Sprawa Dawida Kacprzyka nabrała rozgłosu po tym, jak Portal Zero ustalił, że radny miał przepracować w Warszawskim Szpitalu Południowym w 2025 roku łącznie 3976 godzin, co według danych szpitala daje średnio 331 godzin miesięcznie. Z grafików dyżurów lekarza wynika, że część zmian miała trwać nieprzerwanie przez trzy, a nawet cztery doby. Za świadczenie usług medycznych Kacprzyk zainkasował w 2025 r. ok. 1,6 mln zł. W Szpitalu Południowych był koordynatorem Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, choć nie miał nawet specjalizacji.
Dziennikarze opisali również przypadki, w których zgodnie z dokumentacją szpitalną Kacprzyk miał być na dyżurze, a jednocześnie pojawiał się publicznie - między innymi w programie TVP3 Warszawa, podczas spotkania z politykami czy na posiedzeniu rady dzielnicy.
Dziś portal zero.pl ujawnił szokujące fakty dotyczące kierowanego przez Dawida Kacprzyka Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Warszawskiego Szpitala Południowego. Politycy Koalicji Obywatelskiej i ich rodziny miały tam specjalną szybką ścieżkę, a także - specjalną, elegancką poczekalnię. Medycy ze szpitala wprost mówią o "prywatnej przychodni Kacprzyka".
Sprawa ta zbulwersowała opinię publiczną. Stała się także przedmiotem gorącej dyskusji w Sejmie.
Podczas konferencji prasowej, Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera przypomniał, że "zuch z PO" zarobił 1,6 mln zł w ciągu roku "w sytuacji, kiedy szpitale powiatowe są bez pieniędzy, kiedy szpitale wojewódzkie są informowane, że nie zapłaci im się jednorazowo 54 mln zł za świadczenia udzielone Polakom, którzy płacili składki do NFZ"
- Ten 1,6 mln zł to mnóstwo świadczeń, które nie zostały udzielone Polakom, bo KO z PSL-em, Lewicą, nie ma dla nich pieniędzy. Zaczęto się zastanawiać, jak to się stało, że ten człowiek został zatrudniony na stanowisku, którego formalnie nie ma - koordynator SOR. Wszystko się odkryło dzięki dziennikarzom - jest takie stanowisko, specjalne, w szpitalach Trzaskowskiego. To koordynator do stworzenia "fast-service" zdrowotnego, wraz z salonikiem VIP-owskim i zdecydowanie przyspieszonymi świadczeniami zdrowotnymi za pieniądze Polaków dla funkcjonariuszy koalicji 13 grudnia
- powiedział Czarnek.
Ocenił, że to może pogrzebać obecną władzą.
- To jest absolutnie początek końca. Ludzie z KO, Lewicy, PSL, Polski 2050 mogą się już dzisiaj pakować, Polacy wam tego nie wybaczą. W sytuacji, gdy Polaków, którzy byli podejrzewani o to, że są chorzy, wysyłacie z kolejek na koniec następnego roku na MRI, TK, gastroskopię, kolonoskopię, w sytuacji, gdy nie pozwalacie im podjąć ratowania swojego życia, wy leczycie się przez takiego koordynatora, 28-letniego zucha bez specjalizacji, za 1,6 mln zł publicznych środków - to jest skandal na skalę dotychczas niespotykaną
- wskazał poseł PiS.
- Polacy właśnie mówią wam "do widzenia" i nie do zobaczenia. To skandal, który nie może się powtórzyć - dodał.
W jego ocenie, obciążanie winą wszystkich lekarz, że zarabiają "za dużo", jest "próbą odwrócenia od faktu, że mamy do czynienia z oszustwem na skalę dotychczas niespotykaną".
- Nie chodzi o to, ile zostało zarobione. Chodzi o to, że ten człowiek fizycznie nie mógł tego zarobić. Gdyby miał to faktycznie robić, doba musiałaby trwać 72h, a to jest nierealne. Nie mówimy tylko o zarobkach lekarzy, choć to kwestia do uregulowania, dlatego my, rząd PiS, podjęliśmy starania, by zdecydowanie zwiększyć ilość miejsc na studiach lekarskich - i zrobiliśmy to - z 6000 do ponad 10000 przy sprzeciwie pani Leszczyny, która zamykała te nowe wydziały, przy sprzeciwie tych, którzy odmawiają pieniędzy NFZ i Polakom na leczenie. Chodzi tu przede wszystkim o oszustwo cwaniaków z koalicji 13 grudnia - powiedział.
🔴 #LIVE | Prawo i Sprawiedliwość https://t.co/2oufy1Hx54
— Prawo i Sprawiedliwość (@pisorgpl) June 17, 2026