Znów wezwali Polskę „na dywanik”. W Radzie UE niektórzy wcześniej... uzgodnili pytania

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Wysłuchanie Polski w sprawie praworządności rozpoczęło się we wtorek w Luksemburgu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że kilka krajów porozumiało się co do pytań o reformę wymiaru sprawiedliwości. Wiceszef KE Frans Timmermans podkreśla, że stolice będą mogły wyciągnąć własne wnioski.

Wysłuchanie w Radzie UE (Radzie ds. Ogólnych, czyli złożonej z ministrów odpowiedzialnych za sprawy europejskie) w ramach art 7. unijnego traktatu jest pierwszym tego typu wydarzeniem w historii UE.

Jest ono kolejnym krokiem w prowadzonej wobec polskich władz procedurze mającej na celu zagwarantowanie praworządności. To etap przed ewentualnym głosowaniem w Radzie UE w sprawie stwierdzenia wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Polskę wartości unijnych.

- KE przedstawi swoje stanowisko, Polska przedstawi swoje stanowisko, kraje członkowskie będą zadawać pytania, a polski rząd będzie miał możliwość, żeby na nie odpowiedzieć. Później państwa członkowskie będą mogły wyciągać swoje własne wnioski – mówił w Luksemburgu Timmermans wyjaśniając przebieg całej procedury.

Polska dyplomacja zabiegała, by rola Timmermansa została maksymalnie ograniczona. Udało się to tylko częściowo, bo bierze on i tak udział w Radzie ds. Ogólnych i tuż po wstępie prezydencji będzie zabierał głos, wskazując na zastrzeżenia Komisji Europejskiej do zmian w sądownictwie.

- Nie sądzę, żeby moja rola się zmieniła. Jesteśmy w nowej fazie - wysłuchaniu - zaangażowanie państw członkowskich jest bardzo ważne, ale wierzę, że wśród nich jest konsensus, by Komisja pozostała zaangażowana i taka jest moja intencja - twierdzi Timmermans.

Tymczasem polski rząd w nocie przekazanej do pozostałych stolic napisał, że przedstawiona przez KE ocena zawiera „błędy merytoryczne i niesłuszne oceny”.

„Ubolewamy również nad tym, że Komisja nie odniosła się całościowo do zmian w reformie, które zostały niedawno wprowadzone przez polskie władze” - podkreślono w dokumencie.

Po wystąpieniu Timmermansa głos ma zabrać minister ds. europejskich Konrad Szymański, który - jak donoszą polskie źródła dyplomatyczne - będzie miał dość długą prezentację.

- Jesteśmy przygotowani na wszystkie możliwe pytania - zapewniał w Luksemburgu jeden z polskich dyplomatów.

Szymańskiemu towarzyszą eksperci z resortu spraw zagranicznych oraz kancelarii premiera. Nie ma za to przedstawicieli resortu sprawiedliwości, który przygotował kwestionowane przez KE zmiany.

-Od dzisiaj pełną odpowiedzialność za to, co będzie się działo, przejmują państwa członkowskie. W związku z tym oczekujemy od państw członkowskich detalicznej, szczegółowej i niezależnej własnej analizy faktów, które przedstawimy w trakcie wysłuchania - mówił dziennikarzom rano minister ds. europejskich.

Z kolei przedstawiciele innych krajów, zwłaszcza Beneluksu, Francji, Niemiec i państw nordyckich wskazywali, że praworządność nie może być przedmiotem debaty politycznej i negocjacji. Kraje te, uważane za te, które najbardziej krytycznie podchodzą do reformy wymiaru sprawiedliwości - według źródeł dyplomatycznych - porozumiały się przed wysłuchaniem, tak by szczegółowo przepytać przedstawicieli władz w Warszawie.

Każde z państw członkowskich UE będzie mogło zadać dwa pytania, plus ma możliwość dopytania. Na każde z pytań maksymalnie mają być dwie minuty. Polska nie będzie miała limitu czasowego na udzielenie odpowiedzi. Na koniec głos ma również zabrać Timmermans, który w swoim podsumowaniu ma się jednak wstrzymać z ocenami.

Bułgarska prezydencja zaplanowała na wysłuchanie około trzech godzin, ale przez przedłużające się dyskusje dotyczące zgody na rozmowy rozszerzeniowe z Albanią i Macedonią wysłuchanie rozpoczęło się z kilkugodzinnym opóźnieniem. Jeden z dyplomatów mówił dziennikarzom, że ze względu na to możliwe jest, iż potrwa ono krócej niż przewidywano, bo ministrowie mają loty powrotne do swych stolic. Jak podało źródło Polskiej Agencji Prasowej, możliwe jest też, że nie zostanie ono zakończone we wtorek i zostanie ograniczone do najważniejszych spraw, np. Sądu Najwyższego.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Biznes na koronawirusie? Samowolka Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie

zdjęcie ilustracyjne / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Jan Przemyłski

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portali Niezależna.pl, gdzie prowadzi program „Rozmowa niezależna”.

Kontakt z autorem

  

500 zł – tyle kosztowało badanie na obecność koronawirusa w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym w Warszawie, nadzorowanym przez marszałka województwa mazowieckiego Adama Struzika. Na tę sytuację szybko zareagował minister zdrowia Łukasz Szumowski, który zapewnił, że każdy, kto wymaga przeprowadzenia badania, ma je zapewnione bezpłatnie. Z kolei Michał Dworczyk, szef KPRM, poinformował, że od dzisiaj przeprowadzana będzie kampania informacyjna nt. koronawirusa - pisze w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie" Jan Przemyłski.

Od kilku tygodni jednym z najgorętszych tematów we wszystkich mediach jest niezbadany jeszcze koronawirus, którego ognisko wybuchło w chińskim mieście Wuhan. Do wczorajszego popołudnia zarażonych na świecie było ponad 81 tys. osób, a liczba zgonów wynosiła prawie 2800. Niebezpieczny wirus obecny jest już w kilkudziesięciu krajach, w Europie największe ognisko epidemiologiczne wybuchło we Włoszech. W Polsce nie ma jeszcze potwierdzonego przypadku koronawirusa, jednak dane z wczoraj mówią o 20 osobach przebywających na szpitalnej obserwacji, 14 objętych kwarantanną, a 681 pozostających w kontakcie z Państwową Inspekcją Sanitarną. [polecam:https://niezalezna.pl/312756-nadzwyczajna-ostroznosc-na-polskich-lotniskach-pasazerowie-badani-jeszcze-na-pokladzie]

Jednak nie tylko epidemia, lecz także postępowanie niektórych instytucji wywołuje w naszym kraju silne emocje. Wojewódzki Szpital Zakaźny w Warszawie ustalił cennik za badanie na obecność koronawirusa – kwota to 500 zł. Dokument sygnowany datą 5 lutego 2020 r. podpisany został przez dyrektor placówki Agnieszkę Kujawską-Misiąg. Takie postępowanie zostało skrytykowane przez użytkowników sieci. Do sprawy odniósł się minister zdrowia Łukasz Szumowski, który wezwał do resortu dyrekcję szpitala.

Każdy obywatel i osoba przebywająca na terenie Polski, która wymaga badania, ma je wykonane za darmo. Nie zgadzam się na żadne komercyjne działania. Również dlatego, że wszystkie testy są dla osób, które naprawdę tego potrzebują, a nie tych, które chciałyby bez wskazań zrobić badania – mówił szef resortu zdrowia na specjalnej konferencji prasowej. Do tej pory nie ma przypadku koronawirusa w Polsce, ale na pewno w związku z sytuacją w Europie prędzej czy później się pojawi

– mówił szef resortu zdrowia. Dodał, że Polska się na to przygotowała. [polecam:https://niezalezna.pl/312745-nie-zabraknie-srodkow-ochronnych]

– 79 oddziałów zakaźnych funkcjonuje w trybie podwyższonej gotowości już od jakiegoś czasu

– podkreślił Szumowski. Wskazał również, że szpitale otrzymają informacje, w jakim trybie uzupełnić zapasy środków ochrony osobistej.

Cały tekst - w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts