Im więcej jest Donalda Tuska, tym lepiej. Jest wybitnym politykiem

- mówiła ostatnio Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein przy okazji krytykując obecny rząd.

Portal gazeta.pl opublikował artykuł nt. możliwego planu powrotu Donalda Tuska do polskiej polityki. Projekt "proeuropejska lista Tuska" zakłada, że kandydatami na europosłów byłyby bardzo znane nazwiska, takie jak Bronisław Komorowski, Jerzy Buzek i inni byli premierzy, np. Marek Belka, Leszek Miller, Hanna Suchocka, Kazimierz Marcinkiewicz, czy Ewa Kopacz, a Donald Tusk patronowałby ich startowi.

CZYTAJ WIĘCEJ: Totalni kombinują jak podpiąć się pod Tuska. Siemoniak chce „króla Europy posadzić na polskim tronie”

Schetyna odniósł się do tego pomysłu. Nie zostawił na nim suchej nitki.

Musiałby się wypowiedzieć Donald Tusk, czy chciałby taką listę tworzyć. Nie słyszałem żadnego sygnału z jego strony. Bardziej mówią w jego imieniu i podpierając się jego nazwiskiem. Nie wierzę w ten projekt. Nie uważam żeby miał rację bytu. Raczej wynika z tęsknoty niektórych do obecności, do dostania się w PE i braku pomysłu, na jakiej liście można znaleźć swoje nazwisko i dlatego

– mówił Grzegorz Schetyna w rozmowie z Beatą Michniewicz w „Salonie politycznym Trójki”, pytany o listę Donalda Tuska do PE.

Myślę, że najlepiej, żeby Donald Tusk wypowiedział się w tej sprawie. Ja ten pomysł traktuję jako marzenie niektórych, żeby dostać się do europarlamentu i brak pomysłu, jak to zrobić

– dodał Schetyna.