"Wyczyścimy niebo nad kanałem La Manche, a  potem prosto do  Polski”. Stali się legendą jeszcze w  czasie, gdy siali postrach w  szeregach Luftwaffe. Piloci Dywizjonu 303 zestrzelili 126 maszyn znienawidzonego wroga, tracąc ośmiu pilotów. Spektakularny wynik przeszedł do  historii. Brytyjczycy, choć początkowo podchodzili do  naszych lotników z  dużym dystansem, szybko okrzyknęli ich najlepszymi pilotami na  świecie. „Urodziliście się wojownikami” –  mówi w  filmie do polskich pilotów brytyjski dowódca. A  co  trzeba było zrobić, by  poderwać dziewczynę w  brytyjskiej knajpie? Włożyć mundur z  napisem „Poland”.

Aniołowie zemsty. Tak o  pilotach mawiali rodacy w  okupowanym kraju, do  których dochodziły wieści o  bohaterskich wyczynach naszych lotników. Film bezsprzecznie oddaje im hołd. Jest znakomitą lekcją historii nie tylko dla uczniów. I  tak powinien być traktowany. Okazuje się też, że 14 mln  zł wystarczyło, by  zrobić film z  dobrymi efektami specjalnymi i  wystarczającą liczbą scen batalistycznych. Produkcja jest znakomita na  każdej płaszczyźnie. Choć nie ma  tu  efektów specjalnych, które można zestawić z  wyczynami amerykańskiego kina historycznego w  stylu „Dunkierki”, to  jednak zabiegi polskich speców od  efektów są  wystarczające (z  pewnością lepsze od  tych w  konkurencyjnym „303. Bitwa o Anglię”). Do  tego produkcja jest pełna detali. Słyszymy, jak trzeszczą kabiny pilotów podczas walk i  akrobacji.

W  sceny fabularne znakomicie wpisane są  elementy archiwalne. To  zadanie wysokiego ryzyka, ale filmowcy wyszli z niego obronną ręką. Użyli wspomnianych archiwaliów po  prostu wzorowo. Akcenty dramaturgiczne rozłożone są  bardzo precyzyjnie. Mimo wartkiej akcji twórcy znajdują miejsce na  pokazanie tła historycznego, osobistych dylematów bohaterów, złożoności dramatycznych sytuacji.

Ten film jest po  prostu dobrym kinem o  bohaterstwie Polaków. Z  odpowiednimi proporcjami tak patosu, jak i  dystansu do  niego. Film ma  jasno określone misję i  cel. Buduje poczucie dumy narodowej. Brzmi trochę jak opis kina amerykańskiego tego gatunku? I bardzo dobrze.  – Dziękuję Wam za serce, które bije z ekranu  – powiedział do  twórców podczas premiery reżyser Denis Delić. Długo czekaliśmy na  taki film.