Wyraźny głos z Waszyngtonu: "Fort Trump to priorytet naszej współpracy". Sprawa nabiera tempa

Pentagon / pixabay.com/CC0/12019

  

Usłyszałem zapewnienia, że projekt Fort Trump to priorytet naszej współpracy; uzgodniliśmy, że prace grupy roboczej ws. zwiększenia obecności wojsk USA przyspieszą - oświadczył minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak po rozmowie telefonicznej z pełniącym obowiązki sekretarza obrony USA Patrickiem M. Shanahanem.

Tematem rozmowy - jak poinformowało w komunikacie Ministerstwo Obrony Narodowej - były relacje polsko-amerykańskie, w szczególności projekt zwiększenia obecności wojsk USA w Polsce. Resort zaznaczył, że do rozmowy doszło z inicjatywy Shanahana.

Podczas rozmowy telefonicznej omówiono kalendarz prac związanych ze wzmocnieniem obecności wojsk USA w Polsce. Rozmówcy uzgodnili, że prace grupy roboczej, która ustala szczegóły tej inicjatywy, zostaną przyspieszone 

- zaznaczyło ministerstwo.

W komunikacie podkreślono ponadto, że rozmowy bilateralne obu polityków odbędą się podczas spotkania ministrów obrony państw NATO w Brukseli w połowie lutego.

Do rozmowy z Shanahanem nawiązał na Twitterze również sam Błaszczak.

Dobra rozmowa telefoniczna z Patrickiem M. Shanahanem @DepSecDef. Usłyszałem zapewnienia, że projekt #FortTrump to priorytet naszej współpracy. Uzgodniliśmy, że prace grupy roboczej ws. zwiększenia obecności wojsk USA przyspieszą. Nasze spotkanie zaplanowaliśmy na luty w Brukseli 

- napisał.

Obowiązki sekretarza obrony Shanahan pełni od 1 stycznia po tym jak w grudniu swoją rezygnację ogłosił dotychczasowy sekretarz obrony James Mattis. Wcześniej Shanahan pełnił funkcję wiceszefa Pentagonu.

Swoją decyzję Mattis argumentował tym, że prezydent Trump może mianować stanowisko sekretarza obrony osobę, której poglądy są bardziej zbieżne z jego własnymi.

Mattis zrezygnował dzień po tym, jak prezydent Trump podjął decyzję o wycofaniu sił USA z Syrii, uzasadniając ją interesem Stanów Zjednoczonych oraz tym, że siły koalicji walczącej z Państwem Islamskim "całkowicie je pokonały". Zdaniem krytyków tej decyzji stanowi ona ustępstwo wobec syryjskiego dyktatora Baszara el-Asada oraz władz w Moskwie i Teheranie, które od dawna rywalizują o wpływy w Syrii i w całym regionie Bliskiego Wschodu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dzieci terrorystów wrócą do domu

Zdjęcie ilustracyjne / By Zdjęcie to zostało zrobione przez użytkownika Radosław Drożdżewski (Zwiadowca21) - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=43196962

  

Ośmioro dzieci i wnuków pochodzących z Australii bojowników dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS), którzy zginęli w Syrii, zostało wywiezionych z tego kraju i trafi do Australii - poinformował dzisiaj premier Scott Morrison.

Szef rządu przekazał, że dzieci są pod opieką przedstawicieli rządu. Nie podał ich nazwisk ani kiedy należy spodziewać się ich przyjazdu do Australii.

Według doniesień mediów wśród repatriowanej ósemki jest pięcioro dzieci i wnuków urodzonego w Sydney terrorysty Khaleda Sharroufa oraz troje dzieci bojownika IS Yasina Rizvica z Melbourne. Obaj mężczyźni i ich żony zginęli w konflikcie.

Dziennik "The Australian" podał, że dzieci zostały przewiezione przez organizację pomocową z Syrii do Iraku.

"Te dzieci wracające do Australii mają teraz szanse. Nie można obwiniać ich za zbrodnie ich rodziców" - powiedział Morrison dziennikarzom.

Zapewnił, że zostanie im zapewniona opieka, dzięki której "będą mogły prowadzić szczęśliwe życie w Australii".

"Mieli straszny start w życiu z powodu szokujących decyzji podjętych przez ich rodziców. W Australii znajdą swój dom i jestem pewny, że zostaną dobrze przyjęci przez Australijczyków i w rezultacie będą wiedli dobre i szczęśliwe życie"

- dodał premier.

Teściowa Sharroufa kilkakrotnie wszczynała akcje mające sprowadzić dzieci jej zięcia do kraju i prowadziła kampanię na rzecz rządowej interwencji w tej sprawie.

Według krajowego nadawcy ABC najstarsza z ósemki dzieci, 18-letnia Zaynab Sharrouf, jest w ciąży i spodziewa się swojego trzeciego dziecka. Do kraju ma powrócić wraz z dwójką swoich dzieci w wieku 3 i 2 lat, a także z 16-letnią siostrą i 8-letnim bratem. Pozostała trójka repatriowanych to dwaj synowie i córka Rizvica w wieku od 6 do 12 lat.

Cytowany przez agencję AP ekspert Clarke Jones wskazał, że dzieci będą potrzebowały opieki psychologicznej po przebytej traumie, a z racji możliwej radykalizacji mogą być w Australii celem ataków.

Khaled Sharrouf zaszokował świat w 2014 roku, zamieszczając w internecie zdjęcie swojego młodego syna, trzymającego w rękach oderwaną od ciała głowę syryjskiego żołnierza.

Mat Tinkler z organizacji dobroczynnej Save the Children Fund twierdzi, że w obozach dla uchodźców w Syrii przebywa co najmniej 50 australijskich kobiet i dzieci. Jego zdaniem wszystkie te osoby powinny zostać sprowadzone do kraju.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl