"Czarne lustro: Bandersnatch": śmiertelnie poważna zabawa. RECENZJA

Magdalena Fijołek

Dziennikarka w dziale Kultura portalu niezalezna.pl

Kontakt z autorem

  

"Czarne lustro: Bandersnatch" to kolejna odsłona cyklu, który doczekał się okazałej rzeszy fanów na całym świecie. Tym razem Charlie Brooker i Annabel Jones, twórcy netfliksowego hitu, zamiast serialu, zaproponowali film. Nie byliby jednak sobą, gdyby stworzyli "normalny" film - dlatego "Czarne lustro: Bandersnatch" przypomina raczej interaktywny performance i hybrydę kina z grą komputerową, niż klasyczną produkcję.

Tytułowy "Bandersnatch" to tzw. powieść paragrafowa, w której to czytelnik, wybierając poszczególne paragrafy, decyduje o tym, co dalej wydarzy się w książce. Bohaterem filmu jest młody programista Stefan Butler (Fionn Whitehead). Chłopak jest tak zafascynowany wizją samodzielnego kreowania fabuły, że postanawia na podstawie książki stworzyć grę komputerową. Szybko okaże się, że praca nad grą stanie się jego obsesją, a granica między pełną alternatywnych scenariuszy opowieścią, a rzeczywistością ulegnie zatarciu. 

Jak widać, fabuła nowego "Czarnego lustra", choć bardzo pomysłowa, jest dosyć prosta. Ale zdecydowanie nie o nią tu chodzi. Znacznie większych emocji dostarcza forma, w jakiej zaprojektowano film. Okazuje się, że w filmie, podobnie jak w książce (i grze)  "Bandersnatch", to odbiorca może zdecydować o tym, co dalej się wydarzy. Tym samym, za pomocą jednego kliknięcia pilotem, użytkownicy Netfliksa wybierają scenariusz, według którego potoczą się losy bohatera. A wybory te bywają naprawdę różne - od decyzji dotyczącej tego, jakiej piosenki ma posłuchać bohater, aż po to, czy powinien napić się herbaty, czy... zabić własnego ojca. Efekt dopełniają wypowiedzi głównego bohatera, który zdradza, że czuje się "sterowany". 

Całość składa się na bardzo ciekawy, interaktywny eksperyment socjologiczny. Presja, by samemu zdecydować o kolejnych krokach bohatera wytwarza napięcie i niejako utrudnia wczucie się w fabułę z perspektywy widza, sprawiając raczej wrażenie, że sam jesteśmy uczestnikami zdarzeń. Możemy przyjąć dowolną strategię i albo działać na korzyść bohaterów, albo wcielić się w bezwzględnego i pałającego żądzą zniszczenia demiurga, który pociąga sznurkami w taki sposób, by doprowadzić postaci do upadku. 

"Bandersnatch", podobnie jak poprzednie produkcje z serii "Czarne lustro", stawia pytania o granice między rzeczywistością, a światem wirtualnym, sugerując, że wolna wola bywa zaledwie złudzeniem. "Nihil. novi" - chciałoby się rzec, choć oddanie widzom władzy nad losami bohaterów pozwala bardziej autentycznie (i wręcz dotkliwie) doświadczyć skutków ludzkich błędów. Oglądając "Bandersnatch", miałam wrażenie powrotu do popularnego w latach 90-tych programu "Decyzja należy do ciebie", w którym to obecni w studio i głosujący przed telewizorami widzowie decydowali o zakończeniu "z życia wziętej" historii. Czy odważycie się wejść w świat gry  "Bandersnatch", w której jeden fałszywy ruch spowoduje nieodwracalne zmiany w życiu bohatera, a Was - co najwyżej przyprawi o ból głowy? Decyzja należy do Was.

Ocena: 6,5/10

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Filmweb.pl, naekranie.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Zwolennicy vs przeciwnicy jedności kraju. Tygodniowe burdy kosztowały już miliony euro WIDEO

zdjęcie ilustracyjne / print screen @CataloniaHelp1

  

Kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców Katalonii wzięło dziś udział w Barcelonie w marszu na rzecz jedności Hiszpanii. Uczestnicy wydarzenia skandowali hasła przeciwko separatystycznym dążeniom regionu. Jednak wieczorem na ulicach miasta znów pojawili się zwolennicy oddzielenia się Katalonii. W efekcie trwających ponad sześć dni zamieszek, organizowanych przez katalońskich separatystów w Barcelonie, straty szacowane są na ponad 2,5 mln euro.

Marsz zgromadził wielu polityków ugrupowań centroprawicowych reprezentowanych w Kongresie Deputowanych, takich jak Partia Ludowa, Ciudadanos i Vox. Większość uczestników zgromadzenia pojawiło się z flagami Hiszpanii. Skandowano też hasła przeciwko separatystom oraz regionalnemu rządowi Quima Torry.

Przemawiający do tłumu szef Ciudadanos Albert Rivera wezwał socjalistyczny rząd Hiszpanii Pedra Sancheza do szybkich działań służących uspokojeniu sytuacji w Katalonii. Zaznaczył, że w efekcie rozpoczętych 14 października zamieszek w regionie panuje atmosfera lęku oraz niepewności.

- Ludzie boją się wyjść z domu, żeby odprowadzić dzieci do szkoły, czy iść otworzyć firmę (…). Potrzebujemy rządu, który chroni słabych

- powiedział pochodzący z Barcelony Rivera.

W efekcie trwających ponad sześć dni zamieszek w Barcelonie straty szacowane są na ponad 2,5 mln euro. W sobotę władze spółek transportowych poinformowały, że wartość zniszczonej infrastruktury metra, autobusów oraz przystanków autobusowych przekracza 210 tys. euro.

Dziś szef hiszpańskiego MSW Fernando Grande-Marlaska poinformował, że blisko połowę spośród około 600 rannych w zamieszkach w Katalonii stanowią policjanci. Stwierdził, że wszystkie policyjne formacje w Katalonii są zdeterminowane, by położyć kres przemocy i że będą działać stanowczo, aby zaprowadzić ład na ulicach miast regionu.

Z informacji MSW Hiszpanii wynika, że za zamieszkami w Katalonii stoi grupa około 400 aktywistów separatystycznych. Część z nich związana jest z radykalną organizacją pod nazwą Rada Obrony Republiki (CDR), która domaga się natychmiastowego ogłoszenia niepodległości Katalonii.

Dziś szef autonomicznego rządu Katalonii Torra wezwał po raz kolejny premiera Sancheza do rozmów na temat możliwości rozwiązania kryzysu w Katalonii. Odmówił jednak oczekiwanej przez Madryt deklaracji potępiającej sprawców zamieszek w regionie.

Protesty w Katalonii rozpoczęły się kilka godzin po poniedziałkowym skazaniu przez hiszpański Sąd Najwyższy dziewięciorga separatystycznych polityków z regionu na kary więzienia od 9 do 13 lat. Byli oni oskarżeni w trwającym od lutego procesie w związku z organizacją nielegalnego referendum niepodległościowego w Katalonii w 2017 roku.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl