„Zabawa zabawa”, to nie „Pod mocnym aniołem” Wojciecha Smarzowskiego, gdzie bohaterowie mieszkają w brzydkich klitkach i ostatnie pieniądze wydają na najtańszy płyn z procentami. To opowieść o szanowanych, ambitnych i atrakcyjnych kobietach, które zaczynają wieczór od picia drogich alkoholi w eleganckich lampkach, a kończą w wiacie garażowej na odludziu z obcym mężczyzną. Ale nie ten upadek wstrząsa najbardziej. Finalnie kobiety kończą karierę, na którą ciężko pracowały całe życie, proszą o seks, mimo że powinny cieszyć się powodzeniem, i co najgorsze, niszczą życie swoich dzieci. Bez względu na to, czy mają one 8 lat, czy 40. Ten ostatni element Kinga Dębska traktuje w swoim filmie szczególnie poważnie. Wstyd dziecka spowodowany kompromitacją pijanej matki to obraz równie bolesny, jak ten, w którym chirurg pod wpływem alkoholu operuje małą pacjentkę. Kolejny drink w delikatnej kobiecej dłoni staje się równie niebezpieczny, jak skalpel w dłoni pijanego lekarza.

Reakcje choćby najbardziej wspaniałych i dobrodusznych mężczyzn na widok alkoholiczek są niczym zimny prysznic. Nie tylko dla bohaterek filmu, ale chyba też dla kobiet wbitych w kinowe fotele. „Napij się, będziesz milsza” – mówi zniesmaczony i zażenowany chłopak. Naszyjnik z pereł coraz mniej pasuje do dwóch kieliszków pięćdziesiątki. Szkody, jakie w funkcjonowaniu rodziny wyrządza ten jeden łyk za dużo, potrafią być nieodwracalne. Kiedy z odwyku ucieka niedogolony alkoholik, jakoś to nie wzrusza. Gdy wymyka się z niego szanowana pani prokurator, do której nie chce się przytulić syn, to już nieco inna historia.

Kinga Dębska dość brutalnie rozprawia się ze stereotypem, że to mężczyzna zostawia najbliższych, wybierając kieliszek. Agata Kulesza, Dorota Kolak i Maria Dębska wcielają się w kobiety bardzo poważnie chore. Ich choroba jest tragiczna. Bo o ile wyleczenie „tradycyjnej” przypadłości zdrowotnej zależy od dobrych lekarzy, o tyle wyjście z alkoholizmu możliwe jest tylko dzięki choremu, który musi zrobić ten pierwszy krok, a potem kolejny. A ekskluzywne szpilki i łóżko z drogim materacem jakoś szczególnie trudno jest zamienić na gumowe klapki i pryczę w ośrodku odwykowym... Prawda?