Jaki ma „złą” wiadomość dla Żakowskiego i Trzaskowskiego. Celnie podsumował ich absurdalną rozmowę

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

– Rzeczywiście dzisiaj usłyszałem w radiu od Rafała Trzaskowskiego i od prowadzącego tę rozmowę, że gdyby nie Patryk Jaki, to nie byłoby afery reprywatyzacyjnej. W pewnym sensie mogę się z panami zgodzić. Gdyby nie nasza komisja, to afera reprywatyzacyjna nie byłaby odkręcana, nie byłoby tak głośna. Mogę tylko za to przeprosić – powiedział na konferencji prasowej Patryk Jaki, kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta stolicy.

Patryk Jaki to człowiek-katastrofa, to on nas wpieprzył, bardzo przepraszam, nie powiedziałem tego, wpakował w całą aferę reprywatyzacyjną, itd. – mówił dziś w TOK FM dziennikarz, Jacek Żakowski, którego gościem był Rafał Trzaskowski.

Równie ciekawa, jak wypowiedź Żakowskiego, była odpowiedź Trzaskowskiego, który stwierdził... "owszem".

CZYTAJ WIĘCEJ: Trzaskowski poszedł do Żakowskiego. A potem było tylko ciekawiej – oj, co tam się działo!

O komentarz do wymiany zdań między dziennikarzem a kandydatem PO i Nowoczesnej na prezydenta stolicy, został poproszony na konferencji prasowej Patryk Jaki.

Rzeczywiście dzisiaj usłyszałem w radiu od Rafała Trzaskowskiego i od prowadzącego tę rozmowę, że gdyby nie Patryk Jaki, to nie byłoby afery reprywatyzacyjnej. W pewnym sensie mogę się z panami zgodzić. Gdyby nie nasza komisja, to afera reprywatyzacyjna nie byłaby odkręcana, nie byłoby tak głośna. Mogę tylko za to przeprosić – powiedział kandydat Zjednoczonej Prawicy.

Polityk zauważył, że "gdyby nie PiS, to w ogóle nie byłoby żadnych afer Platformy, gdyby nie CBA, to nie byłoby aresztowań".

W ogóle Polska byłaby mlekiem i miodem płynącym krajem. Dlatego chciałbym bardzo serdecznie przeprosić Rafała Trzaskowskiego za to, że walczę z aferą reprywatyzacyjną, ale mam złą wiadomość – nie mam zamiaru się zmieniać – dodał.

Patryk Jaki na konferencji prasowej zaprezentował różnice w programie między nim, a kandydatem Rafałem Trzaskowskim:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: 300polityka.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rosjanie zajmują gruzińskie terytoria

/ Maciej Korkuć

  

W gruzińskiej wsi Gugutiantkari w pobliżu granicy administracyjnej między Gruzją a regionem Cchinwali (Osetia Południowa) pojawiły się nowe bariery, ustawiane tam przez nielegalne i wspierane przez Rosję władze tego regionu - podała rosyjska sekcja BBC.

W piątek miejsce to wizytowali akredytowani w Gruzji ambasadorowie i przedstawiciele korpusu dyplomatycznego. Mieszkańcy Gugutiantkari narzekają, że przez „borderyzację” nie mogą zebrać urodzaju ze swoich pól.

„Spalono mi dom 12 sierpnia (2008 r.). Chodziłem tam potem, zbierałem urodzaj, ale od jutra to wszystko będzie za ogrodzeniem i nie będziemy mogli tam trafić” - mówi jeden z mieszkańców wioski Giwi Razmadze.

Za nielegalną granicą pozostały ziemie co najmniej dwóch rodzin.

„Bardzo ważne jest, by korpus dyplomatyczny, nasi partnerzy i cały świat zobaczyli na własne oczy, co oznacza rosyjska okupacja; nie tylko jej następstwa, które pogarszają sytuację związaną z bezpieczeństwem, ale jak wpływa ona na sytuacją humanitarną i pogarsza sytuację konkretnych rodzin i ludzi”

- powiedziała wiceminister spraw zagranicznych Gruzji Lasza Darsalia.

Podczas wizyty w Gugutiantkari zagraniczni dyplomaci, wśród których byli przedstawiciele Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, zaapelowali do Rosji o wycofanie jej wojsk z terytorium Gruzji.

„Naród ukraiński stoi ramię w ramię z narodem gruzińskim. Ukraina po raz kolejny wyraża wsparcie dla suwerenności i integralności Gruzji” - powiedział cytowany przez BBC pierwszy sekretarz ukraińskiej ambasady w Tbilisi Petro Bohdan.

W piątek zaniepokojenie w związku ze wznowionym procesem "borderyzacji" nieuznawanej przez społeczność międzynarodową separatystycznej Osetii Płd. wyraził polski resort dyplomacji. Wezwał on Rosję do "natychmiastowego zaprzestania nielegalnych działań przeciwko Gruzji”.

Proces "borderyzacji", trwający nieprzerwanie od 2011 r., poważnie wpływa na sytuację ludności mieszkającej w pobliżu linii okupacyjnej (ABL) i skutkuje dalszym ograniczeniem swobodnego przepływu osób i towarów

- wskazało polskie MSZ.

Jak oceniono, to "kolejne nielegalne działanie de facto władz regionu Cchinwali/Osetii Południowej nie tylko pogarsza i tak już dramatyczną sytuację humanitarną miejscowej ludności, ale także stwarza poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa i stabilności w terenie".

Polskie MSZ wezwało jednocześnie Rosję do "natychmiastowego zaprzestania nielegalnych działań przeciwko Gruzji i wypełnienia wszystkich zobowiązań wynikających z Porozumienia Pokojowego z 2008 r., w tym wycofania sił wojskowych na pozycje sprzed wojny rosyjsko-gruzińskiej, cofnięcia uznania niepodległości należących do Gruzji regionów Cchinwali/Osetii Południowej i Abchazji oraz zapewnienia nieograniczonego dostępu pomocy humanitarnej do obu regionów".

W 2008 r., po agresji Rosji na Gruzję, niepodległość ogłosiły separatystyczne regiony - Abchazja i Osetia Południowa. Układ o sojuszu i partnerstwie strategicznym z obydwoma separatystycznymi regionami Gruzji zawarła Rosja. W ślad za nią oba samozwańcze państwa zostały uznane przez Wenezuelę, Nikaraguę i Nauru. Pozostali członkowie wspólnoty międzynarodowej uznają obie republiki za część Gruzji. Sama Gruzja uważa Abchazję i Osetię Płd. za swe tereny pod rosyjską okupacją.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl