Po skandalicznych słowach Katza czas na ruch Izraela. "W tej chwili potrzebny jest gest z ich strony"

Zdjęcie ilustracyjne / Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

  

W tej chwili, żeby rozładować niedobre napięcie, potrzebny jest gest ze strony Izraela - powiedział wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk w rozmowie z dziennikarzami. - W interesie Izraela jest podjąć jednoznaczną reakcję na "skandaliczne" słowa Israela Katza - dodał.

Israel Katz, p.o. ministra spraw zagranicznych Izraela, odnosząc się w niedzielę do słów przypisanych przez media izraelskie premierowi Izraela Benjaminowi Netanjahu stwierdził: "Nasz premier wyraził się jasno. Sam jestem synem ocalonych z Holokaustu. Jak każdy Izraelczyk i Żyd mogę powiedzieć: nie zapomnimy i nie przebaczymy. Było wielu Polaków, którzy kolaborowali z nazistami i - tak jak powiedział Icchak Szamir (b. premier Izraela - PAP), któremu Polacy zamordowali ojca - +Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki+".

"W tej chwili krok należy do Izraela, żeby jednoznacznie przeciąć to niedobre napięcie, żeby je starać się rozładować, ale tu potrzebny jest gest ze strony Izraela"

- powiedział wiceszef MSZ dziś dziennikarzom. Dopytywany, czy potrzebne jest oświadczenie premiera Izraela, odparł, że nie chce wskazywać Izraelowi, "na jakim poziomie powinien odciąć się od tych słów".

"Sądzę po prostu, że ta reakcja powinna być jednoznaczna i to jest najważniejsze" - podkreślił.

Według niego "widać bardzo wyraźnie, że wybory w Izraelu niestety przesłaniają u niektórych polityków izraelskich myślenie propaństwowe i myślenie w kontekście dobrych relacji międzynarodowych".

"Są tacy politycy w Izraelu - przyjmuję to z ubolewaniem - którzy są gotowi na ołtarzu walki wyborczej położyć interes państwa i również dobrych relacji międzynarodowych. Mam nadzieję, że kampania nie będzie tego zaostrzać"

- powiedział wiceszef MSZ pytany o to, czy jest szansa na reakcję władz Izraela jeszcze przed wyborami parlamentarnymi w tym kraju.

"Natomiast to, z czym mamy do czynienie w tej chwili, jest zjawiskiem niepokojącym, tylko że to jest problem - chciałem na to jednoznacznie zwrócić uwagę - dzisiaj głównie Izraela. Każda godzina braku jednoznacznej reakcji władz izraelskich na te haniebne słowa jest problemem przede wszystkim dla Izraela. Z całego świata, również ze środowisk żydowskich, padają słowa potępienia w kierunku polityków izraelskich za tę wypowiedź. W interesie Izraela jest podjąć wreszcie jednoznaczną reakcję na nie" - oświadczył.

Wiceszef MSZ wyraził satysfakcję z jednoznacznego "stanowiska ambasador Mosbacher" wobec wypowiedzi tymczasowego ministra spraw zagranicznych Izraela.

"To jest stanowisko wspierające Polskę i oczekujące - podobnie jak i my oczekujemy - zdecydowanej reakcji na te niewłaściwe słowa, słowa skandaliczne. Pani ambasador też dostrzega, że ta wypowiedź była głęboko niewłaściwa"

- powiedział wiceminister.

Ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher napisała we wtorek na Twitterze: "Między bliskimi sojusznikami, takimi jak Polska i Izrael, nie ma miejsca na takie obraźliwe komentarze, jak wypowiedź izraelskiego ministra spraw zagranicznych Israela Katza". Dziś Mosbacher oceniła w rozmowie z dziennikarzami, że Katz powinien przeprosić za swoje słowa.

Dopytywany o stanowisko Departamentu Stanu USA, który według doniesień medialnych wezwał Polskę i Izrael "do znalezienia drogi do usłyszenia się nawzajem", wiceszef MSZ powiedział, że jest ono "bardziej wyważone".

"Rozumiem to. Nasi partnerzy amerykańscy nie chcą w żaden sposób zaogniać sytuacji, natomiast dostrzegli problem, który wynikł z wypowiedzi ministra Katza. Ten problem nie powstał z niczego, tylko z tej wypowiedzi i błędnych cytowań wcześniej dotyczących wypowiedzi premiera Netanjahu" - powiedział Szynkowski vel Sęk.

Informacyjna Agencja Radiowa podała w środę, że "Stany Zjednoczone wezwały Izrael i Polskę do podjęcia dialogu". "Zarówno Izrael, jak i Polska są naszymi ważnymi sojusznikami i przyjaciółmi. Wzywamy naszych sojuszników i przyjaciół do znalezienia drogi do usłyszenia się nawzajem, pójścia naprzód oraz kontynuowania bliskiej współpracy i dbania o wspólne interesy" - oświadczył Departament Stanu w stanowisku cytowanym przez IAR.

Szynkowski vel Sęk pytany, czy obecnie istnieje jakiś kontakt ze stroną izraelską, powiedział, że prowadzone są rozmowy na poziomie urzędników niższego szczebla.

"Cały czas rozmawiamy i mam nadzieję, że tę rozmowę ułatwi jednoznaczna reakcja władz izraelskich na te skandaliczne słowa, które padły w niedzielę" - zaznaczył.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Prognoza podziału mandatów po eurowyborach. Już wiadomo, kto raczej zadowolony nie będzie

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Parlament Europejski opublikował prognozę podziału miejsc. Wynika z niej jednoznacznie, że gdyby wybory do Parlamentu Europejskiego odbyły się w połowie kwietnia, Europejska Partia Ludowa (EPL) mogłaby liczyć na 24 proc. miejsc, a Socjaliści i Demokraci niespełna 20 proc. Przez brak brexitu zyskuje lewica. EPL nie ma specjalnych powodów do radości, bo choć wciąż pozostaje największą frakcją, to jej liczebność znacznie się zmniejszy, choćby w porównaniu z kończącą się kadencją. Prognoza nie pozostawia również złudzeń niektórym partiom politycznym w Polsce - spada poparcie dla Koalicji Europejskiej.

Prognoza przygotowana została w oparciu o dane z badań opinii publicznej w 28 krajach opublikowanych do 15 kwietnia.

Po raz pierwszy analitycy przygotowujący te raporty założyli, że w majowych eurowyborach weźmie udział Wielka Brytania. Przywódcy unijni na szczycie 10 kwietnia zgodzili się na przedłużenie brexitu do końca października, pod warunkiem przeprowadzenia przez Zjednoczone Królestwo wyborów do Parlamentu Europejskiego. Zmienia to nieco jego skład, bo część mandatów przypadająca Brytyjczykom miała być rozdysponowana pomiędzy państwa członkowskie.

Prognoza Parlamentu Europejskiego przewiduje, że EPL, do której należą europosłowie PO i PSL, będzie mieć 180 przedstawicieli (wobec 217 obecnie). Poprzednie badanie z końca marca dawało ugrupowaniu 188 miejsc. Największe spadki w liczbie europosłów EPL szykują się we Francji (minus 7 mandatów), Polsce i na Słowacji (po minus 5), we Włoszech, Hiszpanii, Niemczech i Czechach (po 4 mandaty mniej niż obecnie). EPL zyska za to w Grecji, gdzie może liczyć na cztery dodatkowe mandaty. Choć EPL pozostanie najliczniejszą frakcją, to jej reprezentacja w PE znacząco zmaleje w porównaniu z kadencjami 2009-2014 oraz 2014-2019.

Druga pod względem wielkości ma być grupa Socjalistów i Demokratów (S&D), w której z Polski zasiadają europosłowie SLD. PE szacuje, że będzie ona liczyć 149 osób. Z danych z końca marca wynikało, że frakcja ta będzie liczyła 142 osoby. Ten wzrost w liczbie mandatów wynika z dobrego rezultatu w badaniu brytyjskiej Partii Pracy, której aż 19 przedstawicieli ma zasilić S&D. Laburzyści mogą liczyć na 26 proc. poparcia, podczas gdy rządzący w Wielkiej Brytanii konserwatyści na 16,5 proc. Po 13,5 proc. głosów mają zebrać Partia Brexitu i eurosceptyczny UKIP, natomiast Liberalni Demokraci i Zieloni odpowiednio 9 i 7 proc.

Ze względu na tymczasowy brak brexitu zyskać mają też Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR), w których zasiadają europosłowie PiS. Zgodnie z najnowszą prognozą EKR ma liczyć 66 miejsc. Poprzednie badanie dawało frakcji 52 europosłów.

Większą frakcją ma być jednak Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE), które ma obsadzić co 10. fotel w PE (76 mandatów). Obecnie liberałowie mają 68 europosłów.

Dwie eurosceptyczne grupy - Europa Narodów i Wolności (EFN) i Europa Wolności i Demokracji Bezpośredniej (EFDD) - mają obsadzić łącznie 14,3 proc. miejsc, czyli o 3,8 punktu procentowego więcej niż obecnie.

Z kolei Zieloni mają mieć 6,1 proc. mandatów (praktycznie bez zmian w porównaniu ze stanem obecnym), a skrajnie lewicowa grupa Zjednoczonej Lewicy Europejskiej (GUE) 6,1 proc. (również praktycznie bez zmian.)

W Polsce największym poparciem przed eurowyborami cieszy się PiS - 40,6 proc. - co daje tej partii 23 mandaty, przed Koalicją Europejską - 36,3 proc. - co przekłada się na 21 miejsc. Na trzecim miejscu uplasowała się Wiosna z poparciem szacowanym na 8,3 proc. (cztery mandaty), a następnie Kukiz '15 (5,5 proc., trzy mandaty). Pod progiem wyborczym znalazła się Konfederacja KORWIN Braun Liroy Narodowcy (4,1 proc.) oraz Koalicja Lewica Razem (2,9 proc.).

[polecam:https://niezalezna.pl/268103-lewandowski-w-szoku-po-sondazu-dla-polityki-europosel-po-ma-nadzieje-ze-to-incydent]

Dane opierają się na selekcji sondaży przeprowadzonych przez krajowe instytuty badawcze w państwach członkowskich i zebranych na zamówienie PE przez agencję Kantar Public. Dane dotyczące Polski stanowią średnią z sześciu sondaży: Estymatora (z 13 kwietnia), Katar (12 kwietnia), IBRIS (11 kwietnia), Kantar (10 kwietnia), Pollster (07 kwietnia) oraz IBRIS (02 kwietnia).

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl