To nie koniec problemów Zdanowskiej. W prokuraturze jest już kolejne zawiadomienie

Hanna Zdanowska / Jan Środa/Gazeta Polska

  

Hanna Zdanowska nie może spać spokojnie... Łódzki radny Łukasz Magin z Prawa i Sprawiedliwości złożył w prokuraturze zawiadomienie w sprawie podejrzenia wprowadzania w błąd mieszkańców przez prezydent Łodzi, co do możliwości objęcia przez nią funkcji prezydenta miasta po wygranych wyborach. Jak przekonuje Magin, głos na Zdanowską, to głos stracony.

Magin przed wejściem do Prokuratury Okręgowej w Łodzi, gdzie skierował swoje doniesienie powiedział, że "zawiadomienie dotyczy podejrzenia popełnienia przestępstwa przez Hannę Zdanowską w związku z publicznie przekazywanymi przez nią informacjami, które nie są prawdziwe".

- Będę w nim mówić o potencjalnym naruszeniu zasad dotyczących urzędników samorządowych i funkcjonariuszy publicznych, które są opisane w Kodeksie karnym art. 231 par. 1 – wskazał.

Zdaniem radnego PiS prezydent Zdanowska "usiłuje wmówić łodzianom, że będzie mogła skutecznie sprawować urząd prezydenta miasta Łodzi".

- Pojawiają się w jej ustach opinie, że w najbliższych wyborach może swobodnie kandydować, a następnie sprawować urząd prezydenta Łodzi. Tym samym odbiera czynne prawo wyborcze wielu łodzianom, którzy w to wierzą. Tymczasem głos oddany 21 października na Hannę Zdanowską jest głosem straconym, bo pani prezydent nie będzie mogła objąć mandatu i wykonywać tej funkcji, co wynika z art. 6 ustawy o pracownikach samorządowych. Osoba skazana prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo, które zostało popełnione umyślnie i ścigane z oskarżenia publicznego nie może być zatrudniona w żadnym urzędzie na terenie Polski. Łódź nie stanowi żadnego wyjątku – dodał radny.

Pod koniec września w sądzie II instancji Zdanowska została uznana winną poświadczenia nieprawdy w dokumentach w celu uzyskania kredytu przez jej partnera, za co skazano ją na 20 tys. zł grzywny. Orzeczenie jest prawomocne.

Zdaniem Magina mimo że Kodeks wyborczy pozwala Zdanowskiej na start w wyborach, jest to "wyrzucanie pieniędzy publicznych w błoto", ponieważ od momentu wydania w jej sprawie wyroku przez sąd II instancji "Hannę Zdanowską należy uznać za przestępcę".

Przed łódzką prokuraturą zjawił się także przedstawiciel Komitetu Wyborczego Wyborców H. Zdanowskiej Bartosz Domaszewicz (PO), który postanowił złożyć zawiadomienie o rzekomo... fałszywym zawiadomieniu radnego PiS.

- W imieniu Komitetu składam zawiadomienie z art. 203 Kodeksu karnego o fałszywym zawiadomieniu, które przed chwilą złożył pan radny Magin. Myślę, że zdaje on sobie sprawę, że informacje, które przekazuje pani prezydent są zgodne z prawdą, a tym samym zawiadamia prokuraturę o przestępstwie, które nie wystąpiło. Dodam, że już raz w roku 2014 pan radny został przez sąd uznany za kłamcę - podkreślił Domaszewicz.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Afera wyborcza w Olsztynie: z komisji wyborczej zginęło 399 kart do głosowania!

/ Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

W obwodowej komisji wyborczej przy ul. Warszawskiej w Olsztynie zginęło 399 kart do głosowania. "Czy zostały one użyte w wyborach, okaże się po podliczeniu wyników we wszystkich obwodowych komisjach w mieście" - powiedział dyrektor delegatury KBW w Olsztynie Piotr Sarnacki.

Jak poinformował dyrektor olsztyńskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego Piotr Sarnacki, obwodowa komisja wyborcza w Olsztynie, która pracowała w siedzibie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad przy ul. Warszawskiej, stwierdziła brak 399 kart do głosowania. O sprawie jest już powiadomiona policja, która prowadzi w tej sprawie czynności wyjaśniające oraz komisarz wyborczy. Karty były ostemplowane.

"Na razie trudno stwierdzić, czy karty, których nie ma, zostały użyte w głosowaniu. To się okaże, gdy wszystkie obwodowe komisje w Olsztynie podliczą wyniki. Wtedy będzie można stwierdzić, czy liczba kart wydanych do głosowania i kart wyjętych z urn jest taka sama, czy nie"

- wyjaśnił Sarnacki.

Sarnacki przyznał, że zakładane są dwa scenariusze zdarzenia: że ktoś karty wyniósł z lokalu i ich nie użył, jak i taki, że karty zostały wyniesione i użyte w wyborach. W przypadku tego drugiego scenariusza, prawdopodobnie dojdzie do protestu wyborczego i wówczas sąd zdecyduje, czy miało to wpływ na wynik wyborów, czy nie.

Sarnacki powiedział, że z dotychczasowych ustaleń wynika, iż około godz. 17 przewodnicząca komisji przy ul. Warszawskiej stwierdziła, że "kupka z kartami do głosowania jest jakaś dziwnie mniejsza". Komisja kilka razy przeliczała karty i szukała brakujących, jednak ich nie odnaleziono. W ocenie Sarnackiego brak tylu kart nie może być pomyłką przy ich przeliczaniu. "Czasem dochodzi do sklejenia się dwóch czy trzech kart, ale nie aż tylu" - wyjaśnił dyrektor Krajowego Biura Wyborczego w Olsztynie.

Założono, że karty z komisji wyborczej zostały wyniesione od rana do godz. 17. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl