Znakomity występ Polaków na Paraolimpiadzie. Jesteśmy z was dumni - mówi Witold Bańka

zdjęcie ilustracyjne / Agência Brasil Fotografias [CC BY 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0)]

  

Minister sportu Witold Bańka podkreślił sukces polskiej reprezentacji, która wróciła w piątek ze Światowych Letnich Igrzysk Olimpiad Specjalnych w Abu Zabi z 69 medalami. "Jesteśmy z was dumni" - zapewnił na lotnisku Chopina w Warszawie.

"Jesteśmy z Was dumni. 69 medali, w tym 30 złotych, to wspaniały wynik. Cieszę się z każdego sukcesu, z każdego krążka. Cieszę się także, że poza sukcesami sportowymi mogliście poznać przyjaciół z całego świata"

- zaznaczył Bańka.

Jak dodał, pamięta spotkanie z ekipą przed jej wylotem do Abu Zabi, kiedy obiecywali ustanowienie rekordów życiowych i poprawę dorobku z poprzedniej edycji imprezy. Cztery lata temu biało-czerwoni 66 razy stanęli na podium. "Zrobiliście to, pobiliście Los Angeles" - podkreślił szef resortu.

Wśród witających był także m.in. pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych Krzysztof Michałkiewicz. "Daliście nam tyle radości, tyle szczęścia. Rozsławiliście imię Polski tak daleko" - zaznaczył wiceminister Rodziny Pracy i Polityki Społecznej.

Prezes Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) Marlena Maląg doceniła sportowców i trenerów, ale zwróciła także uwagę na rolę najbliższych zawodników. "Dziękuję także rodzinom za przygotowanie i wsparcie" - zaznaczyła.

Kierowniczka polskiej ekipy Małgorzata Strzałkowska przyznała, że kadrze towarzyszyło wiele emocji związanych ze startami i sukcesami:

"Będziemy to jeszcze długo przeżywać. Ale to też motywacja dla nas, by to nie był koniec tylko początek. Będziemy dalej trenować."

Na wracających sportowców czekało kilkadziesiąt osób, wśród których dominowały rodziny i znajomi zawodników. Wielu z nich przyszło z biało-czerwonymi flagami oraz transparentami. Widoczne były osoby m.in. z Kraśnika, Konina i Trzydnika Dużego. Gdy zawodnicy pokazali się w hali przylotów, usłyszeli gromkie oklaski. Skandowano też "Polska, Polska", "Olimpiady, olimpiady", a na koniec zaintonowano "Sto lat".

Trzy razy na najniższym stopniu podium stanęła wrotkarka Patrycja Scheibe, która wywalczyła dwa medale indywidualnie (100 i 300 m) i jeden w sztafecie.

"Najbardziej stresował mnie chyba... lot. Poza tym denerwowałam się, bo nie wiedziałam, jaki dokładnie będzie tor. Poza medalem cieszę, że z poznania osób z innych krajów. Przywiozłam dużo zdjęć"

- relacjonowała.

Drużyna piłkarek wywalczyła zaś medal z najcenniejszego kruszcu. Wiktorię Gmurczyk, grającą w defensywie złotych medalistek witała mama:

"Córka zainteresowała się piłką dzięki zajęciom w szkole, jeździ na turnieje. Wraz z mężem dostrzegamy, że te zajęcia mają bardzo dobry wpływ na jej rozwój."

Badmintonista Krzysztof Sołtysiak zdobył z kolei dwa srebrne medale - indywidualnie i razem z Magdaleną Czerwiec w mikście:

"Trenuję już 15 lat. W finale przegraliśmy z Indonezyjczykami, którzy byli nie do ugryzienia"

Badmintonistka Katarzyna Janicka znalazła się tuż za podium, ale mimo to była zadowolona. "Cieszę się, bo rywalki były niezwykle mocne" - wspomniała.

Biało-czerwoni zdobyli w Zjednoczonych Emiratach Arabskich 69 medali, w tym 30 złotych, 21 srebrnych i 18 brązowych. Reprezentacja liczyła 90 osób, w tym 64 zawodników startujących w 17 dyscyplinach: badmintonie, bocce, bowlingu, gimnastyce, jeździectwie, golfie, judo, kajakarstwie, kolarstwie, koszykówce kobiet i mężczyzn, lekkoatletyce, piłce nożnej 7-osobowej kobiet, pływaniu, tenisie ziemnym, tenisie stołowym, trójboju siłowym i wrotkarstwie.

Polska była pierwszym krajem Europy Środkowo-Wschodniej w którym ruch Olimpiad Specjalnych rozpoczął działalność na początku lat 80. ubiegłego wieku. Aktualnie, przy pomocy m.in. Ministerstwa Sportu i Turystyki i Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON), jest w niego zaangażowanych 17 tys. zawodników, 1,5 tys. trenerów i 4 tys. wolontariuszy.

Patronat nad Olimpiadami Specjalnymi Polska sprawuje małżonka prezydenta RP Andrzeja Dudy - Agata Kornhauser-Duda. W minionym roku Olimpiady Specjalne obchodziły jubileusz 50-lecia

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezależna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Opowieść wielkanocna o najlepszych z nas. „Stasiu Suchowolec, Sylwek Zych... Oni się ich bali”. WIDEO

  

Ginęli jeszcze w okolicach „okrągłego stołu”. - Przyjechał po mnie biskup z kanclerzem, pokazali dekret i powiedzieli, że mam półtorej godziny na spakowanie rzeczy. I mnie wywieźli – tak usunięcie z parafii na Łazarzu wspomina ks. Leszek Marciniak. Pośpiech wynikał z obaw, że robotnicy siłą zatrzymają księdza. Być może wtedy ocalił życie, bo wkrótce zaczęli ginąć jego przyjaciele, mówiący podobne kazania. – Ks. Stefan Niedzielak zginał za swoją ideę, próbował pokazać, jak wielu ludzi zginęło na Wschodzie, nie tylko w Katyniu, ale wszyscy, którzy byli tam wywiezieni, przecież to miliony – mówi ks. Leszek Marciniak.  Obejrzyj poniżej rozmowę z legendarnym księdzem w „Wywiadzie z chuliganem”.

Stasiu Suchowolec, cudowny człowiek, wspaniały, przyjaciel księdza Jerzego, opiekun jego rodziców, był bardzo niepokorny. I bardzo niewygodny dla wielu tam, w tym Białostockiem, dlatego zginął

– mówi w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem ks. Leszek Marciniak.Ks. Stefan Niedzielak zginął na dwa tygodnie przed „okrągłym stołem”, ks. Stanisław Suchowolec tydzień później, a ks. Sylwester Zych pięć tygodni po wyborach z 4 czerwca 1989.

Tym, co łączyło mordowanych w czasie historycznej zmiany ustrojowej księży, było to, że mówili o historii, o Katyniu, o tym, o czym nawet duża część opozycji nie chciała mówić. Zdaniem księdza Leszka Marciniaka, można było to zrozumieć jako demonstrację, że wykuwająca się „nowa” Polska ma być pokracznym tworem oderwanym od korzeni.

Jesteśmy odcinani od historii, nie przypadkiem historię wyrzucano ze szkół. Jeśli do niej nie powrócimy, będzie tragedia. Bo naród tracąc pamięć, traci życie

– mówi ks. Leszek Marciniak. Wobec tych zbrodni na najodważniejszych polski księżach w tamtych dniach panować miała obojętność.

Sylwka Zycha spotkałem jeszcze na pogrzebie księdza prałata Teofila Boguckiego, proboszcza księdza Jerzego. Wyszedł z tego więzienia, trochę opowiadał o tym. Nie wiedziałem, że za chwilę przeczytam, że nie żyje.

Ks. Leszek Marciniak podkreśla, że nie ma pretensji do śp. arcybiskupa Jerzego Stroby, że go usunął z parafii.

Też miałem pogróżki. Nie wiadomo, jakby się to skończyło. Myślę, że arcybiskup podejmując tą decyzję, wyrzucając mnie z Poznania, uratował mi życie.Ślubowałem biskupowi i posłuszeństwo i uważam, że ono jest w kościele bardzo ważne, mimo wszystko, mimo bólu

– stwierdza.

Obejrzyj rozmowę z niezwykle odważnym polskim księdzem:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl