Te lekceważące kanclerz Merkel słowa Seehofer wypowiedział w czwartek, podczas spotkania federalnych ministrów wywodzących się z jego partii i przewodniczącego podgrupy CSU w Bundestagu Alexandra Dobrindta – poinformowała dziś gazeta „Welt am Sonntag”. Swoje słowa Seehofer powtórzył co najmniej dwa razy.

Jak pisała „Gazeta Polska Codziennie”, dzień wcześniej poinformowano, że szefowie resortów spraw wewnętrznych - Niemiec Horst Seehofer, Włoch Matteo Salvini i Austrii Herbert Kickla utworzyli „oś chętnych”, która ma współpracować w zwalczaniu nielegalnej imigracji oraz zabezpieczeniu granic zewnętrznych Unii Europejskiej.

CZYTAJ WIĘCEJ: Oś chętnych do zatrzymania migrantów

Współpraca ma się rozciągnąć na kwestie bezpieczeństwa oraz zagrożenia terrorystycznego

– podkreślał Seehofer. Koncepcja „osi chętnych” pomiędzy Rzymem, Wiedniem oraz Berlinem została przyjęta z radością przez Sebastiana Kurza.

Współpraca ta przyniesie znaczny wkład w redukcję liczby nielegalnych imigrantów przybywających do Europy

– oświadczył kanclerz Austrii.

Takie kraje jak Włochy, Niemcy czy Austria przez lata były w szponach poprawności politycznej, teraz natomiast państwa te mogą mówić, ale również działać tak, jak ich obywatele, którzy już nie chcą imigrantów

– komentował inicjatywę w rozmowie z „Codzienną” były wiceszef Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki.

Równolegle jednak szefowa niemieckiego rządu odrzuciła realizację planu Seehofera ws. odsyłania wszystkich osób poszukujących azylu w Niemczech, jeśli zostali już zarejestrowani w innym kraju UE. Plan migracyjny zakładał również odsyłanie osób, które już wcześniej nieskutecznie zabiegały o azyl w Niemczech. Warto przypomnieć, że według sondażu ARD-DeutschlandTrend aż 86 proc. ankietowanych popiera wydalanie z Niemiec uchodźców, którym odmówiono azylu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kryzys koalicyjny w Niemczech

Rosnąca różnica zdań pomiędzy kanclerz Merkel a szefem resortu spraw wewnętrznych Horstem Seehoferem z Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU) w kwestii polityki migracyjnej zagraża rozpadem wielkiej koalicji, w skład której wchodzi również Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD).

Bawarscy chadecy grożą, że jeżeli do poniedziałku kanclerz nie wypracuje kompromisu, to Seehofer jednostronnie wprowadzi w życie swoje plany.

Więcej w poniedziałkowym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”