Adwokatom, którzy chcą być sędziami Sądu Najwyższego, grożą dyscyplinarki. Osoby, które wykorzystują sytuację polityczną i kandydują do Sądu Najwyższego, nie powinny nosić tytułu adwokata - podała "Rzeczpospolita", powołując się na głosy przedstawicieli palestry.

Poinformowała również, że do Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie wpłynęły zawiadomienia w sprawie popełnienia deliktów dyscyplinarnych.

Sprawa wiąże się ze znowelizowaną w tym roku ustawą o Sądzie Najwyższym, zgodnie z którą 3 lipca w stan spoczynku przeszli sędziowie Sądu Najwyższego, którzy ukończyli 65. rok życia. W końcu czerwca w Monitorze Polskim opublikowane zostało obwieszczenie prezydenta o wolnych stanowiskach sędziego w Sądzie Najwyższym. Zgodnie z obwieszczeniem, do objęcia są łącznie 44 wakaty sędziowskie. W ubiegły czwartek KRS opublikowała listę 195 kandydatów na sędziów SN.

Odnosząc się do tej kwestii, prezydencki minister ocenił na antenie TVP Info, że "to jest kolejna, bardzo niebezpieczna sprawa".

To coś niesamowitego, ponieważ proszę zwrócić uwagę, że w oparciu o przepisy prawa, osoby spełniające ustawowe kryteria zgłaszają się, a w zanadrzu słyszą środowiskowe "uważajcie". Była próba zastraszania sędziów, (teraz jest) próba zastraszania adwokatów - w imię jakich racji i jakich praw?"

- dopytywał Dera.

W jego ocenie, ewentualne dyscyplinarki wobec adwokatów, którzy kandydują na sędziów SN, byłyby bezprawne. Tego rodzaju dyscyplinarki bowiem zapadałyby "w oparciu o to, że władze tej korporacji uważają, że nie należy tego robić, bo to nie jest po naszej myśli". "Bo ma być jak było" - dodał.

"Rzeczpospolita" podała, że są już pierwsze kroki formalne w tej sprawie. Adwokat Marcin Smoczyński zdecydował się złożyć wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec kolegów z warszawskiej palestry.

Adwokaci kandydujący do Sądu Najwyższego naruszyli godność zawodu. Firmują i wykorzystują zmiany w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz SN, które godzą w krajowy porządek prawny

- powiedział Smoczyński.