USA krytykują panele słoneczne Huawei

zdjęcie ilustracyjne / Aleksandr1984 CC0

  

Amerykańscy politycy wyrazili zaniepokojenie możliwymi zagrożeniami dla sieci elektrycznej USA, jakie mogą stanowić panele słoneczne i podległy im sprzęt elektryczny dostarczany przez chińską firmę Huawei - podał dziś dziennik „Financial Times”.

Przedstawiciele Izby Reprezentantów obawiają się, że sprzęt zarządzający energią słoneczną mógłby zostać zhakowany i spowalniać lub nawet przerwać dostawy prądu.

Kongresmen Tom Marino z Pensylwanii w liście do ministra energetyki Ricka Perry'ego zaznaczył, że jest zaniepokojony udziałem firmy Huawei w wielkoformatowym i domowym rynku energii słonecznej, co może jego zdaniem stanowić zagrożenie dla infrastruktury państwa.

Członek komisji Izby Reprezentantów ds. energii i handlu Bob Latta w swojej wypowiedzi podkreślił wagę bezpieczeństwa sieci energetycznej kraju i czujności wobec używanego w niej sprzętu. Wskazał ponadto na udokumentowane próby zhakowania tej infrastruktury przez obce siły rządowe.

Kongresmen Jerry McNerney z Kalifornii stwierdził, że kraj „sam wystawia się na zagrożenie”, jeśli używa sprzętu pochodzącego od niegodnych zaufania dostawców. Przypomniał o ostrzeżeniach państwowych agencji wywiadowczych dotyczących Huaweia. McNerney wezwał prezydenta Donalda Trumpa, by zmusił chińską firmę do wyjawienia dokładnych informacji o podzespołach składających się na urządzenia energii słonecznej sprzedawane na terenie USA.

Jak informuje „FT”, Huawei ma w USA ok. 20 proc. udziału w rynku falowników solarnych sprzedawanych mniejszym firmom. Urządzenia te pozwalają na przenoszenie wygenerowanego przez panele słoneczne prądu do ogólnej sieci energetycznej. Falowniki zapewniają też informacje do osób trzecich o ilości energii, jaka przez nie przepływa. To właśnie ta funkcja wzbudziła zaniepokojenie o możliwość zdalnego dostępu i potencjalnego wyłączenia podzespołu.

- Nie ma dowodów na większą podatność na "złamanie" naszych urządzeń niż innych firm działających na rynku. Osobiście nie słyszałem także o szczegółowych zarzutach tego typu wobec firmy - powiedział dyrektor ds. bezpieczeństwa Huawei USA Andy Purdy. - Wszystkie nasze działania w USA prowadzone są w zgodzie z zasadami cyberbezpieczeństwa - dodał szef oddziału energii słonecznej Huawei USA Bates Marshall.

W środę ponadpartyjna grupa kongresmenów przedstawiła projekty ustaw, które przewidują zakaz sprzedaży produkowanych w USA czipów i innych komponentów koncernom Huawei Technologies, ZTE Corp i innym chińskim firmom naruszającym amerykańskie sankcje lub przepisy kontroli eksportu. Analitycy cytowani przez „FT” wskazują, że ustawa może mocno uderzyć w globalne interesy Huaweia.

Dziennik „Wall Street Journal” poinformował w środę, powołując się na źródła zbliżone do sprawy, że amerykańska prokuratura prowadzi wstępne dochodzenie dotyczące kradzieży tajemnic handlowych z amerykańskiego oddziału firmy T-Mobile i jest możliwe, że wkrótce wniesiony zostanie akt oskarżenia.

Sprawa ograniczeń dla Huaweia i ZTE traktowana jest w USA jako coraz bardziej nagląca, bo amerykańscy dostawcy internetu szukają partnerów do budowy sieci 5G. W sierpniu przyjęto już ustawę zakazującą jednostkom amerykańskiej administracji korzystania ze sprzętu obu firm.

Pod koniec grudnia informowano, że prezydent USA Donald Trump rozważa wydanie rozporządzenia wykonawczego, które ze względów bezpieczeństwa narodowego zabroniłoby amerykańskim firmom używania sprzętu chińskich firm telekomunikacyjnych Huawei i ZTE.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Na czym polega polityczna gra emerytowanych generałów?

zdjęcie ilustracyjne / Fot. por. Robert Suchy/CO MON

  

Na początku kwietnia Żandarmeria Wojskowa zatrzymała gen. Lecha M. – byłego dowódcę generalnego rodzajów sił zbrojnych. M. usłyszał zarzut m.in. przywłaszczenia mienia znacznej wartości w związku z organizacją pokazów lotniczych Air Show w Radomiu. Niektórzy emerytowani generałowie postanowili „wziąć w obronę” Lecha M. O grach emerytowanych generałów Dorota Kania rozmawiała z byłym szefem SKW, Piotrem Bączkiem.

Były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego przybliżył mechanizm działania środowiska emerytowanych generałów.  

Gen. Różański na swoim Twitterze pół roku temu napisał, że utworzenie bazy amerykańskiej w Polsce stwarza potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa. (...) Było kilka spotkań czy konferencji organizowanych przez to środowisko. To środowisko stanowi zaplecze dla obecnej opozycji. Zaplecze w zakresie systemu bezpieczeństwa, obronności.
- mówił były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Piotr Bączek w programie „Koniec systemu” w Telewizji Republika.
 
W dalszej części programu Piotr Bączek zwrócił uwagę na kilka dziwnych „zbiegów okoliczności”.
 
Mieliśmy tego przykład na samym początku kadencji obecnego Sejmu, w Centrum Eksperckim Kontrwywiadu NATO. W tychże pomieszczeniach znaleziono interpelacje poselskie, które były m. in. w tym samym czasie wygłoszone przez posłów opozycji, posłów Platformy Obywatelskiej. (…) Poseł Brejza jest znany z tworzenia takich pytań, w różnym zakresie. Zapewne i w tej sprawie czuł się kompetentny.
- mówił były szef SKW.

W mundurach Bundeswehry

W „Raporcie z weryfikacji WSI” znalazł się opis operacji „Z”, którą rozpoczęto po sygnałach świadczących o założeniu rezydentury obcego wywiadu w Polsce. Chodziło o ustalenie charakteru nieformalnych kontaktów dowództwa jednej z jednostek wojskowych z A.B. – urodzonym w Polsce obywatelem RFN, który w przeszłości był najprawdopodobniej współpracownikiem Stasi. Był on często zapraszany na imprezy z udziałem oficerów. Jak czytamy w Raporcie, „na imprezie zorganizowanej przez płk. M.G. i mjr. M.R. [chodzi o gen. Mirosława Różańskiego] na terenie tzw. willi generalskich A.B. wraz ze swoją żoną F.Z. podczas – jak zanotowano w aktach – »zwykłej libacji alkoholowej« paradowali w mundurach Bundeswehry w obecności całkowicie pijanych oficerów Wojska Polskiego”.

Generał ze „złotego funduszu”

Na początku lat 80. gen Wojciech Jaruzelski powołał tzw. złoty fundusz, czyli Fundusz Przyspieszonego Rozwoju. Trafili do niego młodzi ludzie, wyselekcjonowani na początku lat 80. z kadry oficerskiej jako ci, którzy będą w przyszłości dowodzili polską armią. Wojsko miało czuwać nad ich rozwojem i przygotowaniem do roli dowódców. Ta grupa miała przywileje finansowe, zapewnioną możliwość szkoleń i drogę awansu. W wojskowych służbach specjalnych PRL nazywano ich „kadrą perspektywiczną”. Do tej kadry trafił właśnie Mirosław Różański. Został on powołany do wojska we wrześniu 1982 roku. Rozpoczął naukę w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu i wstąpił do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, w której był do czasu jej rozwiązania, czyli do 1990 roku.

Więcej na ten temat w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl