"Prezydent zapowiedział wydanie dzisiaj postanowienia o przejściu w stan spoczynku I prezes Sądu Najwyższego. Dziś właśnie wchodzi w życie ustawa o Sądzie Najwyższym przenosząca w stan spoczynku najstarszych sędziów SN. Wśród nich jest prezes Małgorzata Gersdorf, która zapowiedziała niepodporządkowanie się prawu" - pisze "Gazeta Polska Codziennie".

CZYTAJ WIĘCEJ: To już dzisiaj! Gersdorf przejdzie w stan spoczynku, opozycja rusza pod sąd

Opozycja i jej przybudówki oraz część środowiska sędziowskiego zapowiada protesty przed Sądem Najwyższym. Z dotychczasowej frekwencji bardzo niezadowolony jest publicysta znany z łamów "Gazety Wyborczej".

Zresztą nie pierwszy raz. W grudniu wściekły zwrócił się do polityków tzw. totalnej opozycji z pytaniem - co "do jasnej cholery" robili w Wigilię o 15.30. Wtedy też odbywały się protesty. Z równie mizernym efektem.

"Mieszaliście kapustę? Jak zawsze? Czy naprawdę po wszystkim, co zobaczyliście i powiedzieliście, wciąż jeszcze wam się zdaje, że jest i w najbliższym czasie dalej będzie jak zawsze?" - pisał Żakowski.

A dzisiaj na antenie TOK FM uderzył w dramatyczne tony.

– To dziś jest ten dzień, o który będą pytać Wasze wnuki: babciu, dziadku gdzie byłeś tego dnia, gdy zmieniano nam ustrój. A co oni odpowiedzą? Wiesz, byłem wtedy nad Wisłą, albo oglądałem mecz wtedy – mówił Żakowski.

– Jest coś niepokojącego w tym tysiącu, który w poprzednich dniach był jeszcze mniej liczny. To były pojedyncze setki – stwierdził.

– Co się stało, że ci intelektualiści, artyści, japiszony, które dwa lata temu tak pięknie protestowali, co się stało, że dziś, gdy następuje kulminacja, oni wszyscy nie przychodzą? Dziś jest szansa, by się jeszcze zrehabilitować.