Kandydat Platformy i Nowoczesnej na prezydenta stolicy dał kolejny popis swojej arogancji. Chociaż miał umówione spotkanie z mieszkańcami Ursusa, postanowił nie zaszczycić ich swoją obecnością. Co więcej, nawet nie poinformował o zmianie planów! Ludzie czekali cierpliwie, aż w końcu zaczęli dopytywać, co się stało.

Na pytania pod zapowiedzią ławeczkowej pogadanki z Trzaskowskim: "Godzina 17.29. Stoję w parku Achera ale nie widzę kandydata...", "Czekam, już 18.00, czy spotkanie jest aktualne?", jedyną odpowiedzią był wpis radnej na Facebooku, że spotkanie "zostało odwołane". "Co za żenada" - komentują warszawiacy.

O sprawie jest już głośno na Twitterze:

Czyżby w tym czasie Rafał Trzaskowski czytał Edgara Morina, wspominał Bronisława Geremka bądź poświęcał się jakimś innym czynnościom, o których pisał niedawno w swoim słynnym poście?

Żeby było bardziej tragikomicznie - przypomnijmy, jaki stosunek do samego Ursusa ma Rafał Trzaskowski, który na początku czerwca przechwalał się, że urodził się w Warszawie,  ale... nie wie, gdzie są Ursus czy Wesoła: