Haniebne słowa Grossa na pseudokonferencji we Francji! "To była antypolska hucpa"

Jan Tomasz Gross / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

W Paryżu, w College de France dobiega końca dwudniowa konferencja "Nowa Polska Szkoła Historii Zagłady". Nasz korespondent z Francji Bogdan Dobosz, pisze wprost o "jednostronnej, antypolskiej hucpie". Tezy, które padały na konferencji są skandaliczne - począwszy od przyrównywania Polaków do Hutu i Żydów do Tutsi, na haniebnych słowach Jana Tomasza Grossa kończąc. Autor "Sąsiadów" stwierdził bowiem, że na polskiej wsi wymordowano więcej Żydów... niż w niemieckich obozach koncentracyjnych,

21 i 22 lutego odbywa się w Paryżu konferencja „Nowa Polska Szkoła Historii Zagłady”. Partnerami tego spotkania są francuskie instytucje, takie jak m.in. Fundacja Pamięci Shoah, oraz polskie - Centrum Badań Holocaustu PAN i stacja PAN w Paryżu. Od momentu przedstawienia tematów prelekcji spodziewano się antypolskiego charakteru konferencji, ale już po pierwszym dniu rzeczywistość te obawy znacznie przerosła. 

(fot. Zbigniew Adamek)

Przypomnijmy, że nazwa „Nowa Polska Szkoła Historii Zagłady” nawiązywać ma do podobnego kolokwium, które też odbyło się w Paryżu w 2005 roku. We wprowadzeniu organizatorzy napisali:

"Piętnaście lat później, kiedy autentycznych świadków już nie ma, a polski rząd prowadzi ‘politykę historyczną’, mającą na celu zmniejszenie lub nawet zaprzeczenie udziału Polaków w polowaniu i zabijaniu Żydów w Polsce, naukowcy zebrani w 2005 roku w Paryżu, założyli szkołę badawczą. Opublikowali ważne prace, rzucające nowe światło na relacje żydowsko-polskie w czasie II wojny światowej i latach kolejnych”.

Tak sformułowane wprowadzenie nie pozostawiało wątpliwości, co owa „nowa szkoła” ma udowadniać.

Wśród prelegentów znaleźli się m.in. Jan Grabowski, Jan Gross, Jacek Leociak, Agnieszka Haska, Barbara Engelking, Anna Bikont , Joanna Tokarska-Bakir, Agnieszka Grudzińska. Ze strony „francuskiej” - Anette Vieviorka i Jean Charles Szurek.

Jeśli ktoś miał złudzenia o naukowym charakterze konferencji, to szybko mógł je stracić.

Horyzont konferencji wyznaczył już na początku Jacek Leociak z Polskiej Akademii Nauk. Twierdził on, że od 3 lat trwa w Polsce bezpardonowy atak na pamięć o Holocauście, „ekipa Kaczyńskiego” próbuje wybielać Polaków, co w konsekwencji może grozić wręcz powtórką Holocaustu. Niedługo potem stwierdził, że Polacy chcą „wykopać kości Żydów i umieścić tam kamienie”. 

Jan Tomasz Gross orzekł, że Polacy na wsi wymordowali więcej Żydów, niż Niemcy w… obozach koncentracyjnych i obozach zagłady.

Prawdziwym ewenementem było przyrównanie rzekomego zachowania Polaków do rzezi pomiędzy Hutu i Tutsi przez egzotycznego gościa konferencji z Ugandy („Refleksje na temat (wyobraźni) nienawiści” na przykładzie… Polski i Ruandy”).

(fot. Zbigniew Adamek)

Praktycznie wszystkie wykłady miały ten sam ton uzasadniający aprioryczną tezę o współodpowiedzialności Polaków za Holocaust. Na konferencję licznie wybrali się przedstawiciele paryskiej Polonii, którzy - spodziewając się antypolskich akcentów - byli gotowi się z nimi skonfrontować.

Jak powiedział nam jeden z nich, przewodniczący Klubu „Gazety Polskiej” w Paryżu Andrzej Woda, „chociaż spodziewałem się antypolonizmu, to jednak po wysłuchaniu prelekcji pierwszego dnia… szczęka mi opadła. To była gra do jednej bramki”.

Inna uczestniczka konferencji, Mirosława Woroniecka, podsumowała  – „tam była po prostu jazda na Polskę, na nasz naród, obecne władze i rząd, na IPN, na ks. Rydzyka, na Radio Maryja, na patriotyzm Polaków, który według Grossa jest szerzącym się coraz mocniej nacjonalizmem”.

Na salę nie wpuszczono TVP i nie było też praktycznie możliwości żadnej polemiki. Mikrofon przydzielano po „uważaniu”, starannie unikając chętnych do dyskusji Polaków. Dr. Maciejowi Korkuciowi z IPN podczas pytania po prostu odebrano głos.

Wygląda na to, że „Nowa szkoła” nie jest wcale taka nowa, a program kolokwium i zestaw prelegentów wskazują raczej na kolejną próbę oskarżania Polaków i obarczenia ich winą współodpowiedzialności za Zagładę Żydów.

Antypolska i jednostronna hucpa to dość delikatne określenia tego co działo się w College de France. Miejscowi Polacy i przybyli z kraju naukowcy, których nie dopuszczono do głosu, nie kryją poburzenia. Ich postulatem jest teraz zorganizowanie merytorycznej konferencji na te same tematy z udziałem obiektywnych naukowców. Paryska Polonia żąda też ukarania za obrzydliwe tezy Jacka Leociaka, który jest zatrudniony w państwowej przecież instytucji - Polskiej Akademii Nauk.

Polonia nie kryje też poczucia opuszczenia przez kraj, w którym są instytucje, których zadaniem powinno być dawanie odporu tak skandalicznym tezom. Miejscowi Polacy skarżą się nawet, że ta zorganizowana w środowiskach żydowskich we Francji nagonka na nasz kraj wywołuje formy antypolonizmu, z którym przychodzi im się stykać nawet w życiu codziennym.   

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Uwaga rodzice! Tęczowy piątek już jutro! Lewicowi aktywiści znowu biorą na cel najmłodszych

zdjęcie ilustracyjne / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Jan Przemyłski

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portali Niezależna.pl, gdzie prowadzi program „Rozmowa niezależna”.

Kontakt z autorem

  

Ogromne tęczowe flagi przy wejściach do szkół, materiały „edukacyjne” ukazujące dewiacje seksualne jako coś radosnego, kontrowersyjne gadżety, zachęcanie do głosowania na polityków wspierających ruch LGBT – tak wyglądał tęczowy piątek w zeszłym roku w ponad 200 polskich szkołach. Już jutro prowokujący happening znowu zostanie zorganizowany, jednak aby utrudnić identyfikację placówek biorących w nim udział, organizatorzy postanowili ich nie rejestrować.

Kampania Przeciw Homofobii (KPH), współpracując z częścią placówek edukacyjnych w Polsce, zorganizuje jutro akcję agitacyjną, zatytułowaną „Tęczowy piątek”. Na korytarzach i w klasach szkolnych zawisną symbole nawiązujące do ruchu LGBT, a uczniom zostaną przekazane materiały poruszające tematykę orientacji seksualnych.

Chcemy, aby dorośli usłyszeli wreszcie głos nastolatków LGBT, poznali ich problemy i zrozumieli, dlaczego tęczowy piątek jest im tak bardzo potrzebny. Czas, aby wszyscy dorośli stanęli razem po stronie młodzieży.
- apeluje Joanna Skonieczna z KPH za pośrednictwem strony internetowej organizacji.

Oprócz tego na witrynie możemy znaleźć dramatyczne relacje osób LGBT, które miały doznawać szykan ze względu na swoje preferencje seksualne. Wszystko jest utrzymane w rozpaczliwym tonie, przepełnionym wszechobecnym strachem. Jednak warto pamiętać, że zdecydowanej większości organizacji niosących na sztandarach walkę o równość i tolerancję wcale nie chodzi o ochronę młodocianych osób LGBT, ale o zainicjowanie rewolucji kulturowej.

Co więcej, podczas zeszłorocznego lewicowego happeningu doszło nawet do agitacji politycznej. W broszurze „Ramię w ramię po równość”, polecanej jako pomoc dla nauczycieli i uczniów, zamieszczono poradę: „Pamiętaj o wyborach – głosuj na polityków wspierających prawa osób LGBT”. Tymczasem zgodnie z art. 108 par. 2 Kodeksu wyborczego tego typu kampania wyborcza na terenie szkół jest zabroniona.

Warto wspomnieć o jeszcze jednym kontrowersyjnym wątku. W tym roku organizatorzy postanowili nie rejestrować szkół biorących udział w lewicowej kampanii, a co za tym idzie, nie powstanie lista tychże placówek. Według nieoficjalnych informacji naszej redakcji ma to utrudnić identyfikację podmiotów, które zdecydowały się zorganizować tęczowy piątek.

Postanowiliśmy zwrócić się do Ministerstwa Edukacji Narodowej, aby dowiedzieć się, na jakich warunkach można przeprowadzić w szkole tego typu kampanię.

Co do zasady stanowczo podkreślamy, że obowiązkiem dyrektora szkoły jest uzyskanie zgody rodziców na działalność stowarzyszeń i organizacji na terenie placówki. Jeśli rodzice wiedzą o tym, że dziecko w szkole uczestniczy w wydarzeniu niezgodnym z ich wartościami, mają oni prawo wyrazić swój stanowczy sprzeciw. W razie wątpliwości mają również prawo zgłosić się do kuratorium oświaty. Rodzic ma prawo do decydowania o tym, jakie organizacje i z jakimi inicjatywami są obecne w szkole.
-przekazała nam Anna Ostrowska, rzecznik MEN.

Dodała również, że zgodnie z art. 86 ustawy Prawo oświatowe „w szkole i placówce oświatowej mogą działać stowarzyszenia i organizacje, z wyjątkiem partii i organizacji politycznych”.

Jest to możliwe, jeżeli celem statutowym działających w szkole stowarzyszeń i organizacji jest działalność wychowawcza albo rozszerzanie i wzbogacanie form działalności dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej szkoły lub placówki. Podjęcie działalności w szkole lub placówce przez stowarzyszenie bądź inną, poza polityczną, organizację wymaga zgody dyrektora, wyrażonej po uprzednim uzgodnieniu warunków tej działalności oraz po uzyskaniu pozytywnej opinii rady szkoły lub placówki i rady rodziców.
- mówi Anna Ostrowska.

Podkreśla również, że wszelkiego typu programy zawierające treści wychowawcze muszą być ustalane wspólnie z rodzicami i nauczycielami.

To rodzice mają prawo do decydowania o tym, jakie treści wychowawcze są przekazywane ich dzieciom w szkole. Treści te muszą być również zgodne z programem wychowawczo-profilaktycznym, uchwalanym przez radę rodziców.
- dowiedzieliśmy się od rzecznik resortu edukacji.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl