Ewy Gawor broni nie tylko HGW. Współpracownik Urbana: "Zostawiłbym ją na stanowisku"

/ Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

  

– Gdybym wygrał wybory na prezydenta Warszawy, to dyrektor stołecznego Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Ewa Gawor zostałaby na stanowisku i byłaby przykładem dla innych urzędników – podkreślił kandydat SLD na prezydenta stolicy Andrzej Rozenek, wicenaczelny tygodnika "Nie" Jerzego Urbana. Zdaniem Rozenka, skoro Gawor "pracowała w tej zacnej instytucji, która przygotowała bazę PESEL, to tym bardziej należy ją pochwalić, a nie ganić".

Gawor - szefowa Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu m. st. Warszawy - była podporucznikiem MO, absolwentką Wyższej Szkoły Oficerskiej im. Feliksa Dzierżyńskiego oraz pracownikiem Departamentu PESEL MSW. Objęła ją ustawa dezubekizacyjna pozbawiająca SB-eków przywilejów emerytalnych

– ujawnił Sławomir Cenckiewicz w "Gazecie Polskiej".

Według informacji "Gazety Polskiej" Ewa Gawor, która rozwiązała Marsz Powstania Warszawskiego organizowany przez środowiska narodowe, ukrywała fakt, że była funkcjonariuszem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Czesława Kiszczaka. 

CZYTAJ WIĘCEJ: "Gazeta Polska" UJAWNIA: urzędniczka, która rozwiązała Marsz Powstania Warszawskiego, była funkcjonariuszką Kiszczaka!

UWAGA! W najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska" (dostępnym od dzisiaj!) Maciej Marosz ujawnia nowe nazwiska dworu powstałego wokół Ewy Gawor, kierującej instytucją mającą zapewniać bezpieczeństwo stolicy. Świta zaufanej prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz to funkcjonariusze MSW, SB, ZOMO, wyszkoleni na uczelniach przygotowujących esbeków do fachowej walki z wrogami systemu totalitarnego.

Andrzej Rozenek, kandydat SLD na prezydenta Warszawy, pytany dzisiaj w Polskim Radiu 24, czy gdyby wygrał wybory prezydenckie w stolicy, "takie osoby jak Ewa Gawor mogłyby dalej pracować w warszawskim magistracie", ocenił, że Gawor jest osobą, "którą należy chwalić i należy doceniać".

- To osoba, która od wielu, wielu lat dba o bezpieczeństwo warszawiaków – ocenił.

Dopytywany, czy nie przeszkadzałaby mu "komunistyczna przeszłość" Gawor, Rozenek powiedział: "przede wszystkim trzeba ją ocenić za to, co robi ostatnio - przez wiele ostatnich lat zajmuje się bezpieczeństwem warszawiaków i robi to bezbłędnie". Według niego Gawor to osoba "nadzwyczaj kompetentna, osoba, która wykazuje się również odwagą cywilną i to należy doceniać, bo wśród urzędników niestety często tej odwagi cywilnej brakuje".

Ewa Gawor nie tylko byłaby nadal w moim ratuszu, ale byłaby przykładem dla innych urzędników, jak należy pracować na stanowisku

– zaznaczył.

Według Rozenka poruszony w mediach wątek przeszłości Gawor "to strasznie demonizowana sprawa".

Pytany, czy jego zdaniem osoba, która pracowała w Departamencie PESEL MSW i ukończyła Wyższą Szkołę Oficerską im. Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie, "powinna pracować dzisiaj gdziekolwiek w strefie publicznej", Rozenek odpowiedział, że szkoła im. Dzierżyńskiego to... "normalna szkoła, która jest w każdym kraju, który ma policję, albo wcześniej milicję". Jak zauważył, z bazy PESEL "korzysta w tej chwili cała Polska". Według niego "gdyby nie było bazy PESEL, byłoby bardzo trudno zarządzać państwem".

Wtedy, w tamtym czasie, kiedy ta baza została stworzona, była to niezwykła innowacyjna praca, koncepcyjna przede wszystkim

– dodał Rozenek.

Jego zdaniem skoro Gawor "pracowała w tej zacnej instytucji, która przygotowała bazę PESEL, to tym bardziej należy ją pochwalić, a nie ganić".

Współpracownik Jerzego Urbana nie poprzestał na chwaleniu byłej podporucznik MO. Pod niebiosa wynosił też PRL, by "był bezpłatny dostęp do edukacji, że mieliśmy szeroki dostęp do edukacji". "Podobało mi się również to, że ludzie żyli bezpiecznie w PRL" - dodał.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Pentagon testuje pociski o zasięgu ponad 500 km

/ FLICKR.COM/clayirving/CC BY-SA 2.0

  

- USA przeprowadziły test wystrzelonego z lądu, konwencjonalnego pocisku manewrującego, który trafił w cel po pokonaniu odległości ponad 500 km - poinformował Pentagon. To pierwsza taka próba, odkąd USA oficjalnie wystąpiły z układu INF.

W wydanym komunikacie Pentagon przekazał, że test odbył się wczoraj na San Nicolas Island w odległości ok. 120 km od wybrzeża Kalifornii.

Gdyby USA nadal były stroną INF - układu o likwidacji pocisków rakietowych pośredniego i średniego zasięgu - taka próba byłaby zakazana. Porozumienie to zakazywało produkowania, przechowywania i stosowania pocisków rakietowych o zasięgu od 500 do 5500 km.

Pentagon zapowiadał już w marcu, że przeprowadzi tę próbę rakietową, jeśli Rosja nie zacznie stosować się do zapisów INF. Dziennik "Washington Post" pisał wówczas, że na listopad planowany jest dodatkowo test pocisku o zasięgu ok. 2900-4000 km.

Na początku sierpnia minął półroczny okres, jaki Stany Zjednoczone dały Rosji na powrót do przestrzegania INF. W konsekwencji USA oficjalnie wycofały się z traktatu. Moskwa odrzuca oskarżenia, że ponosi odpowiedzialność za jego zerwanie, i również wycofała się z układu.

USA zarzucają Rosji, że wbrew zapisom INF rozmieściła nowe pociski manewrujące SSC-8 (w rosyjskiej nomenklaturze wojskowej - 9M729), które są lądową wersją bazujących na okrętach podwodnych pocisków SSN-21 Sampson, mogą być uzbrojone w głowicę atomową i mają zasięg ponad 2000 km.

Cytowany wczoraj przez agencję Reutera rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu powiedział, że jego kraj nie rozmieści nowych pocisków tak długo, jak Stany Zjednoczone będą wykazywać się podobną powściągliwością w Europie i Azji.

Na początku sierpnia prezydent Rosji Władimir Putin ostrzegał, że Moskwa będzie zmuszona rozpocząć opracowywanie nowych pocisków nuklearnych średniego i pośredniego zasięgu, jeśli USA zaczną to robić po wycofaniu się z INF. Obwinił USA o "upadek" traktatu, ale zaznaczył, że Moskwa i Waszyngton muszą wznowić rozmowy o kontroli zbrojeń, aby zapobiec wybuchowi "nieograniczonego" wyścigu zbrojeń.

Traktat INF został podpisany w 1987 roku w Waszyngtonie przez przywódców USA i ZSRR: Ronald Reagana i Michaiła Gorbaczowa. Do czerwca 1991 roku obie strony wywiązały się z postanowień umowy; ZSRR zniszczył 1846 pocisków objętych umową, a USA - 846.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl