą powiedzieć, że "przecież składniki, z których wytwarza się trotyl są wszędzie, w związku z tym ta ekspertyza o niczym nie świadczy".Jeżeli było tak, że był trotyl w dużych ilościach, to po prostu jest poświadczenie, że mieliśmy do czynienia z eksplozją. To jest poświadczenie dla całej analizy, której dokonała podkomisja

– podkreślił przewodniczący podkomisji smoleńskiej.

– Komisja koncentruje się na analizie tego, co naprawdę się wydarzyło [10 IV 2010]. Walka z kłamstwami ma nas odciągnąć od działań – wyjaśnił Macierewicz.

Były minister obrony podkreślił jednak, że ustalenia brytyjskiego Forensic Explosives Laboratory "w sensie merytorycznym nie są przełomowe".

- Tymi przełomowymi informacjami były badania przeprowadzone przez polską stronę w roku 2012. Polscy specjaliści już wtedy stwierdzili, że był tam obecny materiał wybuchowy. Tyle, że wówczas środowisko tzw. wojskowych prokuratorów doprowadziło do jednego z największych po latach stalinizmu w Polsce oszustw. Mówię to z olbrzymią przykrością

– powiedział przewodniczący podkomisji smoleńskiej, dodając, że ustalenia angielskiego laboratorium mają kluczowe znaczenie "w odbiorze społecznym".

ZOBACZ całość rozmowy z Antonim Macierewiczem w programie "10/04/2010. Fakty":

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Twitter zawiesił 10 tys. kont z dezinformacją

zdjęcie ilustracyjne / edar CC0

  

Twitter zawiesił ponad 10 tys. kont z sześciu krajów (ZAE, Egiptu, Arabii Saudyjskiej, Chin, Ekwadoru i Hiszpanii), które angażowały się w dezinformację i pogłębianie podziałów w dyskusjach na wrażliwe tematy polityczne.

Platforma należąca do firmy zarządzanej przez Jacka Dorseya podjęła działania względem 267 kont, które były wykorzystywane w ramach skoordynowanych działań z Egiptu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Operacje informacyjne realizowane z ich pomocą wymierzone były w Katar oraz inne kraje, m.in. Iran. Profile rozpowszechniały również przekaz propagandowy wspierający rząd Arabii Saudyjskiej - donosi w piątek serwis Tech Crunch.

Według Twittera wszystkie te konta mogły być powiązane z aktywnością firmy technologicznej DotDev, której profil również został odcięty od możliwości korzystania z platformy.

Oddzielna grupa 4258 kont działających z terytorium Arabii Saudyjskiej kierowała przekaz mający oddziaływać przede wszystkim na użytkowników z Kataru i Jemenu. Według przedstawicieli serwisu Jacka Dorseya cytowanych przez TC „konta te często posługiwały się fałszywymi danymi osobowymi i zamieszczały wpisy na temat lokalnych spraw politycznych, takich jak wojna domowa w Jemenie”.

Jedynie sześć kont z grupy zablokowanych profili pochodziło z samej Arabii Saudyjskiej. Wszystkie powiązane były z rządem tego kraju oraz kontrolowanym przez władze aparatem medialnym. Profile te „angażowały się w skoordynowane działania na rzecz upowszechniania przekazu korzystnego dla saudyjskiego rządu, a także przedstawiały się jako należące do dziennikarzy czy związane z mediami” - poinformował Twitter.

W Hiszpanii na platformie zawieszono 259 kont, które związane były z partią polityczną Partido Popular założoną przez byłego frankistowskiego ministra zaangażowanego w kilka skandali korupcyjnych. Konta były wykorzystywane do pozorowania większego zaangażowania w sprawy PP w internecie. Według Twittera były aktywne jedynie przez krótki czas.

1019 usuniętych kont powiązano z Ekwadorem. Były one zaangażowane w działania na rzecz partii PAIS Alliance i rozpowszechniały treści na temat administracji prezydenta Moreno, szczególny nacisk kładąc na tematykę wolności słowa, technologii i rządowej cenzury - poinformowali przedstawiciele amerykańskiej platformy internetowej.

Twitter zawiesił również 4302 konta działające z terytorium Chin. Miały one pogłębiać podziały społeczne w dyskusjach na temat protestów w Hongkongu. Dla porównania, w sierpniu platforma usunęła 200 tys. kont angażujących się w tego typu działania związane z trwającymi od czerwca demonstracjami.

Usunięte z serwisu materiały zostały umieszczone przez Twittera w specjalnym archiwum danych dla naukowców i badaczy, którzy mogą uzyskać do niego dostęp celem prowadzenia prac m.in. w zakresie analizy zjawiska dezinformacji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl